fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Red. S. Karczewski: Środowiska LGBT mają takie same metody działania jak bolszewicy

Wszystkie ugrupowania antykatolickie, które nastawione są na zniszczenie Kościoła i zniszczenie człowieka – tworzą coś w rodzaju bolszewickiego Związku Wojujących Bezbożników. Wszędzie, gdzie możliwe jest otwarcie furtek do demoralizacji, tam wchodzą. Te środowiska są coraz bardziej rozzuchwalone. Pamiętamy, co było w III Rzeszy przed dojściem Hitlera do władzy. Tam też były ugrupowania, które chodziły, demonstrowały swoje poglądy, tłukły szyby, zakłócały nabożeństwa religijne. Wtedy uważano je za margines. Jak to się zakończyło, wiemy z historii – podkreślił red. Sebastian Karczewski, autor książki „Pedofilią w Kościół”, podczas „Aktualności dnia” w Radiu Maryja. 

Red. Sebastian Karczewski zwrócił uwagę, iż ostatnie akty profanacji wskazują na to, że środowiska antykościelne, m.in. LGBT, chcą zawładnąć wszystkimi sferami życia publicznego, do których można wprowadzić demoralizację.

Nie jest to problem marginalny, ale zrobił się z tego atak totalny, w którym chodzi o zawładnięcie pewnych sfer życia społecznego, które można by udostępnić w dalszej kolejności demoralizacji. Taki jest cel tego działania, jak widać chociażby przez ostatnie akty profanacji – mówił gość Radia Maryja.

Do tego dochodzą akty fizycznej napaści na kościoły i kapłanów.

– Przypomnijmy sobie czasy przedbolszewickie Rosji, przypomnijmy sobie czasy po dojściu Hitlera do władzy, czyli przed tym, co rozpoczęło się w 1939 r. Wtedy było dokładnie tak samo. Kiedy chciano uderzyć w Kościół – zaczęto od kapłanów. Najpierw przez zohydzanie obrazu kapłana i Kościoła, przez przypisywanie księżom jak największych zbrodni czy niemoralności, później przyszły i bezpośrednie fizyczne ataki na Kościół. To nie jest fikcja, widzimy, do czego dochodzi. Jeżeli porównamy to z wydarzeniami z historii – mamy dokładnie z tym samym do czynienia. Jeżeli w porę nie położy się na to kres, jeżeli się na to nie odpowie, może być jeszcze gorzej – przestrzegł redaktor.

Publicysta wskazał, wszędzie można zauważyć agresywność tych środowisk.

– Tu wcale nie chodzi o wyjaśnianie, o tolerancję, walkę z pedofilią, tylko o władzę nad rzeczywistością, a nawet władzę nad Kościołem. Zwróćmy uwagę na pytania, które padały na konferencji KEP w Wałbrzychu [czytaj więcej]. Pani Diduszko miała pretensje do Ojca Świętego, że nie odwołał biskupów wymienionych w tzw. raporcie. Ci ludzie chcieliby mieć wpływ na nominacje, zmiany personalne w Kościele. Przyglądając się tej rzeczywistości, w wielu miejscach faktycznie mają wpływ na nominacje. Przy zmianach personalnych niektórzy biskupi ulegają tej presji. Jest to presja połączona z agresją, której najbardziej krwawy przykład mieliśmy we Wrocławiu. Uległość wobec tej presji rozzuchwala te środowiska – powiedział.

W niedzielę na Jasnej Górze odbywała się XX Pielgrzymka Podwórkowych Kół Różańcowych Dzieci. W tym samym czasie i w tym samym miejscu pod wałami jasnogórskimi manifestowały środowiska homoseksualne.

– Z demoralizacją wkraczają do szkół. Z jednej strony mówi się o walce z pedofilią, a z drugiej strony tylnymi drzwiami do szkół wprowadza się pedofilię, umożliwia się tego typu przestępstwa. To, z czym mieliśmy do czynienia w niedzielę, to nie jest przypadek. Pojawiają się w te same dni [kiedy np. Radio Maryja organizuje spotkania na „Jasnej Górze”-red.], ponieważ są rozzuchwaleni. Przypomina mi to jedną rzecz z historii. W czasach bolszewickich działał tzw. Związek Wojujących Bezbożników wchodzący w skład partii bolszewickiej. To są te same metody działania. O tym się nie mówi, tego się nie porównuje, a to jest dokładnie to samo. Wszystkie ugrupowania antykatolickie, które nastawione są na zniszczenie Kościoła, zniszczenie człowieka – tworzą coś w rodzaju bolszewickiego Związku Wojujących Bezbożników. Wszędzie, gdzie możliwe jest otwarcie furtek do demoralizacji, otwarcie furtki do zademonstrowania swoich poglądów, tam wszędzie wchodzą – tłumaczył red. Sebastian Karczewski.

To bardzo niebezpieczne – dodał.

– Te środowiska są coraz bardziej rozzuchwalone. Pomimo wychodzenia na jaw ich niegodziwości, fałszerstw i kłamstw, nie ma do tej pory stanowczej reakcji, której należałoby się spodziewać, bo to jest zagrożenie. Pamiętamy, co było w III Rzeszy przed dojściem Hitlera do władzy. Tam też były ugrupowania, które chodziły, demonstrowały swoje poglądy, tłukły szyby, zakłócały nabożeństwa religijne. Wtedy uważano je za margines. Jak to się zakończyło, wiemy z historii – akcentował gość „Aktualności dnia”.  

Cała rozmowa z red. Sebastianem Karczewskim dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj