fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] J. Karczewski: Żołnierze Wyklęci zasiali ziarno, z którego wyrosły elity dążące do odzyskania niepodległości

To Żołnierze Wyklęci ponieśli zarzewie walk, to oni zasiali ziarno, z którego później wyrosły elity dążące do odzyskania niepodległości – podkreślił Jarosław Karczewski, Dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, w sobotnim „Polskim punkcie widzenia” w TV Trwam.  

Jarosław Karczewski zaznaczył, że niezłomność Żołnierzy Wyklętych nie podlega żadnej wątpliwości. Byli to żołnierze trwający w swej walce do samego końca – mówił.

– Nie mogli liczyć na żadne wsparcie, choć początkowo taką nadzieję posiadali. W pamiętnikach czy krótkich wspomnieniach spisywanych na kartkach, które odnajdujemy, ta nadzieja się tliła, np. w oddziałach ppor. Wacława Grabowskiego „Puszczyka” w rejonie Mławy, gdzie ukrywał się faktycznie mając nadzieję, że jednak przyjdzie pomoc z Zachodu (…). Warto jednak powiedzieć, że nie chodziło o to, czy jest szansa na zwycięstwo. Ta walka toczyła się o wielkość sprawy. To dzięki tej walce tak naprawdę droga ku wolności, pamięć o tej walce, mogła się potoczyć (…). Nie ma co do tego wątpliwości. To oni ponieśli zarzewie walk, to oni zasiali ziarno, z którego później wyrosły elity, które dążyły do odzyskania niepodległości – wskazał Dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce.

Gość TV Trwam tłumaczył, iż wkraczające do Polski jednostki sowieckie, a za nimi siły NKWD, rozpoczynały od aresztowania całej masy żołnierzy i ludności cywilnej – „ludzi, którzy mogli próbować odbudowywać kraj w duchu polskości”.

– Ci ludzie byli pakowani do wagonów bydlęcych i wywożeni w głąb Rosji. Tworzone były zręby władzy ludowej, ich zbrodniczy system przedstawicielstwa, jakim było Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, a wraz z tym powiatowe Urzędy Bezpieczeństwa Publicznego, które szkoliły zdrajców ojczyzny do tego, by mordować kolejne polskie elity (…). Ten system tworzył się dalej w myśl haseł: „Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”. Co miały nam budować takie elity tworzące się przez kolejne kilkadziesiąt lat? Co mieli nam dać będąc pod jarzmem sowieckim? A stacjonujące przez kilkadziesiąt lat w Polsce wojska sowieckie Armii Czerwonej? To jest właśnie druga okupacja trwająca do 80. lat – akcentował Jarosław Karczewski.

Dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce zwrócił uwagę, że podziemie niepodległościowe mocno wspierała ludność cywilna.

– Komuniści kompletnie nie panowali nad regionem ostrołęckim do 1943 r. (do drugiej ustawy o amnestii dla podziemia). Wtedy niepodzielnie rządziło podziemie niepodległościowe silnie wspierane przez ludność cywilną. Ludność, dzięki której mnóstwo tych ludzi mogło trwać przez wiele, wiele kolejnych lat. Na ziemi ostrołęckiej ostatni partyzanci z bronią w ręku polegli 11 listopada 1953 r. Bez wsparcia miejscowej ludności nie mogliby trwać. Ostatni człowiek, który się ujawnił, to Romuald Korwek „Orzech” – 1961 r., a ostatni poległy żołnierz to Józef Franczak „Laluś” – 1963 r. Całkiem niedawno odkryto historię o żołnierzach chorążego Antoniego Dołęgi, który ukrywał się, zmarł w ukryciu i został potajemnie pochowany w 1982 r. – tłumaczył gość „Polskiego punktu widzenia”.

Jarosław Karczewski podkreślił, iż proces likwidacji polskich bohaterów nie kończył się na wyrokach śmierci. Przez kolejne kilkadziesiąt lat niszczono pamięć Żołnierzy Wyklętych poprzez nazywanie ich „bandytami”.

RIRM

drukuj