fot. PAP/Rafał Guz

Dr R. Kościański: Stepan Bandera był w obozie Sachsenhausen, ale nie jako zwykły więzień. W przyszłości miał być narzędziem do realizacji niemieckiej polityki

Ukraińscy nacjonaliści wyobrażali sobie, że przy pomocy Niemców na terenach Małopolski Wschodniej państwo ukraińskie zostanie niezależnie odbudowane. Te nadzieje się nie spełniły. Stepan Bandera został uwięziony w obozie Sachsenhausen, ale to nie były zwykłe warunki obozowe, jakie mieli inni więźniowie, którzy cierpieli głód i wykonywali ciężką pracę. On w przyszłości miał się stać narzędziem w rękach okupacyjnych władz niemieckich do realizacji ich polityki – zwrócił uwagę dr Rafał Kościański, rzecznik Instytutu Pamięci Narodowej, w programie „Polski Punkt Widzenia” w TV Trwam.

W środę Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawę o utworzeniu Panteonu Narodowego, której inicjatorem jest prezydent Wołodymyr Zełenski. Według zapisów dokumentu panteon ma upamiętniać „najlepszych synów i córki narodu ukraińskiego”. Choć nie opublikowano jeszcze listy nazwisk, najprawdopodobniej znajdą się na niej zbrodniarze z UPA.

– Pierwsza osoba została sprowadzona do panteonu. Jest to Andrij Melnyk (…). Strona ukraińska spodziewa się, że przy informacjach dot. przenosin członków UPA lub innych osób zaangażowanych w czystkę etniczną na Wołyniu lub w Małopolsce Wschodniej to IPN będzie zabierał merytoryczny głos w sprawie. Jeśli chodzi o Andrija Melnyka, przygotowaliśmy m.in. artykuł naukowy, który został opublikowany na portalu Przystanek Historiapowiedział dr Rafał Kościański.

W niedzielę prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział wniesienie ustawy o Panteonie Narodowym do ukraińskiego parlamentu. W publicznym wystąpieniu stwierdził: „Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować”.

– Każdy naród może deklarować, jakie wyznaje wartości, jakich bohaterów będzie czcił. Natomiast Ukraina musi liczyć się z tym, że jeśli będą czcić postaci, które są współodpowiedzialne za zbrodnie popełnione na Polakach, na ludności cywilnej, to strona polska (…) będzie zabierała w tej sprawie głos – zaznaczył gość Radia Maryja.

W czasie II wojny światowej władze OUN-UPA chciały odbudowywać swoje państwo we współpracy z III Rzeszą.

– Hans Frank, generalny gubernator, zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że będzie mógł wykorzystać siłę ukraińską do swoich celów politycznych – zwrócił uwagę.

Rzecznik Instytutu Pamięci Narodowej został przy tym zapytany o to, dlaczego w lipcu 1941 roku Stepan Bandera znalazł się w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. W tym kontekście wskazał, że „Ukraińcy inaczej wyobrażali sobie współpracę z Niemcami”.

– Oni sobie wyobrażali, że przy pomocy Niemców na terenach Małopolski Wschodniej państwo ukraińskie zostanie niezależnie odbudowane. Te nadzieje się nie spełniły. Przywódca ukraińskich nacjonalistów został uwięziony w obozie Sachsenhausen, ale to nie były zwykłe warunki obozowe, jakie mieli inni więźniowie, którzy cierpieli głód i wykonywali ciężką pracę. On w przyszłości miał się stać narzędziem w rękach okupacyjnych władz niemieckich do realizacji ich polityki. Nie spełnił tych nadziei, bo państwo ukraińskie nie zostało przywrócone ze względu na to, że Niemcy przegrały wojnę – wyjaśnił dr Rafał Kościański.

radiomaryja.pl

drukuj