[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Otoczenie M. Kidawy-Błońskiej doszło do wniosku, że trzeba doprowadzić do tego, aby podczas wyborów sprowokować plebiscyt – PiS i anty-PiS

Otoczenie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej doszło do wniosku, że w konkurencji na programy i na osobowości z Andrzejem Dudą nie wygra. Że trzeba doprowadzić do pewnego napięcia emocjonalnego na dużą skalę, tak, ażeby ta wojna polsko-polska sprowokowała taki plebiscyt podczas wyborów – PiS i anty-PiS – mówił w sobotnim felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam prof. Mieczysław Ryba, historyk i politolog.

Na wstępie swojego felietonu prof. Mieczysław Ryba odniósł się do wydarzeń z Pucka, gdzie grupa osób próbowała w sposób wulgarny zakrzyczeć prezentowi Andrzejowi Dudzie wystąpienie podczas uroczystości z okazji 100-lecia zaślubin Polski z morzem.

– Oczywiście, gdyby to jeszcze był zwykły wiec wyborczy, moglibyśmy powiedzieć, że jest tam jakaś temperatura różnego typu sporów i wprawdzie może to nieelegancko, ale jakoś można to zrozumieć. Natomiast mieliśmy do czynienia z uroczystościami państwowymi, a to jest rzeczywistość, która rządzi się zupełnie innymi prawami i jeśli ktoś przeszkadza w czasie takich uroczystości, to nie szanuje nie tylko prezydenta, ale i zgromadzonej ludności, a w jakiś sposób też urąga, uderza w państwo polskie, bo przecież prezydent to państwo reprezentuje – ocenił historyk.

Z osobami, które zakłócały wystąpienie prezydenta, spotkała się kandydatka Platformy Obywatelskiej na ten urząd Małgorzata Kidawa-Błońska. W związku z tym należy się zastanowić, jaki jest sens toczenia kampanii wyborczej w taki sposób – podkreślił politolog.

– Wydaje się, że otoczenie Kidawy-Błońskiej doszło do wniosku, że w konkurencji na programy i na osobowości z Andrzejem Dudą nie wygra. Że trzeba doprowadzić do pewnego napięcia emocjonalnego na dużą skalę, tak, ażby ta wojna polsko-polska sprowokowała taki plebiscyt podczas wyborów – PiS i anty-PiS. W tym względzie, jeśli się przywróci dawne konflikty, jeszcze z czasów tych sporów pod krzyżem smoleńskim na Krakowskim Przedmieściu, to doprowadzi się krok po kroku do skutecznej kampanii, tak jak kiedyś wygrał tę kampanię Bronisław Komorowski – przypomniał wykładowca KUL i WSKSiM.      

Podobne metody, polegające na wywoływaniu emocji, pojawiły się w kontekście próby odwołania szefa służb specjalnych Mariusza Kamińskiego – zwrócił uwagę prof. Mieczysław Ryba.

– Wcześniej, kilka dni temu, agent Tomek stwierdził, że jakoby był manipulowany przez swoich szefów i cała ta sprawa willi Kwaśniewskich była czystą zagrywką manipulacyjną z gry politycznej. Tutaj znowu przypominają się czasy, kiedy to w 2007 roku Beata Sawicka płakała publicznie, że była zmanipulowana przez służby, że była wykorzystywana i to też odbiło się na kampanii wyborczej, skutecznie eliminując prawicę z władzy – zaznaczył.

Opozycja do wywoływania negatywnych emocji wykorzystuje również organy Unii Europejskiej, strasząc Polaków, że naszemu państwu – w związku m.in. z przeprowadzaniem reform w wymiarze sprawiedliwości – grozi utrata środków unijnych z powodu rzekomego naruszenia zasad praworządności – wskazał historyk.     

– Wedle najnowszych badań ok. 80 proc. Polaków twierdzi, że konstytucja polska jest ponad prawem europejskim i prawo krajowe jest wyżej niż to europejskie. W związku z tym stąd te emocje, bo nawet w takim naturalnym sporze sądowym, który się pojawił, być może Polacy opowiedzieliby się stronie rządu, po stronie większości prawicowej. W związku z tym trzeba wywołać pewne emocje związane z zagrożeniem utraty funduszy unijnych i to się przenosi na forum PE, to się przenosi na forum KE czy TSUE – wyjaśnił.

Wydaje się, że ta kampania nie będzie kampanią na argumenty – ocenił wykładowca KUL i WSKSiM.

– Nawet nie będzie kampanią na osobowości, na to, kto bardziej nadaje się na funkcję głowy państwa. Ta kampania raczej będzie kampanią na emocje, wywoływania zwłaszcza negatywnych emocji, które miałyby skłonić większość obywateli do tego, żeby ze strachu nie zagłosowali na kandydata prawicy, ale ze strachu wybrali kandydata totalnej opozycji. Miejmy nadzieję, że rozum zwycięży, a nie emocje, bo pamiętajmy, że tu chodzi o racjonalne poprowadzenie Rzeczpospolitej, a nie o to, żeby się wszystkiego bać – podsumował prof. Mieczysław Ryba.

radiomaryja.pl 

drukuj