fot. Fundacja Małych Stópek

[TYLKO U NAS] Ks. T. Kancelarczyk: Trzymamy z najsłabszymi. Codzienne akcje dla dobra konkretnego dziecka – to bicie serca Fundacji Małych Stópek

Duże akcje są potrzebne, ale skupiamy się na codziennej pomocy, która ma na uwadze dotarcie do konkretnej osoby – matki, dziecka, rodziny. Trzymamy z najsłabszymi. Wiele wielkich organizacji, także w Polsce, jest „wielkich” poprzez majątek, ale niestety moralnie są bardzo małe. Z jednej strony potrafią zbierać na sprzęt dla dzieci ciężko chorych, a z drugiej strony godzą się na śmierć nienarodzonych – podkreśla ks. Tomasz Kancelarczyk, prezes Fundacji Małych Stópek, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

„Paczuszka dla Maluszka” to jedna ze świątecznych akcji, którą Fundacja Małych Stópek przeprowadza, by w tym szczególnym okresie – Narodzin Dzieciątka Jezus – dotrzeć do konkretnych osób potrzebujących wsparcia. Co roku od 5 lat zbierane są artykuły chemii kosmetycznej dla nowonarodzonych dzieci kobiet znajdujących się w trudnej sytuacji.

– Ich mamy zgłosiły się do nas, bo potrzebowały pomocy. To są dzieci, które – trzeba powiedzieć otwarcie – udało nam się uratować od aborcji (…). Dzisiaj są to szczęśliwe kobiety i wspaniałe dzieci. Każdy w tym czasie potrzebuje przytulenia i ten prezent jest wyrazem bliskości, pamięci. Dlatego zależy nam, żeby tę akcję rozwijać. Dary przekazujemy nie tylko dla osób związanych z Fundacją. Bardzo często w trakcie akcji mamy telefony z prośbą od różnych organizacji, księży, sióstr zakonnych, że jest osoba, która potrzebuje pomocy i byłaby przeszczęśliwa z okazanego wsparcia. Dostaliśmy od darczyńców konkretne paczuszki z artykułami, ale dzięki wpłaconym funduszom możemy także takie artykuły kupować w dużej ilości po cenie hurtowej, wtedy jest to bardzo opłacalne. Wszystkim darczyńcom jesteśmy wdzięczni z całego serca. Są to setki przekazanych paczuszek, które trafiły do kobiet i ich dzieci – zaznacza ks. Tomasz Kancelarczyk.

Działalność szczecińskiej Fundacji nie ogranicza się tylko do przeprowadzania corocznych – bardzo ważnych – akcji. Każdy dzień to kolejna wyciągnięta dłoń w stronę najbardziej potrzebujących.

– Akcje są od święta, tak jak Paczuszka dla Maluszka. Można powiedzieć, że każdy dzień to inna „akcja”, która ma na uwadze dobro konkretnego dziecka, konkretnej kobiety, konkretnej rodziny. Są to pomniejsze akcje, ale konkretne – tam, gdzie widzimy potrzebę. W dużych akcjach często uogólnia się, a tutaj jest konkretna osoba, której trzeba pomóc. Takie akcje mamy non stop – to jest bicie serca Fundacji: remont mieszkania – w katastrofalnym stanie – osoby chorej na schizofrenię, czy pomoc rodzinie wielodzietnej w umeblowaniu mieszkania (stół pierwszej klasy z krzesłami przyjechał od darczyńcy z Gdańska, to jest niesamowite!). W tych dniach trafiła do mnie sprawa starszej kobiety. To jest niewiarygodne, ale ma 98 lat i jeszcze opiekuje się swoim już też starszym, niepełnosprawnym synem wymagającym całkowitej opieki. Z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej otrzymuje wsparcie w wymiarze 8 godzin dziennie, wiec to i tak dla niej za mało, bo ona sama potrzebuje opieki. A więc myślimy już, jak wejść w taką sytuację – wskazuje prezes Fundacji Małych Stópek.

Kapłan dodaje, że duże akcje są potrzebne po to, żeby zbierać kompleksowe rzeczy.

– Na przykład „Bryka dla Smyka”. Zbieramy wózki i mamy je na długi czas dla naszych małych podopiecznych. Jest akcja związana ze św. Mikołajem 6 grudnia. Za św. Mikołaja – oczywiście biskupa – przebierają się osoby bezdomne ze schroniska. Idą ulicami miasta i rozdają dzieciom pluszaki, które zbieramy przez cały rok. Akcja dla dzieci, ale zarazem dla tych bezdomnych, którzy na pewno czują się potrzebni, bo zajęcie daje im dowartościowanie. Bardziej skupiamy się na akcjach punktowych, a więc konkretnych osobach, które potrzebują pomocy. To jest dla nas najważniejsze – widzimy konkretnego człowieka – mówi rozmówca Radia Maryja.

Szczecińska Fundacja w szczególny sposób patronuje na co dzień Domowi Samotnej Matki w Poczerninie. W minionym roku udało się przeprowadzić generalny remont kuchni oraz zakupić piec.

– Piec, kuchnia – bez tego nie będzie ciepło, nie będzie miło, a tak powinno być. Poprzez darczyńców staramy się doposażyć ten dom, bo przez wiele lat funkcjonował w bardzo ubogi sposób (…). Przebywają tam kobiety z dziećmi już po ich urodzeniu, ale czasami także te, które są w ciąży. Przebywają tam do czasu, kiedy uda im się ustabilizować swoje życie – zorganizować miejsce zamieszkania, pracy, bo jest to skomplikowane szczególnie dla kobiet samotnie wychowujących dziecko. Praca wiążę się z oddaniem dziecka do żłobka, bo nie da się inaczej funkcjonować, jeśli nie ma wsparcia rodziny – wyjaśnia.

Wszystkie działania Fundacji Małych Stópek skupiają się jednak wokół najważniejszego celu – uratowania od zagłady nienarodzonych dzieci. Ks. Tomasz Kancelarczyk niejednokrotnie towarzyszy kobietom, które w wyniku trudnej sytuacji życiowej, w jakiej się znalazły – nie widzą innego „rozwiązania” niż tzw. aborcja.

– Najczęściej proponujemy wyrwanie ze środowiska. Wyrwanie po to, żeby kobieta weszła na drogę dla życia, a nie beznadziei, strachu i obaw o przyszłość. To jest długi proces, w miarę zaawansowania ciąży krystalizuje się podejście kobiety do dziecka. Zaczyna mówić: „moje dzieciątko”, czego na początku z ust kobiety się nie usłyszy – akcentuje rozmówca Radia Maryja.

To są bardzo trudne rozmowy, ponieważ te kobiety nie chcą pomocy – dodaje prezes.

– Nieraz spotykam się z zarzutami, że te kobiety trochę wykorzystują Fundację. Nie. One właśnie nie chcą pomocy. Udzielamy im wsparcia, żeby uratować nienarodzone dziecko, żeby ono się urodziło. Staramy się odsunąć na bok przeszkody – to wszystko, co sprzeciwia się życiu nienarodzonego dziecka. Na pewno nie możemy zastąpić ojca dziecka. To podstawowy problem – brak mężczyzn, którzy wzięliby odpowiedzialność za swoje dziecko i kobietę, po prostu byli, pracowali i żyli. Tego niestety nie możemy zrobić. Natomiast dla nas jasne jest, że trzeba taką kobietę wyrwać ze środowiska, w którym ona jest, żeby dziecko uratować. To środowisko jest złe dla tego życia, bo namawia do aborcji. Wyrwanie z tego środowiska oznacza zmianę miejsca zamieszkania. W tym przypadku domy samotnej matki nie zdają egzaminu. Te matki nie proszą o to, trochę inne miejsce musimy zagwarantować, co jest dla nas bardzo trudne i bardzo kosztowne. Ale jak dziecko się już urodzi i spoglądam czasem na jego zdjęcie – nie było by go, gdyby nie to zaangażowanie. To są bardzo trudne rozmowy, ale tu nie ma ceny: opłacało się czy nie opłacało. Po prostu trzeba było to zrobić – podkreśla kapłan.

25 dnia każdego miesiąca w Szczecinie celebrowana jest Msza św. dla życia. Także i dziś na Eucharystię o godz. 19.00 w intencji nienarodzonych dzieci zaproszeni są wszyscy angażujący się w obronę tych najsłabszych.

– Dziś w szczególny sposób zapraszamy poszerzone grono obrońców życia, darczyńców, żebyśmy spotkali się w kościele pw. św. Jana Ewangelisty. Będzie śpiewanie kolęd, łamanie opłatkiem, chwila rozmowy w gronie, w którym się rozumiemy. To jest bardzo ważne. Obrona życia jest u podstaw naszego działania. Chemia kosmetyczna, wózki, ubranka – to wszystko jest bardzo ważne. Tak samo malowanie i remontowanie mieszkań. Ale najważniejsze jest, aby u podstaw tego była obrona życia. Sukces „Małych Stópek” jest w tym, że trzymamy z najsłabszymi. Wiele wielkich organizacji, także w Polsce, są wielkie poprzez majątek, ale niestety moralnie są bardzo małe. Z jednej strony potrafią zbierać na sprzęt dla dzieci ciężko chorych, a z drugiej strony godzą się na śmierć nienarodzonych. Z jednej strony potrafią pomagać ludziom biednym, z drugiej strony zapraszają na swoje imprezy charytatywne osoby o poglądach wprost aborcyjnych, albo chwalących się aborcją. To jest podcinanie korzeni. Takie drzewo prędzej czy później uschnie. My wychodzimy od obrony życia tych najsłabszych. Chcemy pomagać także innym, ale oni są najważniejsi, bo są najsłabsi. Jeżeli my nie będziemy uznawać wartości życia tych najsłabszych, to uznawanie piękna będzie jedynie z zewnątrz, ale nie w środku – wskazuje ks. Tomasz Kancelarczyk.

Kaplan zaznacza, iż w trudnych sytuacjach nie możemy bezczynnie stać, tylko trzeba udzielić właściwej pomocy.

– Oprócz modlitwy – to jest najważniejsze – należy udzielić właściwej pomocy, dlatego zachęcamy to udziału w tym wielkim dziele, jakim są „Małe Stópki”, po to, abyśmy organizowali właściwe ratowanie nienarodzonych dzieci (…). Ostatnio w Bydgoszczy zaprosiłem wszystkich do wzięcia modelu 10-tygodniowego dziecka nienarodzonego i poprosiłem, aby położyli go na sianku. Wtedy na pewno będzie świadomość tego, że ten Jezus, którego narodzenie świętujemy – jest w każdym nienarodzonym dziecku. On też również był od poczęcia. Może to trochę dziwnie zabrzmi, ale On również był na poziomie zarodkowym, embrionalnym – był taki malutki. Nie opuścił żadnej części naszego życia. Był taki mały i cierpiący i umierający, bo jest kochający. Życzę doświadczenia Boga Obecnego, ale obecnego nie tyle w tej zewnętrzności świąt, co obecnego w naszym życiu. Bóg jest od początku mojego istnienia – podkreśla prezes Fundacji Małych Stópek.

Monika Bilska/RIRM

drukuj