W. Gadowski: Trwa prawdziwa batalia o złamanie Okrągłego Stołu i PRL – tak należy rozumieć bitwę o sądy, o sądownictwo i ustrój sądowy

Albo rządowi PiS (…) uda się mimo wszystko złamać potęgę PRL-u w sądownictwie, albo prawdziwej opozycji, (…) na czele której stoją: pan sędzia Igor Tuleya, pani Małgorzata Gersdorf i pan sędzia Żurek (…) uda się obronić pozycję PRL-u i odbudować od wymiaru sprawiedliwości na całą rzeczywistość na powrót PRL w czystej krasie, jak było to przewidziane w umowach Okrągłego Stołu – mówił w swoim „Komentarzu tygodnia” red. Witold Gadowski.

Dziennikarz odniósł się do spotkania pomiędzy premierem Mateuszem Morawieckim oraz byłą Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzatą Gersdorf, które odbyło się w budynku SN.

– Po cóż on [premier – red.] tam poszedł? Tym samym usankcjonował przebywanie niejakiej Małgorzaty Gersdorf w gabinecie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, no bo tam wszedł, poszedł i rozmawiał z nią. O co tu się gra? O co komu chodzi? Premier rządu RP idzie do emerytki uzgadniać z nią coś. O czym nie wiemy? Dzień później emerytka ogłasza, że postawiła warunki premierowi. Przepraszam: czy nie ma tam portiera w tym SN, który przyszedłby z miotłą i pogonił Gersdorf z tego gabinetu, skoro de iure już nie jest Pierwszym Prezesem SN? – zastanawiał się autor „Komentarza tygodnia”.

Obecna sytuacja związana próbą reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce przez rząd PiS jest ostateczną batalią o koniec PRL- u – ocenił Witold Gadowski.

– Albo rządowi PiS, który jest pokraczny, słaby, jak widać coraz mniej konsekwentny, uda się mimo wszystko złamać potęgę PRL-u w sądownictwie, albo prawdziwej opozycji, prawdziwej partii opozycyjnej, na czele której stoją: pan sędzia Igor Tuleya, pani Małgorzata Gersdorf i pan sędzia Żurek (to jest prawdziwa partia opozycyjna w Polsce) uda się obronić pozycję PRL-u i odbudować od wymiaru sprawiedliwości na całą rzeczywistość na powrót PRL w czystej krasie, jak było to przewidziane w umowach Okrągłego Stołu i co teraz próbuje się wreszcie wywalić w kosmos. Trwa prawdziwa batalia o złamanie Okrągłego Stołu i PRL – tak należy rozumieć bitwę o sądy, o sądownictwo i ustrój sądowy. Proszę Państwa, nie dajcie sobie wmówić, że ci wszyscy aktywiści, którzy chodzą teraz w koszulkach z napisem „Konstytucja” przeczytali konstytucję, że w ogóle wiedzą, o co chodzi. Kto z nas zajmował się SN, KRS, Trybunałem Konstytucyjnym? Przecież to jest odległe od zwykłych obywateli – zauważył redaktor.

W dalszej części „Komentarza tygodnia” publicysta nawiązał do rozmowy prezydenta Andrzeja Dudy z Donaldem Tuskiem podczas szczuty ONZ w Nowym Jorku, podczas której obaj politycy byli w bardzo dobrych humorach.

– Albo oskarża się w Polsce Tuska o to, że ponosi część winy, część odpowiedzialności za katastrofę smoleńską, albo to wszystko jest udawane. Nawiasem mówiąc: 96 miesięcy maszerowano w miesięcznicach smoleńskich. Dokąd? Dokąd zaszły te wszystkie marsze? Co dziś wiemy o Smoleńsku? Kto w ogóle ten temat podejmuje? Politycznie już się wyczerpał? W ten sposób robi się z nas gamoni. W ten sposób gra się naszymi emocjami. W ten sposób podszczuwa się nas jednych na drugich. A może to zupełnie podstawiona rzeczywistość, podstawiony spór? Efekty sporu politycznego między PO i PiS-em są żadne. Czy ktoś siedzi w więzieniu? Czy ktoś został osądzony? Czy był jakiś proces? Czy postawiono komuś poważne zarzuty? Kończy się powoli kadencja PiS, a doprawdy trudno powiedzieć, czy rzeczywiście ten rząd PO-PSL kradł czy nie? – pytał dziennikarz.

Witold Gadowski skomentował również zaproszenie Ludmiły Kozłowskiej przez Guya Verhofstadta do Parlamentu Europejskiego w Brukseli, gdzie mówiła m.in. o rzekomym łamaniu praworządności w Polsce. Warto przypomnieć, że Kozłowska w sierpniu została deportowana z Unii Europejskiej i otrzymała zakaz wjazdu na teren całej UE z powodu umieszczenia jej w Systemie Informacyjnym Schengen. Z kolei Verhofstadt zasłynął w Parlamencie Europejskim z ustawicznych ataków na Polskę.

– Guy Verhofstadt powinien sobie przypomnieć raczej sprawę Marca Dutroux i te wszystkie świńskie pedofilskie afery w Belgii, obficie nagrywane, które potem uderzyły w cały establishment polityczny, a potem dopiero pouczać nas o praworządności. Zresztą – nie odnoszę się do fizjonomii – ale spójrzcie Państwo na tego pana. Trochę też to o nim mówi. Bezczelnie gra nam na nosie i my jesteśmy bezsilni. Jesteśmy w UE, jesteśmy podobno ważnym krajem w UE, a zwykły Verhofstadt może nam grać na nosie, zapraszając prowokatorkę Kozłowską z całą świtą do Brukseli, żeby pluła na Polskę. Paradne, ale cóż począć – zaznaczył autor „Komentarza tygodnia”.

Na koniec publicysta zachęcił do głosowania w wyborach samorządowych bez sugerowania się partyjnymi listami, tylko tym, kto jakim jest człowiekiem.

– Niech te wybory samorządowe (bo to najlepsza okazja) będą buntem przeciwko partyjniactwu. Pokażmy swoją wolność nie głosując na liderów list i na tych, których nam narzucają partyjne biurokracje, tylko wybierając tych, których chcemy wybrać. To będzie najlepsza nauczka dla wszystkich bufonów, którzy po jednej lub po drugiej stronie władzy dziś przebywają – podkreślił redaktor.

RIRM

drukuj