fot. pixabay.com

[TYLKO U NAS] Red. S. Karczewski: To, co jest w dokumentach Kościoła, nie podlega sprawom państwowym. Jeżeli pan B. Kmieciak uważa, że Kościół zaniedbał pewne sprawy, złamał prawo, to niech zgłosi to do prokuratury

Domaganie się dokumentów budzi wątpliwości, ponieważ uważam, że jest to próba wyłudzenia danych osobowych, które są chronione w polskim prawie. W dokumentach są informacje poufne. Na jakiej zasadzie instytucja prywatna, bo Kościół nie jest instytucją państwową, ma instytucji państwowej wydać dane, zwłaszcza że w raporcie nie mówi, w jakim celu ma być to podane – mówił red. Sebastian Karczewski, dziennikarz śledczy „Naszego Dziennika”, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Państwowa Komisja ds. Pedofilii w Polsce podała, że rzekomo 30 proc. przestępstw pedofilskich w naszym kraju dotyczy duchownych katolickich.

Państwowa Komisja ds. Pedofilii w Polsce nie ujawnia swoich prac. Tak naprawdę nie wiemy, co dzieje się za kulisami, natomiast widzimy to, co jest na zewnątrz. Kiedy 26 lipca ukazał się raport, przeczytałem go i jestem przerażony – powiedział red. Sebastian Karczewski.

Poruszone w raporcie Państwowej Komisji ds. Pedofilii w Polsce sprawy są niedorzeczne i nieprawdziwe. Dane dotyczące dopuszczenia się przestępstwa, jakim jest pedofilia, publikowane są na bieżąco, co za tym idzie? Państwowa Komisja ds. Pedofilii w Polsce uderza tylko i wyłącznie w Kościół katolicki, tak jakby to tylko w Kościele istniało źródło problemu.

Bardzo dobrze, że ks. Piotr Studnicki zabrał głos w tej sprawie. Wypunktował trafnie rzeczy, które są niedorzeczne w tym raporcie. Zwrócił uwagę, że rzekomo 30 proc. przestępców to duchowni (tak podają media), a także tuszowanie pedofilii w Polsce do 2008 r. co jest bzdurą. Sam zajmowałem się sprawą, która była zgłoszona do Kongregacji Nauki Wiary przed 2007 rokiem. Dane były publikowane na bieżąco, co za tym idzie, jeżeli komisja publikuje coś takiego, to albo nie miała dostępu do tych danych, albo jest to działanie celowe. Mimo wszystko podejrzewam, że jest to działanie celowe. Jeśli patrzymy na narrację raportu, można odnieść wrażenie, że jest to raport, którego duża część poświęcona jest Kościołowi katolickiemu i wygląda tak, jak by był stworzony tylko dla problemów Kościoła katolickiego w Polsce – stwierdził dziennikarz śledczy „Naszego Dziennika”.

Red. Sebastian Karczewski podkreślił, że „dokumentacja Kościoła nie podlega sprawom państwowym, co za tym idzie, jeżeli łamane jest prawo, sprawę należy zgłosić do prokuratury, sądu i wtedy będzie rozstrzygnięta”.

–  Jeżeli pan Błażej Kmieciak uważa, że Kościół zaniedbał pewne sprawy, czy złamał prawo, to niech zgłosi to do prokuratury, od tego jest prokuratura i sądy, a nie komisja. Mamy państwo prawa, więc jeżeli pan Błażej Kmieciak i Państwowa Komisja ds. Pedofilii w Polsce mają jakieś wątpliwości, należy zgłosić sprawę do prokuratury, sądu i wtedy będzie to rozstrzygnięte. Nie ma sensu robić spektaklu tylko po to, żeby przekonać opinię publiczną, że Kościół coś zawinił – wyjaśnił gość „Aktualności dnia”.

Państwowa Komisja ds. Pedofilii domaga się dokumentów, nie mówiąc w jakim celu mają być one podane, a także, do czego będą użyte. Dziennikarz śledczy „Naszego Dziennika” podkreślił, że jest to tylko i wyłącznie „próba wyłudzenia danych osobowych, a także informacji, które są poufne”.

Na jakiej zasadzie instytucja prywatna, bo Kościół nie jest instytucją państwową, ma instytucji państwowej wydać jakieś dane, zwłaszcza że w raporcie nie mówi, w jakim celu mają być one podane – wskazał gość Radia Maryja.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem red. Sebastiana Karczewskiego można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj