Prof. M. Ryba: Państwo nie dbało o działaczy „Solidarności”

Podczas stanu wojennego mnóstwo zwykłych działaczy „Solidarności” zostało wypędzonych z kraju, niektórzy zostali zamordowani – powiedział w „Aktualnościach Dnia” na antenie Radia Maryja prof. Mieczysław Ryba.

Dziś obchodzona jest 35. rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Prof. Mieczysław Ryba podkreślił, że pamięć należy się tym, którzy są bohaterami tamtych wydarzeń, ale – ku przestrodze na przyszłość – także sprawcom.

– Ta pamięć należy się tym, którzy zginęli. W pewnym sensie należy się też tym, którzy byli zbrodniarzami. Nie po to, by stawiać ich na piedestał, ale po to, żeby byli przestrogą dla tych, którzy chcieliby w imię jakiejś ideologii czy podległości wobec obcego mocarstwa chcą wystąpić przeciwko swojemu narodowi – wskazał.

Duże znaczenie w kreowaniu nastrojów na świecie w tamtym czasie miała osoba Jana Pawła II.

– Polska miała na arenie globalnej wielki autorytet. To było zagrożeniem dla całego systemu komunistycznego. Nie ma twardych dowodów, ale jest mnóstwo poszlak, że w maju – kilka miesięcy przed wprowadzeniem stanu wojennego – zapadła decyzja o próbie jego zabicia. To pokazuje, jakim był zagrożeniem dla komunistów – zaznaczył.

Ludzie, którzy walczyli z systemem komunistycznym nie byli zbyt dobrze traktowani przez władze w wolnej Polsce. Sytuacja zaczyna się zmieniać dzięki ustawie dezubekizacyjnej.

– Mnóstwo zwykłych działaczy „Solidarności” zostało wypędzonych z kraju, niektórzy zostali zamordowani, inni stracili majątek. Ci, owszem, wygrali moralnie, natomiast w sensie doczesnym to była wielka tragedia. Później ci ludzie poczuli się odepchnięci. Wolna Rzeczpospolita nie bardzo o nich dbała. To, co dzieje się teraz – ta próba dezubekizacji – to coś, co daje im moralne zwycięstwo – powiedział.

Całą rozmowę z „Aktualności dnia” można odsłuchać [tutaj]

RIRM

drukuj