fot. isp-modzelewski.pl

[TYLKO U NAS] Prof. M. Modzelewski o pandemii: Nie róbmy rzeczy złych. Starajmy się zwalczać to, co jest przyczyną zła, a nie wprowadzać zakazy tam, gdzie są one po prostu niepotrzebne

Musimy wyjść z obecnej sytuacji. Musimy możliwie jak najbardziej skrócić czas obowiązywania generalnych zakazów, bo nasze PKB rośnie najbardziej w dwóch ostatnich miesiącach roku. Już tracimy za październik i listopad. Nie możemy tego przeciągać na całą zimę. To nie jest obiektywnie możliwe. Nie róbmy rzeczy złych. Starajmy się zwalczać to, co jest przyczyną zła, a nie wprowadzać zakazy tam, gdzie są one po prostu niepotrzebne mówił prof. Witold Modzelewski, ekonomista, prezes Instytutu Studiów Podatkowych, w piątkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja, odnosząc się do sytuacji związanej z pandemią koronawirusa w naszym kraju i na całym świecie.

Premier Mateusz Morawiecki przedstawił 10 działań antykryzysowych dla firm. Jak powiedział, pakiet został skonstruowany tak, by każda firma z branż najbardziej dotkniętych II falą pandemii mogła skorzystać z kilku instrumentów jednocześnie. [czytaj więcej]

Gość Radia Maryja zwrócił uwagę, że aktualnie mamy do czynienia z sytuacją, która powinna odwoływać się do pierwszego okresu kwarantanny.

– Mamy różnicę w sposobie pomiaru zjawiska, jakim jest zaraza, z którą żyjemy. Wcześniejsze doświadczenia przynoszą nam pewne sugestie. Powinniśmy z nich wyciągnąć wnioski i mam nadzieję, że my je wyciągniemy. Wyciągamy je i do pewnego momentu byliśmy nawet promotorami pewnego nowego modelu zachowania państwa w okresie zagrożenia, czyli modelu selektywnego. Koncentrował się on tylko na zjawiskach, miejscach i obszarach, gdzie zagrożenie zdrowotne było szczególnie ważne i nie stosowano jednolitych zakazów dotyczących gospodarki, tak jak zrobił to świat wiosną tego roku. Teraz stoimy przed drugim dylematem historycznym. Mamy przed sobą dwie drogi. Pierwszą z nich wybrały niektóre państwa w sposób dość radykalny, biorąc pod uwagę zakres i skalę problemu, jakim jest wtórny drugi zakaz w postaci powszechnego lockdownu. Na razie określonego na krótki czas, ale jednak powszechnego. Stoimy przed dylematem, czy powtórzyć to, co było na wiosnę, biorąc pod uwagę gigantyczne koszty – powiedział prof. Witold Modzelewski.

Ekonomista stwierdził, że do października udało się „zachować zdolności produkcyjne, popyt rósł od maja i nie mieliśmy spadku”.

– W dużej części zrekompensowaliśmy straty. Nie w całości, bo to jest niemożliwe, ale pierwszego okresu lockdownu. Teraz musimy spojrzeć na wszystko tak, by chronić istotną wartość, jaką jest zdrowie ludzkie zagrożone przez tę jedną konkretną chorobę, a zarazem chronić życie ludzkie również przed innymi chorobami, które także trzeba leczyć. Trzeba przede wszystkim chronić gospodarkę, czyli nasze miejsca pracy i pieniądze, które są potrzebne, żeby przetrwać w trudnych okolicznościach. Musimy wybrać metodę selektywną. Ta metoda jest jedyną drogą nauczenia się życia z tego rodzaju zagrożeniami, bo to zagrożenie nie minie ani w listopadzie, ani nie minie w grudniu, tylko będzie istniało. Chodzi o jego ograniczenie i jego negatywnego wpływu. To jest bardzo proste w sensie ideowym. Leczyć trzeba tych, którzy są chorzy objawowo. Jednak pamiętajmy, że chory objawowo wymaga leczenia we wszystkich chorobach, nie tylko związanej z koronawirusem – podkreślił.

Gość audycji „Aktualności dnia” wskazał, że „mamy szansę wyjść z obecnej sytuacji, jednak musimy nauczyć się z nią żyć”.

– Musimy wyjść z obecnej sytuacji. Musimy możliwie jak najbardziej skrócić czas obowiązywania generalnych zakazów, bo nasze PKB rośnie najbardziej w dwóch ostatnich miesiącach roku. Już tracimy za październik i listopad. Nie możemy tego przeciągać na całą zimę. To nie jest obiektywnie możliwe. Nie róbmy rzeczy złych. Starajmy się zwalczać to, co jest przyczyną zła, a nie wprowadzać zakazy tam, gdzie one są po prostu niepotrzebne – zaznaczył ekonomista.

Jak przypomniał prof. Witold Modzelewski „jesteśmy w drugim doświadczeniu w tym samym roku”.

– Doświadczeniu, które ma charakter unikatowy, bezprecedensowy. A jeżeli jest jakiś precedens, to był on na początku między połową marca, a końcem maja i początkiem czerwca. Teraz wprowadzenie tego rodzaju powszechnego zakazu będzie nieporównywalnie bardziej kosztowne niż w tamtym czasie, ponieważ wtedy startowaliśmy z lepszego punktu. Pogorszenie jest zawsze zjawiskiem relatywnym. Luty był dobrym miesiącem, początek marca był także dobrym miesiącem i poprzednie lata były dobrymi latami ekonomicznie, w związku z tym łatwiej było znieść sytuacje zakazów i ponieść koszty tego rodzaju operacji. Teraz startujemy z gorszego punktu. Wyjście z tamtej sytuacji doprowadziło, że między czerwcem a październikiem w istocie odrabialiśmy szybko straty, odbudowaliśmy popyt wewnętrzny i prognozy pesymistyczne dotyczące tego roku okazały się – przynajmniej do października – czarnowidztwem, bo nie spadek 4,5 tylko 3,6, co jest i tak obiektywnym sukcesem. Cała Europa to jest ponad 7, czyli dwa razy tyle. Natomiast teraz startujemy z dużo słabszego, gorszego punktu, czyli wchodzimy w zakazy słabsi, a nie silniejsi. Słabszy jest mniej odporny na działania, które są dla niego niekorzystne. Stąd umiejętność zachowania w czasie, w którym jesteśmy. Polega to na tym, że wszystkiego nie da się teraz rozwiązać. Należy skoncentrować się na tym, co jesteśmy w stanie rozwiązać. (…) Musimy leczyć tych, którzy są chorzy, których życie i zdrowie w sposób istotny jest zagrożone. To jest nasz cel strategiczny. Ten cel musimy realizować i staramy się to robić – podsumował prezes Instytutu Studiów Podatkowych.

Całą rozmowę z udziałem prof. Witolda Modzelewskiego można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj