fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: To, że wciąż mamy do czynienia z narodem katolickim, to też dziedzictwo Radia Maryja i dzieł przy nim powstałych

Prof. Mieczyslaw Ryba, politolog, wykładowca KUL i WSKSiM, w sobotnim felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam podzielił się swoimi przemyśleniami na temat roli dziejowej Radia Maryja z okazji 29. urodzin tego wyjątkowego w skali kraju i  świata medium. „Nie da się chyba przecenić wpływu Radia Maryja na bieg spraw publicznych w Polsce. Nie mam tutaj na myśli tylko i wyłącznie polityki, ale mam tutaj na myśli szeroko rozumianą kulturę narodową, oczywiście ze sferą religijną na czele” – podkreślał.

Wykładowca KUL i WSKSiM zwrócił uwagę, że ludzie współcześni wiele czasu spędzają, korzystając z mediów – czy to z telewizji, z radia, czy z internetu. Stąd też nie należy lekceważyć ich ogromnego wpływu na społeczeństwo.

– To, jaka jest przestrzeń medialna, w ogromnej mierze rozstrzyga, jaka jest nasza kultura, czym się karmimy, czym żyjemy – zaznaczył politolog.

– Jeśli mówimy o religii, o katechezie, to brak obecności Kościoła w przestrzeni medialnej byłby brakiem nie do nadrobienia – zauważył.

Odnosząc się do dzisiejszej sytuacji, w której media towarzyszą człowiekowi na każdym kroku, prof. Mieczysław Ryba zwrócił uwagę na wpływ odbieranych treści na kondycję jego ducha.

– Możemy wysłuchać czegoś wartościowego, możemy obejrzeć coś wartościowego albo po prostu możemy karmić się byle czym, jak gdyby wprowadzając chaos w swoje życie duchowe – wskazał felietonista.

Historyk akcentował, że Radio Maryja jako medium katolickie wypełnia te same zadania, które w Kościele od zawsze pełnili kaznodzieje.

– Jeśli patrzymy na ten wymiar religijny, to w Radiu Maryja przez te wszystkie lata wykład katechezy, nauczania papieskiego, był po prostu wykładnią najczystszej nauki Kościoła, opartej o cały wymiar doktrynalny, nauczanie moralne itd. To jest to, co powinno się przypominać nieustannie, to, co powinno padać z ambon. Mniej wydumanych interpretacji, mniej elementów nakierowanych na przeżycia, a więcej racjonalności potrzeba – podkreślił.

Profesor odniósł się także do zarzutu, jakoby demografia słuchaczy Radia Maryja służyła na niekorzyść jego targetu. Odbiorców, z racji podeszłego wielu większości z nich, miało być rzekomo coraz mniej. Jednak czas pokazał, że wcale nie stanowi to problemu.

– Niektórzy już w latach 90-tych mówili, że radio niedługo wymrze, bo słuchacze są już starsi, a więc biologia „załatwi sprawę”. Tymczasem jedni odchodzili do wieczności, a drudzy stawali się starsi i słuchali radia, bo chcieli pogłębić wiarę i mieli więcej czasu, żeby to robić. Tak jest do dnia dzisiejszego – zauważył wykładowca KUL i WSKSiM.

Według prof. Mieczysława Ryby, Radio Maryja ma niebagatelny wpływ na zachowanie katolickiej tradycji w Polsce.

– Pamiętajmy, że to, iż wciąż mamy do czynienia z narodem katolickim, nie bierze się z niczego. To jest oczywiście dziedzictwo Jana Pawła II, dziedzictwo prymasa Wyszyńskiego. To jest też dziedzictwo i ciężka praca Radia Maryja i dzieł przy nich powstałych – zwrócił uwagę politolog.

Zdaniem profesora, nie można też bagatelizować formacji młodzieży – wielu młodych ludzi studiuje bowiem w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej oraz pracuje w Radiu Maryja i innych powstałych przy nim instytucjach. Wielu absolwentów toruńskiej uczelni znalazło też zatrudnienie w mediach publicznych.

– Formacja młodego pokolenia, jaka następuje, później owocuje. To już są pokolenia, to już są długie lata. To już naście lat pracy formacyjnej – zaznaczył.

Jednym z owoców tej wieloletniej formacji jest zbudowanie silnego poczucia obywatelskiego obowiązku i odpowiedzialności za ojczyznę.

– Wchodzimy w pewien okres dziejów narodowych, gdzie cała Rodzina Radia Maryja będzie wezwana do ponownej mobilizacji. Radio Maryja, w odróżnieniu od wielu grup – również katolików – w Polsce, nigdy nie było bierne – zauważył politolog.

Prof. Mieczysław Ryba zaznaczył, że czynne zaangażowanie w sprawy bieżące wynika z nauki Kościoła.

– Katolik nie może się odrywać od polityki, bo ta polityka wpływa na niego, wpływa na jego rodzinę, wpływa na cały naród. Teraz jest stan pandemii, ale to przecież minie i wszystko, co stanowi dziedzictwo naszego narodu, w sensie wiary i w sensie kultury, w sensie historii, trzeba będzie obronić – zwrócił uwagę wykładowca KUL i WSKSiM.

radiomaryja.pl

drukuj