fot. PAP/EPA

Unijni urzędnicy nie odpuszczają ws. rzekomego łamania praworządności w Polsce

Zarzuty Komisji Europejskiej wobec ustawy o Sądzie Najwyższym są bezzasadne – to oficjalne stanowisko polskiego rządu przekazane Brukseli. W najbliższą środę unijni urzędnicy zajmą się sprawą rzekomego łamania praworządności w Polsce.

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker stoi twardo na stanowisku, że Unia Europejska nie może zgadzać się na łamanie praworządności.

– Jesteśmy zaniepokojeni rozwojem sytuacji w niektórych państwach członkowskich, artykuł 7 traktatu o UE musi być stosowany zawsze, gdy rządy prawa są zagrożone – wskazywał przewodniczący Komisji Europejskiej.

Chodzi oczywiście o Polskę oraz Węgry wobec, których w tym tygodniu Parlament Europejski wszczął procedurę z art. 7.

– Decyzja Parlamentu Europejskiego była niczym innym jak drobną zemstą proimigracyjnych polityków przeciw Węgrom – przekonywał tuż po tym głosowaniu szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto.

To przewodniczący Jean-Claude Juncker ponosi pełną odpowiedzialność za wzrost napięć między Unią, a państwami Europy Środkowo-Wschodniej – napisał brytyjski dziennik „The Times” dodając, że polityk ma wyjątkowy do pogarszania sytuacji i przekształcania ich w prawdziwe kryzysy.

– Przede wszystkim widać, że ta ideologia lewicowo-liberalna, która jakby dominuje w przestrzeni publicznej w UE pokazuje swoją totalitarną twarz – podkreśla Jan Maria Jackowski, senator Prawa i Sprawiedliwości.

Unijni urzędnicy bardzo się spieszą, ponieważ za rok odbędą się wybory do europarlamentu, które mogą całkowicie zmienić obecny rozkład sił w Brukseli– wskazuje poseł Marek Jakubiak z Kukiz15.

– W związku z tym oni wręcz nawet szarżują. Przyspieszają to wszystko, aby nałożyć sankcje na Węgry i Polskę, żeby jeszcze podeptać naszą godność. Na samym końcu zablokują internet, żebyśmy nie mogli przez internet się bronić – akcentuje kandydat Kukiz’15 na prezydenta Warszawy.

Dokończenie art. 7 jest jednak nie możliwe – przekonuje wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

– To jest tylko i wyłącznie gra polityczna. Do tego potrzebna jest jednomyślność, a mamy już deklaracje państw, że takiej jednomyślności nie będzie – podkreśla polityk.

Przeciwni będą na pewno Węgrzy, którzy też mogą liczyć na wsparcie od Polski. Warszawa deklaruje, że nie dopuści do ukarania Budapesztu mówił szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz.

– Jasno stwierdziliśmy, że jeśli dojdzie do dyskusji w Radzie Europejskiej to będziemy przeciwni. A jeśli zastosowane zostaną sanacje to zawetujemy je. Myślę, że Unia Europejska stara się wywierać presję na kraje naszego regionu i musimy okazać solidarność w tej sprawie – zapewniał szef polskiego MSZ.

TV Trwam News/RIRM

drukuj