fot. pixabay.com

Uczniowie wracają do szkół

Po długim czasie starsi uczniowie wracają do szkół. Zdalne nauczanie było testem, ale też sprzyjającym okresem do rozwoju cyfryzacji.

Po wielu miesiącach nauki zdalnej, a więc w domach przed komputerem, wielu uczniów klas 4-8 szkół podstawowych oraz ponadpodstawowych powróciło w poniedziałek do szkół.

Nauka będzie prowadzona w trybie mieszanym – 50 proc. uczniów będzie uczestniczyło w lekcjach stacjonarnie, drugie 50 procent zdalnie. Taki system ma potrwać dwa tygodnie. Z powrotu do szkół cieszy się wielu uczniów.

– Nauka w szkole jest o wiele lepsza, bo można się więcej nauczyć. Na zdalnych lekcjach może nas wyrzucić internet i nie można wtedy brać udziału w lekcji – mówił jeden z uczniów.

– Cieszę się, że wróciłam do znajomych i mogę z nimi porozmawiać – wtórowała mu koleżanka.

Od 29 maja do szkół wracają wszyscy uczniowie. To długo oczekiwany powrót, zwłaszcza dla najmłodszych dzieci – powiedział wychowawca klasy I w szkole podstawowej w Suchowoli.

– Izolacja to nie jest nic dobrego, ponieważ dzieci zamykają się w sobie. One potrzebują rówieśników – podkreśliła Natalia Sobkowska, wychowawca w szkole w Suchowoli.

Zdalna nauka była testem dla stanu cyfryzacji w Polsce. Nie jest on najgorszy. Przedstawiciele rządu zapewniają, że będzie jeszcze lepiej, m.in. jeśli chodzi o dostęp do urzędów.  Poprzez odpowiednie aplikacje można np. zapłacić rachunki czy ubiegać się o świadczenie 500 plus.

– Były zawarte porozumienia z bankami. 2016 rok to 20 proc. złożonych wniosków drogą elektroniczną. Dzisiaj drogą elektroniczną jest ich składanych ponad 80 procent. Dążymy do tego,  żeby w kolejnej edycji programu 500 plus wnioski były składane tylko elektronicznie – oświadczyła minister rodziny i polityki społecznej, Marlena Maląg, podczas międzynarodowej konferencji „Rozwiązania prorodzinne w czasach powszechnej cyfryzacji”.

Programy prorodzinne mają pomóc w odwróceniu wciąż niskich trendów  demograficznych. Z programu zadowoleni są przede wszystkim rodzice, bo – jak mówi tata siedmioletniej córki, Marcin Skulski – środki z programu przeznaczane są na bieżące sprawy, np. kupno książek czy na wakacje.

– Odciąża to budżet rodzinny – podkreśla Marcin Skulski.

Rząd wychodząc naprzeciw kolejnej grupie rodzin proponuje kolejny program. To rodzicielski kapitał opiekuńczy w wysokości 12 tys. zł – mówi minister Marlena Maląg.

– Badania pokazują jednoznacznie, że w Polsce potrzebne jest wsparcie dla rodziców między pierwszym a trzecim rokiem życia. Mamy długi urlop rodzicielski, płatny 80 proc., ale potrzeba jest wsparcia między 12 a 36 miesiącem życia dziecka – przekonuje minister rodziny.

Pomysł pozytywnie ocenia mama kilkorga dzieci, Ewa Janik.

– Jeśli ma to zachęcić przyszłych rodziców do tego, żeby decydowali się na cudowną decyzje posiadania więcej niż jednego dziecka, to uważam, że jest to decyzja trafiona – mówi Ewa Janik.

Rodzina to podstawowa komórka społeczna, dlatego jej wspieranie jest tak ważne – podkreśla wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, Bartosz Marczuk.

– Polityka rodzinna przynosi efekty. Jak spoglądamy na doświadczenia naszych regionów, jak patrzymy na Czechy czy Węgry, to widzimy, że nie jest tak, że polityka rodzinna jest neutralna. Ona przynosi pozytywne efekty – przekonuje Bartosz Marczuk.

Wspieranie rodzin przynosi także duże korzyści ekonomiczne, bo rodziny to również podstawowe jednostki społeczno-ekonomiczne. Wiele przedsięwzięć zaczyna się właśnie w rodzinie.

TV Trwam News

drukuj