fot. pixabay.com

Tysiące birmańskich uchodźców schroniły się w Tajlandii, kolejni gotowi do ucieczki

Blisko 2300 uchodźców z birmańskiego stanu Kayin schroniło się w Tajlandii przed toczącymi się tam walkami – potwierdziło w piątek tajlandzkie ministerstwo spraw zagranicznych.

Organizacje mniejszości etnicznych prognozują, że w najbliższych dniach liczba uciekających ludzi może się wielokrotnie powiększyć. Rzecznik tajlandzkiego MSZ Tanee Sangrat przekazał w piątek, że miejscowe władze przygotowały teren, wsparcie logistyczne i pandemiczne procedury na wypadek zwiększenia napływu uchodźców. Jak zapowiedział, Tajlandia udzieli im niezbędnej pomocy humanitarnej.

Od końca marca na pograniczu trwają walki birmańskiej armii (Tatmadaw) z partyzantką Karenów – zamieszkującej te tereny grupy etnicznej. Tatmadaw prowadzi bombardowania i ostrzał zajmowanych przez bojowników terenów, używając do tego samolotów i śmigłowców.

Według sieci organizacji działających na rzecz ludności stanu Kayin, ponad 8 tys. osób schroniło się po birmańskiej stronie, nad graniczną rzeką Salween i są gotowi przekroczyć ją, jeśli walki przybiorą na sile.

„Mamy nadzieję, że armia Tajlandii pomoże im w ucieczce przed wojną” – napisali na Facebooku działacze zrzeszenia Karen Peace Support Network.

Jak poinformowała wcześniej działająca w terenie organizacja pomocowa Free Burma Rangers, do połowy kwietnia w wyniku walk swoje domy opuściły 24 tys. cywilów Karen. W obawie o swoje bezpieczeństwo ze wsi nad rzeką Salween uciekły także setki Tajów, przenosząc się na tereny bardziej oddalone od granicy.

We wtorek przed świtem bojownicy Karen pokonali oddział Tatmadaw na zachodnim brzegu rzeki i spalili posterunek w pobliżu przygranicznej tajskiej wsi w prowincji Mae Hong Son. Według Narodowej Unii Karenów (KNU) w starciach zginęło 13 żołnierzy sił rządowych i trzech bojowników. W odpowiedzi birmańskie wojsko rozpoczęło naloty. Brak wiarygodnych informacji na temat liczby ich ofiar.

Karenowie od kilkudziesięciu lat walczą zbrojnie o autonomię w ramach birmańskiego państwa. W 2012 roku KNU zgodziła się na zawieszenie broni, w wyniku którego przerwano trwającą przez blisko sześćdziesiąt lat rebelię. Walki z KNU i Narodową Armią Wyzwolenia Karenów (KNLA) rozpoczęły się na nowo po wojskowym przewrocie z 1 lutego, gdy generałowie obalili demokratycznie wybrany rząd Aung San Suu Kyi i przejęli władzę w kraju.

PAP

drukuj