fot. PAP/Tytus Żmijewski

[TYLKO U NAS] Sz. Wójcik: Nie chcemy, żeby rząd nam pomagał. Chcemy jednej rzeczy – żeby rząd nam nie przeszkadzał

Nie chcemy, żeby rząd nam pomagał. Chcemy jednej rzeczy – żeby rząd nam nie przeszkadzał. Dużo się mówi: „wspieramy naszych rolników, naszych przetwórców, naszych przedsiębiorców, po to żeby wojowali rynek”, ale to są tylko słowa. Bardzo okrągłe i często nieprawdziwe – mówił w niedzielnym programie „Wieś to też Polska” w TV Trwam Szczepan Wójcik, hodowca, prezes Fundacji Polska Ziemia.

Gość programu „Wieś to też Polska” zwrócił uwagę na postępujący proces globalizacji. Stanowi on szansę dla Polski, bowiem dzięki niemu nowe rynki stają przed rodzimymi przedsiębiorcami otworem.

– W dobie szeroko dostępnych informacji, w dobie globalizacji, mamy tak naprawdę jeden wielki rynek. Oczywiście mówimy o Unii Europejskiej. To jest ten rynek, który najbardziej nas dotyka, z którym najbardziej współpracujemy i od którego jesteśmy najbardziej zależni. Natomiast rynek się globalizuje. Coraz bardziej musimy wychodzić dalej z naszymi produktami i współpracować z innymi gospodarkami, jak na przykład z krajami Ameryki, czy to Północnej czy to Południowej – tłumaczył Szczepan Wójcik.

Zwrócił uwagę, że obecnie jednak pojawia się tendencja ekspansji rynku w zgoła innym kierunku.

– Ostatnio istotnym dla nas kierunkiem jest Wschód. Mam tutaj na myśli kierunek azjatycki, a konkretnie Chiny. Uważam, że to właśnie z tym krajem powinniśmy w tym momencie bardzo mocno współpracować. Wszyscy wiedzą doskonale, że Chiny to ogromny rynek. Jest to masa ludzi, która potrzebuje różnych produktów, Między innymi produktów rolno-spożywczych, które to Polska produkuje – mówił prezes Fundacji Polska Ziemia.

Przypomniał, ze Polska w ubiegłym roku wyeksportowała towary rolno-spożywcze na ponad 34 mld euro.

– Jest to oczywiście bardzo dużo. Produkujemy i wysyłamy tak dużo towarów, dlatego, że polskie rolnictwo rozwija się znakomicie, polskie rolnictwo produkuje znakomitej jakości produkty zarówno spożywcze jak i około spożywcze, które podbijają rynek – zaznaczył.

Istotny element wspomnianej wcześniej współpracy z Chinami stanowi hodowla zwierząt futerkowych.

– Dzisiaj Polska jest pierwszym producentem na świecie pod względem ilości produkowanego surowca, pod względem ilości produkowanych futer naturalnych. Od dawna jest pierwszym, jeżeli chodzi o jakość. Około 3 tygodni temu rozmawialiśmy z Ambasadorem Chin w Polsce na temat stworzenia w naszym kraju globalnego domu aukcyjnego skór naturalnych. Mówimy oczywiście o futrach, ale nie tylko. Mówimy także o skórach naturalnych, licowych – na paski, na buty, na kurtki, na płaszcze – wyjaśniał Szczepan Wójcik.

Jego zdaniem dom aukcyjny skór naturalnych powinien powstać w Polsce z kilku istotnych powodów. Zwrócił uwagę, że po złych decyzjach podjętych m.in. przez Danię istnieje obecnie tylko jeden taki dom, mieszczący się w Finlandii.

– Chcemy właśnie w Polsce jako największy producent, razem z Chinami jako największym odbiorcą skór, stworzyć dom aukcyjny – podkreślił prezes Fundacji Polska Ziemia.

Zaznaczył, że zacieśniając współpracę z Chinami, Polska wpisuje się w pewien światowy trend. Wskazał przy tym, że współpraca ta powinna być pozbawiona pośredników.

Jednak tego typu współpracę mogą zniweczyć pewne nielogiczne, niezgodne z prawem działania, jak to miało miejsce w przypadku niedawnej sytuacji związanej z poleceniem uśpienia 5800 norek w fermie pod Kartuzami ze względu na możliwość zakażenia koronawirusem. Hodowca nie otrzyma za utylizację zwierząt żadnej rekompensaty. Prezes Fundacji Polska Ziemia rozmawiał w jego sprawy z lekarzami wojewódzkiego inspektoratu weterynarii, prosząc o ponowne przebadanie norek. Niestety nie dało się ich przekonać.

– Miałem nieodparte wrażenie, że choćby chcieli, to po prostu nie mogli tego zrobić. Mam nieodparte wrażenie graniczące z pewnością, że to może być zamiennik „Piątki dla zwierząt”. Lekarze weterynarii mimo tego, że mamy wadliwe, dziurawe prawo, która na dobrą sprawę uderza w hodowców i rolników, muszą je stosować i egzekwować. Nie mamy do nich żalu. Za wadliwe prawo odpowiada ustawodawca, w tym przypadku minister rolnictwa – mówił.

Pomimo interwencji doszło do uśpienia zwierząt.

– Sam hodowca w poniedziałek, na polecenie Powiatowego Lekarza Weterynarii sam, osobiście, ze łzami w oczach, przystąpił do usypiania tych zwierząt i do utylizacji fermy – powiedział Szczepan Wójcik.

Dzięki staraniom i prośbom ze strony Fundacji Polska Ziemia weterynarze chcą wypłacić hodowcy pewną sumę pieniędzy w ramach „nagrody” za dobrą współpracę z lekarzem weterynarii. Nie jest to jednak żadne odszkodowanie.

– Nie jest czymś, co należy się hodowcom. Weterynarze jak gdyby z własnej dobrej nieprzymuszonej chęci wystąpili z wnioskiem, aby własne pieniądze przekazać temu hodowcy. Jeszcze nie wiemy, jak sytuacja się skończy. Wniosek jest cały czas rozpatrywany – informował prezes Fundacji Polska Ziemia.

Podobna sytuacja miała miejsce w Danii, gdzie ogromne ilości zwierząt zostały wybite bezprawnie. Mimo to nastąpiła tam dymisja ministra rolnictwa, a państwo wypłaciło hodowcą odszkodowania – ok. 800 euro za jedno zabite zwierzę. W Polsce, jak pokazał przykład spod Kartuz, jest zgoła inaczej.

– Takie działania są niespotykane w cywilizowanym kraju. Na to po prostu nie może być zgody – stwierdził Szczepan Wójcik.

Zwrócił uwagę, że polscy hodowcy nie mają szczególnych wymagań dotyczących rządowego wsparcia.

– Nie chcemy żadnej pomocy. Nie chcemy, żeby rząd nam pomagał. Chcemy jednej rzeczy – żeby rząd nam nie przeszkadzał. Z pewną zazdrością – jakkolwiek to zabrzmi – patrzę na Niemców, na Węgrów, na Duńczyków, na Holendrów, ale nie dlatego, że chciałbym żyć w tamtych krajach. Ja patrzę z pewną zazdrością widząc, w jaki sposób tamte kraje są rządzone, w jaki sposób pomaga się hodowcom, pomaga się rolnikom, pomaga się obywatelom. W jaki sposób tamte rządy dbają o swoich obywateli na rynkach międzynarodowych. U nas natomiast, jeśli mowa jest o jakiejkolwiek ekspansji na rynki międzynarodowe, spotykamy się z bardzo wieloma problemami. Dużo się mówi: „wspieramy naszych rolników, naszych przetwórców, naszych przedsiębiorców, po to żeby wojowali rynek”, ale to są tylko słowa. Bardzo okrągłe i często nieprawdziwe – mówił prezes Fundacji Polska Ziemia.

radiomaryja.pl

drukuj