[TYLKO U NAS] J. Brudziński: Słowa Tuska, że rząd PiS realizuje politykę Kremla – jest takim kabotyństwem, jak wszystko, co robi on w Brukseli

Żaden Verhofstadt, żaden Timmermans, ani żadna inna urzędniczyna brukselska nie może nam, Polakom, zakazać, żebyśmy byli dumni z naszej historii, żebyśmy świętowali pod biało-czerwoną flagą – akcentował Joachim Brudziński podczas dzisiejszych „Aktualności dnia” w Radiu Maryja. Wicemarszałek Sejmu RP odniósł się do rezolucji PE przeciwko Polsce oraz do działań Donalda Tuska podejmowanych przeciwko własnej ojczyźnie.

Nie milkną echa wypowiedzi Donalda Tuska na Twitterze, w której zaatakował Polskę.

– Mówi to człowiek, który przechadzał się przez sopockie molo przed tragedią smoleńską z panem Putinem i o czymś sobie szeptali. Mówi to człowiek, który w ręce Putina oddał całe śledztwo, i który knuł przeciwko urzędującemu ówcześnie prezydentowi (…).  Mówi to w końcu człowiek, który przyjmował z rąk kanclerz Angeli Merkel medal im Walthera Rathenaua, wybitnego polakożercy, ministra spraw zagranicznych Republiki Weimarskiej, który nazywał Polskę państwem sezonowym i wspólnie z Sowiecką Rosją zawarł pakt w Rapallo, który był początkiem późniejszego paktu Ribbentriop-Mołotow (kiedy ten medal był wręczany, to kanclerz Niemiec, wygłaszając laudację, nazwała Gdańsk ojczyzną pana Tuska i ani razu nie wymieniła słów takich, jak Polska, Polak) – wskazał Joachim Brudziński.

Użyte słowo „Alarm!” przez szefa Rady Europejskiej brzmi niczym sygnał SOS na morzu.

– Dla ludzi morza wiadomo, co oznacza sygnał SOS. Również dla ludzi morza wiadomym jest, co robi się z człowiekiem, który wysyła taki sygnał w sposób nieadekwatny do tego, co dzieje się na morzu, a czasami dla żartów. Takie karygodne żarty dokonują ludzie pod wpływem alkoholu, niezrównoważeni emocjonalnie czy psychicznie. Nie wiem, czy Tusk był pod wpływem alkoholu, czy był mniej lub bardziej niezrównoważony emocjonalnie wysyłając tego twitta, ale wiem jedno – mówienie przez Tuska o tym, że rząd Prawa i Sprawiedliwości realizuje politykę Kremla jest takim samym kabotyństwem, jak to wszystko, co Tusk – jako rzekomo ponadnarodowy i ponadpartyjny lider Rady Europejskiej – realizuje w Brukseli – zaznaczył wicemarszałek Sejmu RP.

Polityk przypomniał, z jakim oburzeniem spotkała się decyzja rządu Prawa i Sprawiedliwości o nieudzieleniu poparcia dla Donalda Tuska na kolejną kadencję jako szefa RE.

– Wiedzieliśmy, co to będzie oznaczało. Jest taka piosenka Jana Pietrzaka „Plagi Tuska”. Te plagi dotykały nas przez 8 lat, kiedy był premierem, a jak udał się do Europy, to mamy teraz owoce jego niezwykłej skuteczności – Brexit, skłócone państwa, a teraz mu mało, więc próbuje jeszcze dokładać do pieca w naszym kraju –  mówił gość Radia Maryja.

Joachim Brudziński odniósł się także do podpisanej przez Parlament Europejski rezolucji przeciwko Polsce, którą poparło sześciu polityków Platformy Obywatelskiej. Wicemarszałek Sejmu RP przytoczył fragment z książki Stefana Żeromskiego pt. „Na probostwie w Wyszkowie”.

„Kto na ziemię ojczystą, chociażby grzeszną i złą, wroga naprowadził, zdeptał ją, splądrował, spalił, złupił rękoma cudzoziemskiego żołdactwa, ten się wyzuł z ojczyzny. Nie może ona być dla niego już nigdy domem, ni miejscem spoczynku. Na ziemi polskiej nie ma dla tych ludzi już ani tyle miejsca, ile zajmą stopy człowieka, ani tyle, ile zajmie mogiła” – pisał Stefan Żeromski.

– To mocne słowa znakomitego pisarza w odniesieniu do tych, którzy wtedy u zarania polskiej niepodległości wysługiwali się sowieckiemu najeźdźcy. Jeżeli dzisiaj ktokolwiek uważający się za polskiego patriotę, za polskiego reprezentanta w Parlamencie Europejskim, głosuje za sankcjami dla swojej własnej ojczyzny, za tym, żeby na własną ojczyznę nałożono kary… Nie wiem, jak można stawać ramię w ramię z człowiekiem pokroju Verhofstadta (…). Tego, który wszystkich Polaków, którzy świętowali 11 listopada uczestnicząc w Marszu Niepodległości, nazwał nazistami i faszystami – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.

Polityk zwrócił uwagę, iż ten marsz przebiegał pod hasłem „My chcemy Boga” i miał pokazać miłość do ojczyzny.

– Żaden Verhofstadt, żaden Timmermans, ani żadna inna urzędniczyna brukselska nie może nam, Polakom, zakazać, żebyśmy byli dumni z naszej historii, żebyśmy świętowali pod biało-czerwoną flagą tak, jak uważamy, że należy to czynić (…). Czy zdajemy sobie sprawę, że we Francji cały czas trwa stan wojenny, stan wzmożonego zagrożenia? To samo w Brukseli, Belgii – tych państwach, których przedstawiciele w sposób tak niezwykle zakłamany i arogancki, ramię w ramię z ludźmi pokroju Lewandowskiego, Boniego, Pitery, Kudryckiej i Tuska atakują dzisiaj Polskę? – pytał poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Musimy robić swoje, bo oczywistym jest, że ten atak będzie trwał dopóty, dopóki będzie rządziło Prawo i Sprawiedliwość – akcentował wicemarszałek Sejmu.

– Zarówno dla opozycji totalnej, jak i dla zagranicy, do której się odwołuje, fakt, że u steru władzy są ludzie, którzy mają zamiar bardzo konsekwentnie kierować się interesem w pierwszej kolejności własnego państwa, własnej ojczyzny, a nie ponadnarodowych organizacji i nie do pomyślenia jest, żeby premier Beata Szydło czy którykolwiek z polskich polityków przyjął medal im. wybitnego polakożercy – powoduje frustrację, atak i wściekłość – wskazał polityk.

Cała rozmowa z Joachimem Brudzińskim dostępna jest [tutaj].

 

RIRM

 

drukuj