fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Jeśli koncentracja mediów społecznościowych jest w ręku nielicznych, ideologicznie sprofilowanych, to nasze obawy są w pełni uzasadnione

Jeśli koncentracja mediów społecznościowych jest w ręku nielicznych, ideologicznie sprofilowanych i mocno popierających ogólnoświatową rewolucję kulturalną i neomarksistowską, to nasze obawy są w pełni uzasadnione. Z jednej strony w Ministerstwie Sprawiedliwości są pewne inicjatywy, żeby regulować kwestie na gruncie prawnym. Z drugiej strony wiemy, że siedziby tych koncernów są poza granicami kraju, przez co wymyka się to spod kontroli podmiotu, który rządzi – powiedział politolog prof. Mieczysław Ryba, wykładowca akademicki, w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” w TV Trwam.

8 stycznia br. Twitter zablokował prywatne konto Donalda Trumpa oraz jego oficjalny, prezydencki profil. Gigant internetowy uargumentował swoje działanie „ryzykiem dalszego podżegania do przemocy”. Zaistniała sytuacja oraz stosowanie cenzury zaniepokoiło Europę, w tym także Polaków.

– Wybory w Stanach Zjednoczonych nie są tylko świętem demokracji, ale stają się zarzewiem niewyobrażalnego konfliktu politycznego i społecznego – ocenił autor felietonu.

Zdaniem politologa jest do bardzo niebezpieczne zjawisko. Nie jest to jednak jedyny problem, z jakim walczą dziś Stany Zjednoczone.

– Jeszcze bardziej niebezpieczne jest to, jak współczesny świat mediów traktuje obywateli. Jeśli prezydenta, jego współpracowników i tysiące osób wyłącza się tylko z tego powodu, że mają inny pogląd polityczny, to zwróćmy uwagę na to, jak bardzo można manipulować całą rzeczywistością – powiedział wykładowca akademicki.

Politolog podkreślił, że w sytuacji sporu, powinny paść argumenty z obu stron. Idealnym miejscem do podania argumentów jest swobodna dyskusja w wolnej przestrzeni medialnej.

– W momencie gdy nie ma swobodnej dyskusji, trudno mówić o sprawiedliwości i poczuciu, że wszystko odbywa się uczciwie – wyjaśnił prof. Mieczysław Ryba.

Dzisiaj media i nowości techniczne mogą stać się narzędziem do kontroli i manipulowania ludźmi – zwrócił uwagę ekspert.

– Jeśli koncentracja mediów społecznościowych jest w ręku nielicznych, ideologicznie sprofilowanych i mocno popierających ogólnoświatową rewolucję kulturalną i neomarksistowską, to nasze obawy są w pełni uzasadnione. Z jednej strony w Ministerstwie Sprawiedliwości są pewne inicjatywy, żeby regulować kwestie na gruncie prawnym. Z drugiej strony wiemy, że siedziby tych koncernów są poza granicami kraju, przez co wymyka się to spod kontroli podmiotu, który rządzi – poinformował autor felietonu.

W ocenie politologa narzucenie norm gigantom internetowym, będzie bardzo trudnym wyzwaniem dla wielu państw.

– Skoro nawet najpotężniejszy człowiek świata, czyli prezydent Stanów Zjednoczonych nie ma na to wpływu, to co dopiero mówić o innych graczach. W związku z tym o wiele ważniejsze wydaje się tworzenie płaszczyzn alternatywnych. Jeżeli bierzemy pod uwagę nasze wzajemne komunikowanie się, także w przestrzeni wirtualnej – powiedział prof. Mieczysław Ryba.

Według eksperta państwa nie mogą liczyć na uczciwość i bezinteresowność wielkich koncernów mających wpływ na  publikowane w sieci treści. Bezgraniczne zaufanie może mieć bardzo poważne konsekwencje.

– W sytuacji kiedy ludźmi sterującymi procesami społecznymi zawładnie ideologia, to ideolog posiadający takie narzędzia jest jak brzytwa, jest niesamowicie niebezpieczny. Może to grozić nowym totalitaryzmem – zaznaczył politolog.

radiomaryja.pl

drukuj