fot. TV Trwam

[TYLKO U NAS] Prof. P. Czarnek: Nie ma przyszłości społeczeństwa i nie ma przyszłości państwa bez rodziny

Nie ma przyszłości społeczeństwa i nie ma przyszłości państwa bez rodziny. Wszystko, co państwo robi i musi robić, to kwestia odpowiedzialności za teraz i za przyszłość – mówił w niedzielnych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam prof. Przemysław Czarnek, poseł PiS, były wojewoda lubelski, wykładowca KUL.

W dzisiejszych czasach jest wiele ataków na małżeństwo i instytucję rodziny. A to właśnie rodzina jest fundamentem życia społeczeństwa. Sama nazwa polityka prorodzinna jest pewnym zniekształceniem, gdyż jest to polityka społeczna.

– Nie ma społeczeństwa bez rodziny. Nie ma przyszłości społeczeństwa i nie ma przyszłości państwa bez rodziny. W tym sensie wszystko, co państwo robi i musi robić, bo to nie jest kwestia dobrej woli państwa, to jest kwestia odpowiedzialności za teraz i za przyszłość. Wszystko, co państwo robi i musi robić w obszarze rodziny, to jest fundament polityki społecznej, czyli wszystkiego tego, co służy społeczeństwu – podkreślił były wojewoda lubelski.

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, że państwo należy rozumieć jako my wszyscy, a nie mieć na względzie tylko władzę państwową.

– My wszyscy jesteśmy państwem. My wszyscy jesteśmy społeczeństwem, czyli jedną z czterech składowych konstytuujących państwo i my wszyscy musimy troszczyć się o to, co jest najważniejsze, czyli o teraz i przyszłość naszych rodzin, bez których naszego społeczeństwa nie ma. (…) Bez troski o rodzinę – od prezydenta po najmłodszych rodziców i przyszłych rodziców – przyszłość naszych dzieci, naszych wnuków jawi się bardzo nieciekawie. Dane statystyczne jednoznacznie pokazują, że jeżeli byśmy nie zatrzymali tego trendu dramatycznego spadku urodzeń w naszych rodzinach, to w perspektywie kilkudziesięciu lat – od 50 do 80 lat – będzie nas w Polsce o 14 mln mniej – wyjaśniał wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Prof. Przemysław Czarnek stwierdził, że najważniejszy jest cel naszego życia i to, co jest dla nas najważniejsze. Należy pamiętać, że podstawową funkcją rodziny jest funkcja prokreacyjna – dodał.

– Dzisiaj świat konsumpcyjny i świat, który czyni z nas egoistów, karze nam stawiać przede wszystkim na te dobra, które są tu i teraz. Żeby mieć wygodny dom, żeby mieć wygodny samochód, żeby móc spłacać kredyt za to wszystko, żeby móc pojechać na wakacje. Dziecko to zawsze jest jakiś koszt i po to jest państwo, i po to są instytucje państwa, żeby wspomóc ludzi finansowo, bo to jest pewien bodziec. To nie jest kwestia, która załatwia sprawę, ale wspomóc finansowo w wychowywaniu potomstwa, po to, żeby zachęcić do zrodzenia tego potomstwa. Wspomóc w organizacji życia rodziny przeznaczając środki finansowe na tworzenie żłobków, na tworzenie klubów malucha, ale również na tworzenie klubów seniora, bo przecież rodzina to nie tylko małe dziecko i młodzi rodzice. Rodzina to również starsze pokolenia. Coraz więcej osób ze starszego pokolenia, to ludzie, którzy potrzebują pomocy, wsparcia, którzy są dzisiaj na emeryturze, którzy mieszkają z nami, nasze babcie, nasi dziadkowie. To jest cała rodzina, która wymaga troski ze strony państwa. To są bodźce, które muszą być przekazywane ze strony instytucji państwa po to, żeby rodzina rosła w siłę i się rozwijała – wskazał gość „Rozmów Niedokończonych”.

Dopiero po wyborach w październiku w 2015 r. rząd Prawa i Sprawiedliwości powołał resort rodziny.

– Oprócz zdecydowanej, radykalnej pomocy – zwłaszcza rodzinom wielodzietnym i ubogim – mamy zmianę tego trendu, który jest absolutnie negatywny, czy był negatywny. Według danych statystycznych GUS z 2014 r., w 2017 r. i 2018 r. miało się urodzić ok. 350 tys. dzieci. Urodziło się odpowiednio w 2017 – 403 tys. dzieci, a w roku 2018 – 388 tys. dzieci. A zatem ok. 90-95 tys. dzieci więcej niż przewidywali demografowie w Głównym Urzędzie Statystycznym w 2014 r. jeszcze nie wiedząc, że będzie „500 plus” – zaznaczył prof. Przemysław Czarnek.

Z danych wynika, że aktualnie kobiety decydują się na pierwsze dziecko w wieku 27-28 lat. Kiedyś było to o kilka lat wcześniej.

– Dziś jest nas mniej, bo nie rodzimy. Nie zradzamy potomstwa albo zradzamy je zbyt późno jako pierwsze i później nie możemy tego potomstwa zrodzić więcej – podsumował poseł PiS.

radiomaryja.pl

drukuj