fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Jeśli chcemy dzisiaj zdiagnozować, kim właściwie jesteśmy lub w czym powinniśmy się nieustannie odnawiać, to zawsze się mówi o powrocie do korzeni

Jeśli chcemy dzisiaj zdiagnozować, kim właściwie jesteśmy lub w czym powinniśmy się nieustannie odnawiać, to zawsze się mówi o powrocie do korzeni. Nawet jeżeli „drzewo” ma 1000 lat, to ono nie uschnie, gdy korzenie będą drożne, więc trzeba szukać ich do samego spodu. Jeśli 1000 lat później w całym drzewie rośnie mała gałązka i mówi „korzeń mnie nie interesuje”, to uschnie – mówił w „Rozmowach niedokończonych” w TV Trwam prof. Mieczysław Ryba, historyk, wykładowca KUL i WSKSiM, odnosząc się do problemu niedoceniania Chrztu Polski jako wydarzenia historycznego.

Gość „Rozmów niedokończonych” podkreślił, że fakt przyjęcia chrztu przez Mieszka I miał wpływ na całokształt polskiej kultury.

– To, jak ważne było to wydarzenie – bezwzględnie najważniejsze w naszych dziejach – dostrzegł prymas Stefan Wyszyński. To on w XX wieku zorganizował wielkie obchody 1000-lecia chrztu Polski, przypominając wszystko, co ten Chrzest znaczy w wymiarze cywilizacyjnym, kulturowym, państwowym, narodowym i wymiarze indywidualnym, bo przecież bez niego nie bylibyśmy z urodzenia chrześcijanami – zwrócił uwagę historyk.

Zaznaczył, że Prymas Tysiąclecia pokazał w ten sposób, co w sensie kulturowym oznacza bycie Polakiem.

Mimo ogromnego znaczenia Chrztu Polski, święto z tej okazji, obchodzone co roku 14 kwietnia jest mało rozpoznawalne. Wpływ na to ma zapewne fakt, że nie jest to dzień wolny od pracy.

– Nawet 1 maja jest wolny, zdefiniowany przez komunistów jako święto pracy, a 14 kwietnia? No cóż, chyba bardziej obchodzimy np. Dzień Żołnierzy Wyklętych. 1 marca są wielkie demonstracje, wielkie obchody – wskazał prof. Mieczysław Ryba.

Znaczenie Chrztu Polski jako daty kluczowej dla naszej historii dostrzegali nawet ludzie przeciwni religii i Kościołowi.

– Nawet Władysław Gomułka, mimo tego, że był ateistą, mimo tego, że z Kościołem walczył, to zorganizował 1000-lecie państwa polskiego, czyli komuniści uznali, że wraz z Chrztem Polski przyszła polska państwowość w nowoczesnym wydaniu – mówił wykładowca KUL i WSKSiM.

Stąd też nie powinno się – tym bardziej w wolnej Polsce – lekceważyć tego jakże istotnego wydarzenia.

– Marginalizowanie tego jest pewną nieroztropnością lub brakiem rozumienia wagi spraw – zaznaczył gość TV Trwam.

Historyk zwrócił uwagę, że Chrzest Polski scalił plemiona zamieszkujące ziemie polskie poprzez jedno rozumienie świata w chrześcijańskim, opartym na Dekalogu, ujęciu personalistycznym. Chrześcijańska etyka dała też podwaliny polskiemu porządkowi prawnemu.

– Zaczął się budować naród i nowoczesna państwowość w chrześcijańskim wydaniu, bo nawet jeśli za tym stała tradycja starożytna, to my, przyjmując Chrzest, wpięliśmy się w tradycję grecką i rzymską – podkreślił prof. Mieczysław Ryba.

Co więcej, Chrzest Polski spowodował, że w późniejszych wiekach Polska zaszczepiła chrześcijaństwo i idącą z nim w parze cywilizację u swojego sąsiada – Wielkiego Księstwa Litewskiego – dając tym samym początek przedmurzu chrześcijaństwa, jakie stanowiły zjednoczone w ramach Rzeczypospolitej Korona i Litwa.

– Jeśli chcemy dzisiaj zdiagnozować, kim właściwie jesteśmy lub w czym powinniśmy się nieustannie odnawiać, to zawsze się mówi o powrocie do korzeni. Nawet jeżeli „drzewo” ma 1000 lat, to ono nie uschnie, gdy korzenie będą drożne, więc trzeba szukać ich do samego spodu – wskazał wykładowca KUL i WSKSiM.

W metaforyczny sposób dodał, że próby budowania w Polsce czegokolwiek w oderwaniu od chrześcijańskiego dziedzictwa są skazane na porażkę.

– Jeśli 1000 lat później w całym drzewie rośnie mała gałązka i mówi „korzeń mnie nie interesuje”, to uschnie – zwrócił uwagę.

Odcinać Polskę od jej korzeni chcą różne destrukcyjne ideologie. Stąd też historyk znów odwołał się do postawy Prymasa Tysiąclecia i jego idei powrotu do chrześcijańskich korzeni Polski.

– Za czasów prymasa Stefana Wyszyńskiego – a teraz przeżywamy analogiczne, w pewnym aspekcie, momenty – mieliśmy do czynienia z nurtem komunizmu bolszewickiego, który przyszedł do nas ze Związku Sowieckiego, a który absolutnie uderza w całe te korzenie. Tu nie chodziło tylko o zniewolenie państwa. Tu chodziło o zniewolenie duszy narodu. Więc prymas mówił, że nie tylko świętujemy – tak jak Gomułka świętował początki państwa polskiego – tylko zanurzamy się w tym, co jest największą treścią Chrztu –  mówił gość „Rozmów niedokończonych”.

Najważniejszym celem chrztu jest bowiem Zbawienie.

– Zafundowaliśmy sobie wtedy budowanie relacji narodu, czyli wspólnoty moralnej, bytu moralnego, który z biegiem czasu stał się pierwotny w stosunku do wspólnoty państwa – podkreślił prof. Mieczysław Ryba.

Jednak świętowanie każdej kolejnej rocznicy Chrztu Polski nie powinno opierać się wyłącznie na świętowaniu w sensie hucznych państwowych obchodów.

– Chodzi nie tylko o uczczenie tego w sensie formalnym, tylko ciągłą refleksję, kim my jesteśmy. Każde pokolenie na powrót musi zdać sobie sprawę, kim my jesteśmy, gdzie jest nasz początek – zaznaczył historyk.

Zauważył przy tym, że niechęć do czczenia Chrztu Polski może wynikać z lęku, że może to być odebrane jako przywłaszczanie sobie religii przez naród.

– Obawiam się, że u niektórych jest jakiś dziwny lęk, który mówi: „jak będziemy to czcić, to będziemy nacjonalizować Kościół, czyli zamykać go do ram narodowych, a przecież to wykracza poza te ramy”. To jest strach niczym nieuzasadniony. Prymas Stefan Wyszyński się tego nie bał – mówił gość TV Trwam.

Prof. Mieczysław Ryba dodał, że niektórzy boją się także „upolitycznienia” Kościoła.

– Mój Boże! Polityka ma być niechrystusowa? To jaka ma być? Diabelska? – pytał, zwracając uwagę na absurdalność takiego myślenia.

Politolog zaznaczył, że jeśli chodzi o Europę, wiele krajów, przez procesy ateizacyjne, a wcześniej reformacyjne w przypadku państw protestanckich, „pogubiło się”, jeśli chodzi o ciągłe powracanie do korzeni. Nawet katolicka Irlandia nie obchodzi już Dnia Świętego Patryka tak, jak wcześniej.

– To nie znaczy, że nie należy świadczyć w Europie nie tylko o tym, kim jest Polska, bo tym samym jest Europa. Tu nie ma różnic – podkreślił.

Pomimo różnic językowych czy narodowościowych, tożsamość Europejczyków sprowadza się w zasadzie do jednego wspólnego mianownika.

– Tym, co nas wszystkich łączyło w sensie rozumienia świata, było chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo daje uniwersalizm spojrzenia i włączenia się w to, co najgłębsze – i w sensie ludzkim, i w tym, co Boskie – zwrócił uwagę prof. Mieczysław Ryba.

radiomaryja.pl

drukuj