fot. wikipedia.org

[TYLKO U NAS] Prof. A. Nalaskowski: Dzisiaj dzieci z Downem, jutro dziadkowie i babcie w DPS-ach, bo są pasożytami, zużywają wodę i powietrze. Pojutrze rudzi albo mieszkańcy jakiegoś województwa. I my na to pozwalamy?!

Dzisiaj dzieci z Downem, jutro dziadkowie i babcie w DPS-ach, bo są pasożytami, bo nie produkują, a jedzą i zużywają wodę i powietrze. Pojutrze może rudzi albo mieszkańcy jakiegoś województwa, które podpadło. To są gumowe wrota, których się już nie da zamknąć. To jest erupcja całego chamstwa, na które pracowaliśmy całą komunę i potem w czasie III RP. Przypominam, że niewiele lepszym językiem mówił Sikorski, chłopcy w „Sowie i Przyjaciołach”, Zych, Wałęsa. To jest ten cały prymityw. I my na to pozwalamy?! – podkreślił prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski w felietonie „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja.

Prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski wskazał na podobieństwo obecnych manifestacji skrajnej lewicy do barbarzyństwa.

– Jesteśmy świadkami barbarzyństwa, powiedziałbym nawet, że pogaństwa na polskich ulicach, czego nikt by się nie spodziewał. To jest wypowiedzenie posłuszeństwa świętemu Janowi Pawłowi II, odżegnanie się od niego. Świadczą o tym chociażby sprofanowane pomniki naszego świętego rodaka. Smutne. Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy. Jeżeli my tego nie załatwimy, to załatwi to za nas pandemia – mówił profesor.

Zastanawia w tym wszystkim brak racjonalnej dyskusji – kontynuował.

– Zwracam uwagę na trzy elementy. Pierwszy element: „Moje ciało należy do mnie”. Kobieta ma prawo decydować o swoim ciele, może sobie wszczepiać rozmaite implanty, dać sobie usunąć nerkę, przetoczyć albo oddać krew. Tak, ale dziecko nie jest jej ciałem. Dziecko jest osobnym człowiekiem obdarzonym życiem. Jeżeli ktoś woli, to może powiedzieć, że natura, niezrozumiałe prawa czy demony obdarzyły je życiem. My wiemy, że to Pan Bóg. To nie jest więc tak, że „moje ciało należy do mnie”, bo to hasło ma się nijak do tej sytuacji i do tego, o co idzie walka. Druga sprawa jest taka, że kobieta musi patrzeć, jak dziecko urodzone z wadami, niepełnosprawne, umiera. No, jasne: dlatego trzeba je zabić w łonie matki, bo skoro ma być zabite to tak, żeby nikt nie widział. Jest to nieestetyczne i nieprzyjemne, więc po co to oglądać, skoro można to załatwić pod narkozą (…). Trzecia sprawa to zmaganie się z określeniami „zlepek komórek”, „płód” itd. Oczywiście embrion czy płód to są fazy rozwoju człowieka. To nie jest osobny byt. Embrion, płód, zygota są fazami rozwoju człowieka. Nazywanie tego obraźliwymi określeniami, które są tak naprawdę eufemizmami, ale trzeba zwrócić uwagę, czemu służy ten eufemizm. Otóż „usunięcie płodu” brzmi trochę jak usunięcie guzka nowotworowego, naczyniaka, jęczmienia przy oku. To jest usunięcie płodu, jakiejś choroby, która się przypałętała. To jest taki stosunek – powiedział felietonista.

Nikt nie mówi, że tam jest życie – zaakcentował prof. Aleksander Nalaskowski.

– Proste pytanie: jest życie, czy go nie ma? To jest kawałek niestrawionego mięsa czy zabawka przez przypadek połknięta, która przeszła do macicy, czy to jest życie? Jeżeli jest życie, to jak się nazywa pozbawianie życia? Aborcją? Nie. To jest morderstwo! To jest zabijanie. Nigdy nie było inaczej. Przypominają mi się wszystkie filmy gangsterskie, w których gangsterzy też nie używali określenia morderstwo albo zabójstwo. Oni mówili o likwidacji, wyeliminowaniu, załatwieniu kogoś. Dzisiaj jest tak samo, żeby uniknąć słowa zabić, mówimy tutaj o jakiejś aborcji, przerywaniu ciąży – wskazał wykładowca akademicki.

Co to w ogóle jest za język? – zastanawiał się gość Radia Maryja.

– To jest erupcja całego chamstwa, na które pracowaliśmy całą komunę i potem w czasie III RP. To jest to chamstwo. Przypominam, że niewiele lepszym językiem mówił Sikorski, chłopcy w „Sowie i Przyjaciołach”, Zych, Wałęsa. To jest ten cały prymityw. Mamy tu wyraźne zaległości edukacyjne. Łamane są wszystkie bariery. Samo przeszkadzanie we Mszy jeszcze 2-3 lata temu byłoby niedopuszczalne, a teraz mamy się do tego przyzwyczajać? Gdzie na tych wszystkich Mszach byli mężczyźni? Jakiś jeden pojedynczy mężczyzna wstał i pilnował, a reszta stała i patrzyła się i wzdychała: „Ojej, jakie to brzydkie, nieładne”. Przypominam taki fragment, że jak zaczęli się niegodnie  zachowywać w świątyni, to Jezus splótł bicz i  stłukł ich na kwaśne jabłko, wywalając ich z ich stołami i pieniędzmi. Przypominam, że to jest też ewangeliczne. Jak nie ma już dyskusji, to wywalić ze świątyni naszego Pana. Nikt tego nie robi. Dobrze, że się pojawiły warty, strażnicy z Rot Niepodległości i organizacji patriotycznych, które broniły wejścia do kościoła przed namolnymi babiszonami, które próbowały wtargnąć ze swoimi kartonami z idiotycznymi napisami – podkreślił prof. Aleksander Nalaskowski.

To gdzie jesteśmy? – pytał felietonista.

– Gdzie Hubal, Pilecki, Kościuszko, Pułaski, Zawisza Czarny? Gdzie są ci nasi obywatele? Oni mają bożka wygody, konsumpcji. Zwróćcie Państwo uwagę, że to już jest eskalowane. To już nie jest kwestia aborcji eugenicznej, ale jest eskalowane do aborcji na życzenie: „Nie chcesz, to ci tego dzieciaka rozszarpiemy na kawałki. Co się będziesz, kobito, męczyć”. Taka jest wykładnia tego. I my na to pozwalamy?! Jeżeli nie będziemy próbowali tego zmienić, to tego nie zmienimy. W końcu czy nie mamy kłów i pazurów? Jak to wygląda? Są rzeczy, co do których się nie dyskutuje. Jeżeli zaczniemy kwestionować, kto ma prawo do życia, a kto nie ma, to już równie dobrze możemy nie czytać poezji, literatury i możemy nie wierzyć w ani jedno słowo gazety, telewizji, filmu, czyli zakwestionujemy niepowtarzalność i nienaruszalność życia – mówił gość Radia Maryja.

To jest poza dyskusją – kontynuował.

– Życie jest ponad konstytucją, interesem, pokoleniami, narodami, ustrojami, partiami i wszystkimi parlamentami. Ja bym się wstydził, gdybym był posłem, rozważać o tym. To nie jest dla posłów. Trybunał stwierdził. Gdzie się podziali ci wszyscy, którzy mieli napis „Konstytucja. Konstytucja”? Gdzie to jest? Trybunał broni konstytucji. Gdzie oni są? To zresztą przyznaje nawet Rzepliński i Zoll, profesorowie prawa. Nie ma potrzeby, żeby stać bezczynnie. Nie ma powodu, abyśmy stali bezczynnie, bo ostatecznie zamienią nam kościoły na dyskoteki i będą ośmieszać tego, kogo zechcą. Dzisiaj dzieci z Downem, jutro dziadkowie i babcie w DPS-ach, bo są pasożytami, bo nie produkują, a jedzą i zużywają wodę i powietrze. Pojutrze może rudzi albo mieszkańcy jakiegoś województwa, które podpadło. To są gumowe wrota, których się już nie da zamknąć – podsumował prof. Aleksander Nalaskowski.

Cały felieton jest dostępny [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj