fot. By unknown-anonymous - Centralne Archiwum Wojskowe, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=56413866

[TYLKO U NAS] Prof. K. Szwagrzyk o „Łupaszce”: Stało się inaczej, niż chcieli mordercy. Pan major wrócił w należnej mu chwale

Szatański plan komunistów, żeby uśmiercić naszego bohatera i wydrzeć go z naszej pamięci, na szczęście nie został doprowadzony do końca. Stało się inaczej, niż chcieli mordercy. Pan major wrócił w należnej mu chwale – wspominał na antenie TV Trwam prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej i gość „Polskiego punktu widzenia”, wysiłki uczynione na rzecz przywrócenia dobrego imienia mjr. Zygmuntowi Szendzielarzowi „Łupaszce”.

W poniedziałek obchodziliśmy 70. rocznicę mordu dokonanego przez władze PRL-u na bohaterze antykomunistycznego podziemia. [czytaj więcej]

– 8 lutego 1951 roku w więzieniu przy ul Rakowieckiej w Warszawie komuniści dokonali mordu na czwórce wspaniałych oficerów Wileńskiego Okręgu Armii Krajowej: na płk. Antonim Olechnowiczu, na jego zastępcy mjr. Zygmuncie Szendzielarzu „Łupaszce”, na por. Lucjanie Minkiewiczu „Wiktorze” oraz na por. Henryku Borowym – Borowskim. Był to klasyczny mord sądowy – przypomniał wiceprezes IPN.

Historyk zwrócił uwagę, że w wolnym kraju, zamiast tortur i śmierci, członków podziemia niepodległościowego spotkałyby honory i nagrody. Komuniści mieli jednak inny stosunek do polskich bohaterów.

– W Polsce spotkał ich haniebny proces. Proces, w którym usiłowano im udowodnić rzekomą współpracę z Niemcami. Proces, w którym usiłowano z nich zrobić pospolitych przestępców. Te zarzuty posłużyły potem do orzeczenia wobec naszych bohaterów kar śmierci – mówił prof. Krzysztof Szwagrzyk.

Wiceprezes IPN wyjaśnił, co było powodem zamordowania i skazania na zapomnienie mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.

– Był człowiekiem, którego władza ludowa się niezwykle bała. Był niekwestionowanym autorytetem dla lokalnych społeczności, które uznawały go za obrońcę przed władzą komunistyczną. Dla swoich żołnierzy z kolei był wspaniałym dowódcą, człowiekiem troszczącym się o swoich podwładnych, którzy poszliby za nim w ogień – wskazał.

Jak podkreślił historyk, dla komunistów „Łupaszka” był jedną z najbardziej znienawidzonych postaci.

– Zrobiono wszystko, żeby go uśmiercić, a później uczyniono niezwykle dużo, żeby z mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, wspaniałego polskiego oficera, polskiego bohatera, uczynić pospolitego przestępcę, którego trzeba wymazać z naszej pamięci. Spowodować, że Polacy uznają go za człowieka niegodnego, wyklętego, że zapomną o nim. Na szczęście stało się inaczej – mówił gość „Polskiego punku widzenia”.

Pamięć o bohaterze antykomunistycznego podziemia udało się w pełni przywrócić dzięki ekshumacji, identyfikacji i godnemu pogrzebowi doczesnych szczątków „Łupaszki”.

– Kiedy udało się zidentyfikować szczątki pana majora i jego najbliższych współpracowników, wiedzieliśmy, że szatański plan komunistów, żeby uśmiercić naszego bohatera i wydrzeć go z naszej pamięci, na szczęście nie został doprowadzony do końca. Stało się inaczej, niż chcieli mordercy. Pan major wrócił w należnej mu chwale – podkreślił prof. Krzysztof Szwagrzyk.

Nadal jednak można się spotkać ze stanowiskami bardzo przypominającymi komunistyczną narrację dotyczącą polskiego podziemia niepodległościowego. Co więcej, tendencje te zdają się znów narastać.

– Obawiam się, że dla pewnych środowisk, dla pewnych grup, prawda historyczna nie ma żadnego znaczenia. To, co mówią, ma związek z przekonaniami politycznymi, a nie z wiedzą – zauważył wiceprezes IPN.

Historyk zaznaczył, że narastająca polaryzacja w polityce nie może być powodem zakłamywania historii i wykorzystywania zasłużonych postaci w walce politycznej. Żołnierze Niezłomni nie powinny być ofiarą dzielenia społeczeństwa na „nas” i „ich”.

– Nie można z powodów politycznych czy jakichkolwiek innych przekreślać ich zasług dla Polski. To jest obelga dla tych ludzi. Obelga dla ludzi, których kiedyś zamordowano, których kiedyś opluto, przypisując im haniebne, niegodne czyny – zwrócił uwagę historyk.

radiomaryja.pl

drukuj