fot. twitter.com/szczepan_wojcik

[TYLKO U NAS] Sz. Wójcik: Ataki na hodowle zwierząt to jedynie objaw pewnej choroby, jaką jest słabość państwa w walce z ekoterroryzmem

Blokowane są nowe inwestycje, budowy dróg, autostrad oraz bloków. Jeżeli państwo polskie nie zacznie wykorzystywać odpowiednich narzędzi, to z takimi zdarzeniami będziemy mieli do czynienia coraz częściej – mówił w sobotę na antenie Radia Maryja w audycji „Aktualności dnia” Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej oraz hodowca zwierząt futerkowych, odnosząc się do działań tzw. ekologów.

W piątek nieopodal Torunia miał miejsce atak tzw. ekologów na jedną z ferm norek. Aktywiści zniszczyli ogrodzenia i wypuścili zwierzęta na wolność [czytaj więcej]. Norki – jak akcentuje Szczepan Wójcik – zostały wypuszczone w bardzo newralgicznym i trudnym okresie.

– Aktualnie trwa okres odchowu młodych. A więc zostały rozdzielone matki od młodych. Tym samym młode, które żywią się wyłącznie mlekiem matki, zostały skazane przez aktywistów ekologicznych na bardzo okrutną śmierć – zaznaczył.

Gość Radia Maryja powiedział, że w Polsce dzieje się dokładnie to, czego się obwiał – dochodzi do aktów ekoterroryzmu: do niszczenia mienia, napadów na legalnie działające hodowle i inwestycje. Przypomniał także, że „nie pierwszy raz branża hodowli zwierząt futerkowych jest atakowana.

– Ja sam kilka lat temu doświadczyłem tego typu zdarzenia. Włamano się do mnie i wypuszczono zwierzęta oraz zniszczono ogrodzenie. W tamtym przypadku włamywaczami okazała się niemiecka organizacja ekologiczna. Co zabawne, państwo polskie wykazało się daleko idącą słabością w walce z tego typu organizacjami – mówił.

Problem nie dotyczy tylko hodowli zwierząt futerkowych.

– Blokowane są nowe inwestycje, budowy dróg, autostrad oraz bloków. Jednak tego typu działania są jeszcze szersze. Jeżeli państwo polskie nie zacznie wykorzystywać odpowiednich narzędzi i nie przestanie promować pseudoekologów, to z takimi zdarzeniami będziemy mieli do czynienia coraz częściej – podkreślił.

Prezes Instytutu Gospodarki Rolnej zwrócił również uwagę na to, iż „w Polsce nie istnieje żadna duża organizacja, zajmująca się rzekomo ochroną zwierząt, która byłaby czysto polską organizacją, lub aby nie brała pieniędzy z zagranicy”.

– W zarządzie WWF znajdują się sami Niemcy, Fundacja Viva! w Polsce to filia brytyjskiej organizacji, Stowarzyszenie „Otwarte Klatki” jest zasilane pieniędzmi z zagranicy, m.in. z lewicowych kręgów w USA. Dziwnym zbiegiem okoliczności właśnie tego typu organizacje najczęściej protestują, gdy w Polsce mają pojawić się strategiczne inwestycje, to tego typu organizacje występują przeciwko rozwojowi polskiego rolnictwa i polskiej gospodarki – akcentował.

Szczepan Wójcik stwierdził, że aktywiści każdego dnia przesuwają granicę coraz dalej. Najpierw mieliśmy blokadę legalnej wycinki chorych drzew w Puszczy Białowieskiej – przypomniał.

– Wycinka była legalna, ale co z tego, jeśli ekolodzy nielegalnie ją blokowali, przynosząc ogromne straty Lasom Państwowym, polskiej gospodarce i lokalnej społeczności. Jedyne kary – to jest bardzo istotne – które zostały wówczas zastosowane, to kilkusetzłotowe mandaty, które i tak pewnie zostały opłacone przez wsparcie finansowe swoich mocodawców – powiedział.

Rozmówca przytoczył także sprawę przekopu Mierzei Wiślanej. Zaznaczył, że to bardzo potrzebna inwestycja w naszym kraju, którą chcą zablokować organizacje ekologiczne.

Hodowca mówił także o incydencie z Bełchatowa.

– Aktywista Geenpeace przedostaje się na strategiczny teren, jakim jest Elektrownia Bełchatów i rozwija transparent. W normalnym kraju ktoś, kto bez zgody wchodzi na strategiczne obiekty, byłby oskarżony o próbę dokonania aktu terrorystycznego, bo przecież mógł wnieść tam bombę i pozbawić połowę Polski prądu, ktoś mógł zginąć, a u nas „Pan Aktywista” dostał kilkaset złotych mandatu – zaznaczył.

Kolejne wydarzenie, które daje do myślenia: ponad miesiąc temu tzw. ekolodzy wchodzą na teren Państwowego Gospodarstwa Rolnego pod Warszawą, gdzie zastraszają pracowników.

– Ekolodzy odbierają sześć cieląt, które były podane hospitalizacji, twierdząc, że zwierzęta są w złym stanie. Co się dzieje dalej? Po kilku dniach cielęta pozbawione opieki medycznej po prostu zdychają – relacjonował.

Gość Radia Maryja wskazał, że „ataki na hodowle czy inwestycje to jedynie objaw pewnej choroby, jaką jest słabość państwa w walce z ekoterroryzmem”.

Całą rozmowę ze Szczepanem Wójcikiem w sobotnich „Aktualnościach dnia” można odsłuchać  [tutaj].

RIRM

drukuj