fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

[TYLKO U NAS] prof. M. Ryba: Żaden organ UE nie odezwie się w kwestii tego, co dzieje się na ulicach Paryża. To Europa podwójnych standardów

Macron to wielki demokrata, rząd PiS-u to katastrofa – tak się mówi w Brukseli i nikt się nie odezwie: ani Komisja Europejska, ani Parlament Europejski, ani Trybunał Sprawiedliwości UE w odniesieniu do tego, co się na ulicach Paryża dzieje. To jest Europa podwójnych standardów – powiedział w rozmowie z portalem Radia Maryja historyk i politolog prof. Mieczysław Ryba. Odniósł się w ten sposób do protestów, które mają miejsce we Francji.

We Francji od końca listopada trwają protesty spowodowane głównie chęcią podniesienia przez rząd cen paliw. Głównym organizatorem demonstracji jest tzw. „ruch żółtych kamizelek”. Pod wpływem protestujących francuski rząd podjął decyzję o wstrzymaniu podwyżek cen paliwa. [więcej]

Prof. Mieczysław Ryba ocenił, że podwyżki cen paliw to tylko jeden z powodów, dla których ludzie we Francji wyszli na ulice.

– Wydaje się, że podwyżka cen paliw była przelaniem się czary goryczy, że tam jest cały szereg nawarstwionych problemów społecznych, również gospodarczych, bo gospodarka jest w stagnacji od długiego czasu, również tych związanych z kryzysem migracyjnym, bo to wywołuje raz za razem różnorakie problemy. (…) Podwyżka cen paliw jest to istotna kwestia, która wywołała takie protesty, ale też pamiętajmy, że ich skala nie jest uwarunkowana tylko i wyłącznie paliwami, ale całym szeregiem różnych nawarstwionych problemów, które są nierozwiązywalne – wskazał rozmówca Radia Maryja.

Nie bez winy w całej tej sytuacji pozostaje prezydent Emmanuel Macron, który jest jednym z najgorszych francuskich prezydentów – zaznaczył politolog.

– Na dzień dzisiejszy widać, że jest to jeden z najgorszych prezydentów, jeśli idzie o radzenie sobie z problemami, a zarazem najgorszy z prezydentów, jeśli idzie o możliwość generowania poparcia społecznego dla siebie. Nie wiadomo, czym się skończą te protesty, ale są siły nacisku i ataki na niewyobrażalną skalę. Gdyby dzisiaj spekulować, czy on będzie ponownie prezydentem, to byśmy powiedzieli, że nie – akcentował profesor.

Patrząc na protesty we Francji na myśl nasuwa się analogia do protestów w PRL-u w 1970 roku – zauważył wykładowca KUL i WSKSiM.

– Patrząc per analogiam na sytuację w Polsce, kiedy były protesty społeczne w 1970 roku i rząd PRL-owski wycofał się z podwyżek ze względu na ich skalę protestów, to chwilowo w jakiś sposób uciszyło nastroje, ale ostatecznie problemy społeczne i gospodarcze, które istniały, nie zniknęły i za kilka lat znowu rzecz wybuchała. Tutaj może być podobnie. Jeśli nawet im się uda w jakiś sposób załagodzić sytuację, to tych różnych bolączek jest co nie miara. Francuski system gospodarczy wymaga naprawy, wymaga reformy, jest mocno obciążony fiskalnie, biurokratycznie – tłumaczył historyk.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że we Francji policja bardzo brutalnie tłumi protesty – w przeciwieństwie do Polski – jednak to nasz kraj jest oskarżany przez UE o brak praworządności – podkreślił prof. Mieczysław Ryba.

– Tylko w Polsce jest tak, że jeśli są protesty czy też nielegalne protesty, to władze wykazują delikatność, a później są oskarżane w Brukseli o to, że są niedemokratyczne, o to, że nie szanują prawa, że nie ma praworządności. Tymczasem w innych krajach, a szczególnie we Francji, jeśli coś takiego ma miejsce, to brutalność policji jest ogromna i to jest znane powszechnie – mówił politolog.

Zachowanie instytucji unijnych wobec Polski i Francji pokazuje podwójne standardy stosowane przez UE – wskazał rozmówca Radia Maryja.

– To powinno nas uczyć i pokazywać, jak podwójną miarę stosuje się w Europie, jeśli bierzemy pod uwagę takie problemy. Macron to wielki demokrata, rząd PiS-u to katastrofa – tak się mówi w Brukseli i nikt się nie odezwie: ani Komisja Europejska, ani Parlament Europejski, ani Trybunał Sprawiedliwości UE w odniesieniu do tego, co się na ulicach Paryża dzieje. To jest Europa podwójnych standardów – podsumował wykładowca KUL i WSKSiM.

RIRM

drukuj