fot. flickr.com

[TYLKO U NAS] W. Pomorski o rozprawie sądowej dot. zabrania polskich dzieci przez niemiecki Jugendamt: Sprawa jest bardzo ciężka, sędzia jest bardzo pro-Jugendamt i wszystko co Jugendamt mówi, bierze za dobrą monetę

Sprawa jest bardzo ciężka, bo sędzia jest bardzo pro-Jugendamt i wszystko co Jugendamt mówi, bierze za dobrą monetę, a Jugendamt jest nastawiony całkowicie na kontrę. Wyrok ma zostać ogłoszony za minimum 2 tygodnie – powiedział Wojciech Pomorski z „Polskiego Stowarzyszenia Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech” w rozmowie z redakcją informacyjną Radia Maryja.

Dzisiaj odbyła się rozprawa sądowa w sprawie przekazania polskich dzieci w Niemczech do tureckich, muzułmańskich rodzin zastępczych. Wyrok w tej sprawie nie zapadł.

– Sprawa jest bardzo ciężka, bo sędzia jest bardzo pro-Jugendamt i wszystko co Jugendamt mówi, bierze za dobrą monetę, a Jugendamt jest nastawiony całkowicie na kontrę. Wyrok ma zostać ogłoszony za minimum 2 tygodnie. Myślę, że sąd odda dzieci do polskich rodzin, ale nie chce za bardzo oddać dzieci ani mamie, ani babci i twierdzi, że w rodzinie panują konflikty, co jest nieprawdą – mówił Wojciech Pomorski z „Polskiego Stowarzyszenia Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech”.

To też są względy finansowe – kontynuował.

– Tutaj za dzieckiem idzie około 13 tysięcy euro miesięcznie. Jest dwójka dzieci, więc to jest 26 tysięcy euro miesięcznie i Jugendamt ciągle będzie na tym zarabiał. Jeżeli my będziemy chcieli obalić opinię biegłych, która jest skandaliczna, to będzie się wiązało dla rodziny, dla matki, z kosztami rzędu minimum 3 tysięcy euro, pomijając koszty adwokata – wskazał działacz „Polskiego Stowarzyszenia Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech”.

Sąd zażyczył sobie, że chce przesłuchać 3-letnią córkę – wskazał.

– Nie wiem, czego sąd się po tym spodziewa. Dziecko jest emocjonalnie związane z turecką rodziną. Ona nazywa turecką kobietę matką numer jeden, a prawdziwą matkę nazywa matką numer dwa, także nie wiem, czego się sąd spodziewa, ale zrobił sobie taką furtkę i za półtora tygodnia chce przesłuchać tę małą dziewczynkę, męczyć ją jakimiś pytaniami. To jest jeden z powodów, dlaczego dzisiaj decyzji w tej sprawie nie podjął – podsumował Wojciech Pomorski.

radiomaryja.pl

drukuj