fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: To, co ma miejsce na Białorusi, może być zmianą ekipy Łukaszenki na bardziej prokremlowską, taką, która da przestrzeń do rozwoju różnych instytucji niezależnych

To, co w tej chwili ma miejsce na Białorusi, może być zmianą ekipy Łukaszenki na bardziej prokremlowską, ale daj Boże taką, która da przestrzeń do rozwoju różnych instytucji niezależnych. Jeśli mówimy o realnej, aktywnej polityce, to jeśli mówimy o protestach, o oporze społecznym to jest tylko pierwszy czynnik, który daje szanse na zorganizowanie się na nowo. Na Białorusi nie ma zbyt wielu sił w tej chwili, a na pewno nie ma ich zorganizowanych, które byłyby w stanie przyjąć kurs prozachodni – mówił prof. Mieczysław Ryba z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu w poniedziałkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam.     

Białoruś cały czas walczy o wolność. W poniedziałek odbyły się kolejne manifestacje. Polski premier Mateusz Morawiecki zaprosił wszystkie opozycyjne kluby parlamentarne na spotkanie dotyczące sytuacji u naszych wschodnich sąsiadów. [czytaj więcej]

Gość TV Trwam podkreślił, że trudno powiedzieć, ile będą trwały protesty na Białorusi, ale należy obserwować, jak potoczy się sytuacja polityczna.

– W tyle protestów rozgrywa się walka o władzę. Wiemy, że wcale nie jest tak, że alternatywą dla Łukaszenki jest opcja prozachodnia. Jeśli mówimy o głównych siłach opozycyjnych, tych, które się definiują antyłukaszenkowsko, ale w sensie personalnym, a nie w sensie masy ludzkiej, niezadowolonej z jego władzy dyktatorskiej, to mamy sytuację mocno skomplikowaną. I wydaje się, że jeśli nie wszystkie, to większość kart do rozegrania z całej sprawy ma Rosja – powiedział politolog.

Jak wskazał historyk, protestujący na Białorusi to ruch społeczny, który nie jest zadowolony z tego, co się dzieje.

– Natomiast, jeśli mówimy o zorganizowanych grupach opozycyjnych, a więc takich, które mają swoje zaplecze finansowe, swoje wsparcie zewnętrzne, np. rosyjskie, to Rosja nie od dzisiaj na gruncie białoruskim szykowała alternatywy dla Łukaszenki. W planie było tak, że Łukaszenka był za każdym razem najlepszym wyborem moskiewskim, i jeśli chcą panować na danym terytorium, to starali się mieć różne karty w ręku. W tym względzie sytuacja przypomina okrągłostołowe sytuacje. To znaczy, że Rosja ewentualnie szykuje się do zmiany Łukaszenki, jeśli te protesty nie ustaną, ale w sposób kontrolowany, żeby wiele zmienić. Ale, by w sensie geopolitycznym nie zmieniło się nic. Problem jest taki, że Zachód nie ma tam wielu kart do gry, bo nie chciał mieć, jeśli mówimy o Niemczech. Niemcy chcą mieć układ z Rosją, a nie rozgrywać i wypychać Rosję z jej stref buforowych. Polska przez całe lata uważała, że tylko za pośrednictwem Unii Europejskiej, a nie swoich ewentualnych wpływów, będzie w stanie poszerzać się na wschód. Nie rozwinęliśmy jakiś większych kontaktów handlowych, nie weszliśmy w mocne relacje finansowania organizacji społecznych, mediów, więzi z politykami, różnych przełożeń, które można wykorzystać w sytuacji politycznej, bo polityka nie polega na tym, że są protesty i na fali protestów da się coś tworzyć. Protesty coś rozwalają, jakiś układ – zaznaczył profesor.  

Gość programu „Polski punkt widzenia” stwierdził, że to, co w tej chwili ma miejsce na Białorusi, „może być zmianą ekipy Łukaszenki na bardziej prokremlowską, ale daj Boże taką, która da przestrzeń do rozwoju różnych instytucji niezależnych”.

– Jeśli mówimy o realnej, aktywnej polityce, to jeśli mówimy o protestach, o oporze społecznym, to jest tylko pierwszy czynnik, który daje szanse na zorganizowanie się na nowo. Na Białorusi nie ma zbyt wielu sił w tej chwili, a na pewno nie ma ich zorganizowanych, które byłyby w stanie przyjąć kurs prozachodni. My jeszcze takich podstaw, takich relacji tam nie zbudowaliśmy, żeby móc mocno zagrać – podkreślił wykładowca akademicki.

Prof. Mieczysław Ryba zwrócił uwagę, że wielu „tzw. opozycjonistów antyłukaszenkowskich wzywa Władimira Putina, żeby wziął arbitraż i zapewnił porozumienie, i zapewnił wolność Białorusi”.

– To jest retoryka, która doskonale ilustruje, że Moskwa wcale nie gra jedną kartą, jak pozornie można by było sądzić, że Łukaszenka to Moskwa, a ci, co przeciwko Łukaszence, to nie Moskwa. Tak to nie wygląda. (…) Rosja będzie chciała eliminować nasz kraj, bo wie, że tylko my jesteśmy w stanie organizować tę przestrzeń alternatywnie w stosunku do jej imperium. (…) Skala protestów (na Białorusi – red.) i ich ranga, jakość – to wszystko powoduje, że pewne rzeczy mogą się wymykać i jest sygnał do wewnątrz, czyli do elit rosyjskich, że jakakolwiek próba powtórzenia Mińska w Moskwie, czyli próba odsunięcia Putina, będzie się kończyć bardzo brutalną akcją. Jest to jednoznaczny sygnał dla polityków białoruskich, również tych z opozycji, że w razie gdyby chcieliby zerwać jakkolwiek z Rosją, skończą jak Nawalny – podsumował historyk.    

Premier Mateusz Morawiecki zapowiada szerokie wsparcie dla Białorusinów w odpowiedzi na represje, z jakimi spotykają się osoby protestujące. Powstał specjalny program, na który Polska chce przeznaczyć 50 mln zł. Do tego premier zadeklarował, że upomni się o wyższe środki dla białoruskiej opozycji w Unii Europejskiej. O szczegółach mówił w rozmowie ze Sciapanem Puciłą, jednym z białoruskich blogerów. [więcej]

https://twitter.com/PremierRP/status/1296843871067004928

radiomaryja.pl

drukuj