fot. PAP/EPA

Wciąż niespokojnie na Białorusi

Białoruś cały czas walczy o wolność. Wczoraj odbyły się kolejne manifestacje. Polski premier Mateusz Morawiecki zaprosił wszystkie opozycyjne kluby parlamentarne na spotkanie dotyczące sytuacji naszych wschodnich sąsiadów.

Niedziela na Białorusi znów była niespokojna. Był to kolejny dzień protestów przeciwko rządom Alaksandra Łukaszenki. Mieszkańcy Mińska ruszyli na pałac prezydencki z hasłem „Marsz Nowej Białorusi”.

– Nasz opór to maraton. Reżim nie może sobie z nim poradzić, ale my możemy. Mamy wolę, siłę i wzajemne wsparcie. Wszyscy powinniśmy zabierać głos, bojkotować, nie zgadzać się i tak trzymać! – mówiła Maria Kolesnikova, lider opozycji.

Drogę protestującym zablokowali funkcjonariusze OMON-u i samochody MSW.

– Ostrzegamy kategorycznie: wszelkie pogwałcenie spokoju i porządku w takich miejscach – teraz będzie miało do czynienia z wojskiem, a nie policją – powiedział Victor Khrenin, minister obrony narodowej Białorusi.

Po kilku godzinach protestu pojawiła się informacja o rzekomej ewakuacji Alaksandra Łukaszenki. Później jednak media poinformowały, że na terenie pałacu prezydenckiego wylądował helikopter, z którego wysiadł uzbrojony Alaksandr Łukaszenka.

Jak zaznaczył politolog prof. Mikołaj Iwanow, broń w ręku prezydenta oznacza, że nie zamierza się on poddać bez walki.

– Łukaszenka to jest taki system, gdzie on ma tylko dwa wyjścia. Jedno wyjście – zdławić te protesty, a drugie to jest pójść do więzienia; nie ma trzeciego. To jest taki system, taka dyktatura, że on nie może się dogadać z tymi ludźmi, to byłby nie on, to jest jego nieodzowna część, on nie może pozbyć się tej władzy – ocenił prof. Mikołaj Iwanow.

Mimo tego Białorusini się nie zniechęcają i dalej chcą walczyć z manipulacją oraz kłamstwami przekazywanymi przez białoruskie media.

– Łukaszenka zrobił bardzo ważny krok, to znaczy najpierw odciął te media niezależne, a przede wszystkim internet. Zrobił coś, co logiczne wydaje się z jego punktu widzenia: zamienił dziennikarzy na funkcjonariuszy – zaznaczył medioznawca dr Wojciech Wciseł.

Między innymi z tego powodu premier Mateusz Morawiecki wystosował do przedstawicieli wszystkich klubów parlamentarnych zaproszenie na środowe spotkanie dotyczące sytuacji naszych wschodnich sąsiadów.

– My traktujemy naszych partnerów z Grupy Wyszehradzkiej, z Europy Środkowej jako równorzędnych partnerów, ponieważ niezależnie od skali gospodarki sukces Europy Środkowej zależy właśnie od naszej solidarności. Tak jak dzisiaj tę solidarność budujemy wobec Białorusi z Litwą, innymi krajami bałtyckimi, razem z Grupą Wyszehradzką. W dłuższej perspektywie – mam nadzieję razem z Białorusią i razem z Ukrainą – będziemy kształtować los Europy Środkowej dla dobra jej obywateli – poinformował premier Mateusz Morawiecki.

Na Białorusi od dwóch tygodni dochodzi do protestów. Co najmniej 3 osoby zginęły, a 200 zostało rannych. W ubiegłym tygodniu zatrzymano blisko 7 tys. osób, wiele brutalnie pobito. Jest także kilkudziesięciu zaginionych.

 

TV Trwam News

drukuj