fot. twitter.com/szczepan_wojcik

[TYLKO U NAS] Sz. Wójcik: Cztery lata temu mówiliśmy holenderskim rolnikom, że zbyt mocno ustępują organizacjom ekologicznym. Dziś połowa z nich musi szukać nowej pracy

Już ponad 4 lata temu mówiliśmy holenderskim kolegom, że będą mieli problem, że zbyt mocno ustępują organizacjom ekologicznym. Pukali się wtedy w czoło i mówili, że to niemożliwe, że Holandia to rolnictwo i uprawy, że nie ma możliwości, żeby ktoś zabronił nam bycia rolnikami. (…) Mamy rok 2019 i połowa farmerów z Niderlandów ma sobie szukać nowej pracy i właśnie to się dzieje tam, w Holandii – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Rolnicy w Polsce, ale również w innym krajach Europy, muszą zmagać się z dyktatem ekoterrorystów. W Holandii oraz Niemczech doszło z tego powodu do masowych protestów rolników, którzy wjechali ciągnikami do wielu miast w swoich krajach.

Aby zrozumieć genezę protestów w Holandii, należy wrócić do roku 2016 i wyroku sądu w Hadze – wyjaśnił Szczepan Wójcik.

– Sąd w Hadze wydał wyrok w sprawie, którą przeciw holenderskiemu państwu złożyły organizacje ekologiczne. Przedstawiciele tych środowisk uznali bowiem, że tamtejsi politycy robią stanowczo za mało, aby chronić naszą planetę i nie walczą wystarczająco z ociepleniem klimatu. Oczywiście, taki absurdalny zarzut wobec kraju, który uchodzi za najbardziej zielony w Europie, nie był traktowany poważnie do tego czasu, aż sąd nie wydał wyroku, który zmusza Holandię, aby ta do 2020 roku zredukowała emisje gazów cieplarnianych o 25 proc. Politycy wpadli więc na pomysł, że najlepszym rozwiązaniem będzie ograniczenie rolnictwa o połowę – tłumaczył gość „Aktualności dnia”.

Holenderscy dziennikarze pisali, że takie propozycje przyniosły do rządu organizacje tzw. prozwierzęce, zaś rząd się na nie zgodził. W efekcie ekoterroryści osiągnęli dwa cele – wskazał prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

– Dopięli swego względem tzw. walki o klimat i doprowadzili do potężnego ograniczenia hodowli zwierząt, bo uważają, że rolnicy, hodując zwierzęta, znęcają się nad nimi w ten sposób. Potem była seria ataków na gospodarstwa rolne przez ekoterrorystów i to chyba przelało czarę goryczy. Trzeba też zaznaczyć, że październikowe protesty rolników holenderskich są największymi w historii Królestwa Niderlandów, bo na ostatnim proteście wszystkie drogi dojazdowe do administracyjnej stolicy kraju blokowało ponad 5 tys. ciągników i kilkadziesiąt tysięcy farmerów. Rząd przestraszył się do tego stopnia, że poprosił o pomoc wojsko – zwrócił uwagę hodowca zwierząt futerkowych.

Założyciel Fundacji Polska Ziemia zaznaczył, że w dużym błędzie są osoby, które uważają, że zapędy ideologów lewicowych skupione są tylko wokół jednego tematu.

– Trzeba to powiedzieć jasno: w całej tej batalii, którą prowadzą oni przeciwko tradycyjnemu pojmowaniu świata, musimy zdać sobie sprawę z tego, że to jest pewne przemodelowanie, a w zasadzie całkowite przewartościowanie pojęć. To jest rewolucja neobolszewicka i to nie jest moim wymysłem, ale faktem, który potwierdza wielu ekspertów i naukowców. Z tym mamy dzisiaj do czynienia – akcentował Szczepan Wójcik.

Z rolnictwem w Polsce i Europie walczy sowicie sponsorowana, głośna i wpływowa lewica nihilistyczna. Ta grupa ludzi próbuje bawić się w inżynierię społeczną – ocenił gość Radia Maryja.

– Ten nurt, który od lat działa już w Europie zachodniej, ale już podnosi przecież głowę w Polsce, działa na wielu frontach. Pierwszy to – nazwijmy to umownie – aktywność ekologiczna. Drugi to windowanie zwierząt ponad najdoskonalsze stworzenie, jakim jest człowiek posiadający wolną wolę. Trzeci to marksizm kulturowy, czyli wspomina już inżynieria społeczna. Te trzy płaszczyzny rewolucji, które jesteśmy świadkami, również w Polsce, muszą budzić sprzeciw. Nie ma bowiem a kraju aktywisty ekologicznego, który jednocześnie nie byłby zwolennikiem ideologii LGBT, który nie byłby zwolennikiem aborcji, który nie chodziłby w czarnych marszach. Tym ludziom nie chodzi – jak twierdzą – o rolnictwo, o zwierzęta. Im chodzi o zmianę systemu wartości – zaznaczył.

Holenderscy rolnicy zignorowali ostrzeżenia, które dawaliśmy im już przed czterema laty. Efekty tego zaniechania widzimy dziś – zauważył prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

– Już ponad cztery lata temu mówiliśmy holenderskim kolegom, że będą mieli problem, że zbyt mocno ustępują organizacjom ekologicznym. Pukali się wtedy w czoło i mówili, że to niemożliwe, że Holandia to rolnictwo i uprawy, że nie ma możliwości, żeby ktoś zabronił nam bycia rolnikami. (…) Mamy rok 2019 i połowa farmerów z Niderlandów ma sobie szukać nowej pracy i właśnie to się dzieje tam, w Holandii. W Holandii było też tak, że najpierw wprowadzono pewne zakazy, oczywiście pod naciskiem ideologów. Najpierw zlikwidowali hodowlę zwierząt na futra, czyli zrobili to samo, czego próbowali dokonać w Polsce. Holendrzy oddali ten poważny sektor gospodarki rolnej w zasadzie bez walki, w ogóle nikt o to nie walczył. Dziś widmo bankructwa spogląda już do innych gospodarstw – wskazał hodowca zwierząt futerkowych.

Całą rozmowę ze Szczepanem Wójcikiem w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj