fot. PAP/EPA

[TYLKO U NAS] Prof. T. Marczak: Sytuacja w Niemczech po wyborach do Bundestagu zasadniczo się nie zmieni

Poza potknięciem chadeków podczas wyborów do Bundestagu sytuacja w Niemczech zasadniczo się nie zmieni, zwłaszcza jeśli chodzi o politykę zagraniczną – powiedział prof. Tadeusz Marczak, historyk i geopolityk, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.

Socjaldemokraci z SPD wygrali niedzielne wybory do Bundestagu, zdobywając 25,7 proc. głosów i wyprzedzając chadeków z CDU/CSU, którzy uzyskali 24,1 procent. Dla Unii to najgorszy wynik w historii. Trzecią siłą w parlamencie będą Zieloni z poparciem 14,8 proc. To z kolei najlepszy wynik tego ugrupowania w jego historii. [czytaj więcej

– Poprzednie wybory również miały nierozstrzygnięty charakter i rozmowy koalicyjne toczyły się dość długo. Nie było zasadniczych zmian, ale było przesunięcie w lewo, jakkolwiek lewica prawdopodobnie nie dostanie się do Bundestagu, ponieważ nie pokonała 5-procentowego progu. O przesunięciu w lewo może świadczyć wynik socjaldemokratów, którzy nieco zdystansowali chadeków. Następnie mamy sukces Zielonych. Prawdopodobnie głosy lewicy poszły w ich kierunku. Natomiast po drugiej stronie chadecy są niemal równorzędną partią wobec socjaldemokratów, zyskali liberałowie, ale straty odniosła poprzednio trzecia siła w parlamencie niemieckim, czyli AfD. To by jednak wskazywało, że poza potknięciem chadeków sytuacja zasadniczo się nie zmieni, zwłaszcza jeśli chodzi o politykę zagraniczną Niemiec – powiedział prof. Tadeusz Marczak.

Gość Telewizji Trwam ocenił także 16 lat sprawowania przez Angelę Merkel urzędu kanclerza Niemiec. Jak ocenił geopolityk, „z punktu widzenia Europy trudno uznać ten okres za czas rozwoju czy sukcesu Unii Europejskiej”.

– Niemcy wychodziły stosunkowo dobrze na potknięciach Angeli Merkel. 2005 rok był piątym rokiem realizacji tzw. strategii lizbońskiej. Miała ona doprowadzić do ożywienia technologicznego UE. (…) Chodziło o dogonienie i przegonienie Stanów Zjednoczonych, jeśli idzie o postęp technologiczny. Strategia zakończyła się kompletną klapą w 2010 roku. Nawet nie podsumowano fiaska. (…) Europa Zachodnia nie jest już obszarem wysokiej technologii. Teraz one powstają w USA, rozziew się pogłębił, ale też pojawiają się nowi konkurenci, jak Chiny czy Indie – zauważył historyk.

– Biurokracja brukselska opracowała nowy program – Europa 2020. Nie ma tu mowy o doganianiu i przeganianiu kogokolwiek, natomiast można przeczytać, że program będzie bazował na osiągnięciach i doświadczeniach poprzedniej strategii lizbońskiej. To sprawa kompromitująca. To jedna z czarnych plan na 16-leciu kanclerz Angeli Merkel – dodał.

Prof. Tadeusz Marczak podkreślił, że „Niemcy nie sprawdzają się, jeśli chodzi o gospodarcze usprawnienie wielkich przestrzeni. Zwróćmy uwagę na Unię Europejską, jak kurczy się jej udział w gospodarce światowej, zwłaszcza na polu technologicznym. A przecież nasi zachodni sąsiedzi są tam hegemonem”.

– Katastrofa prawdziwa jest w węższym kręgu, w strefie euro. Mamy tam do czynienia z permanentnym kryzysem, zwłaszcza krajów południa. Zaczęło się to od Grecji. Powinniśmy studiować ich doświadczenia – jak Grecja została wepchnięta w pułapkę zadłużenia i jak pakiety pomocowe uchwalane przez instytucje unijne w ponad 80 proc. szły na zaspokojenie roszczeń banków niemieckich czy francuskich, a nie na wspomaganie państwa. Czy Polska nie jest wpychana w sytuację finansowej zapaści? (…) Mamy do czynienia z jednostronnymi korzyściami państwa tzw. starej Unii – powiedział geopolityk.

radiomaryja.pl

drukuj