fot. facebook.com/anna.wolna.921

[TYLKO U NAS] Mec. A. Wolna-Sroka: Banki wystawiły kredytobiorców walutowych na nieograniczone ryzyko

Główną podstawą do unieważnienia umów kredytów walutowych jest to, że banki w całkowicie dowolny sposób ustalały kursy, które miały zastosowanie do umów kredytu. (…) Dodatkową podstawą jest to, że banki wystawiły kredytobiorców na nieograniczone ryzyko. Oznacza to, że ryzyko kredytobiorcy nie było niczym ograniczone i było zależne od kursu, na który miał wpływ bank. Banki zabezpieczyły się w pełni przed tym ryzykiem. (…) Od 2002 roku były dostępne instrumenty, które mogłyby zabezpieczyć kredytobiorców, ale banki o tym nie mówiły – powiedziała mec. Anna Wolna-Sroka z Kancelarii Jacek Czabański i Partnerzy w programie „Polski Punkt Widzenia” w Telewizji Trwam.

Izba Cywilna Sądu Najwyższego miała wczoraj wydać orzeczenie w sprawie frankowiczów oraz banków udzielających kredytów we frankach. Decyzja jednak nie zapadła [czytaj więcej].

– Co do zasady, jeżeli chodzi o orzecznictwo, które się obecnie kształtuje i pojawia w tych sprawach, to większość sędziów nie czekała na uchwałę Sądu Najwyższego i wydawała orzeczenie w tychże sprawach. Większość wyroków kończyła się nieważnością umów. Główna kwestia, która miała znaczenie, to były sprawy w sądach apelacyjnych, gdzie strona, która przegrała proces (najczęściej bank), odwoływała się do sądu apelacyjnego. Sądy apelacyjne liczyły na uchwałę w tej sprawie, która miała zapaść 2 września 2021 roku. Z racji tego, że uchwała nie zapadła, a pytania zostały skierowane do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, według mnie, sprawy te nie będą już zawieszane, a większość sędziów podejmie sprawy, które były wcześniej zawieszone, ponieważ sędziowie mogą zmienić to postanowienie i nie czekać na uchwałę Sądu Najwyższego – tłumaczyła mec. Anna Wolna-Sroka.

– Ważne jest to, że sędziowie w pisemnym oświadczeniu wskazali, że najistotniejsze jest orzecznictwo sądów powszechnych i „oddają pałeczkę” do sądów I i II instancji – dodała.

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego skierowała sześć pytań w związku z sytuacją kredytobiorców walutowych [czytaj więcej].

– Pierwsze pytanie dotyczyło kwestii, gdy sąd uzna, że umowa zawiera niedozwolone zapisy, to czy sąd może zastąpić te luki w umowie, które powstały w wyniku wykreślenia klauzuli, czy też nie. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej i najnowsze orzecznictwa potwierdzają, że tej luki nie można uzupełnić i to prowadzi albo do unieważnienia umowy, albo do jej odfrankowienia. Kolejne dwa pytania dotyczyły przypadków, kiedy wcześniej wspomnianej luki nie można uzupełnić, czy zakończy się to unieważnieniem umowy, czy wracamy do tego, co wypłacił bank – wskazała gość programu.

Szóste pytanie skierowane przez Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego dotyczyło tego, czy stronom należy się wynagrodzenie za korzystanie z kapitału.

– Jeśli chodzi o orzecznictwo sądów polskich i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej to tutaj jest jednoznaczne stanowisko, że takie wynagrodzenie nie przysługuje, ponieważ z dyrektywy wprost wynika, że przedsiębiorca, który wprowadził niedozwolone zapisy do umowy, musi ponieść karę za stosowanie tych postanowień – mówiła mecenas.

Czy umowy podpisane kilkanaście lat temu nie ulegają przedawnieniu?

– Jest to bardzo ciekawe zagadnienie, ponieważ w ostatnim orzeczeniu Sądu Najwyższego z 7 maja 2021 roku organ ten stwierdził, że jeśli chodzi o przedawnienie dla konsumenta, to nie może być ono liczone wcześniej niż w momencie, kiedy konsument dowiedział się lub powinien się dowiedzieć, że jego umowa zawiera niewłaściwe zapisy. Konsumentowi, kiedy bank cały czas neguje, że jego umowa może zawiera klauzule niedozwolone, nie zaczyna biec termin przedawnienia. (…) Jest to bardzo korzystne rozstrzygnięcie, zwłaszcza dla kredytów spłaconych, ponieważ nieświadomy niedozwolonych zapisów konsument, który spłacił kredyt nawet 10 lat temu, to cały czas ma on otwartą drogę, aby pozwać bank za to, co zapłacił kilkanaście lat temu – zwróciła uwagę mec. Anna Wolna-Sroka.

Gość programu „Polski Punkt Widzenia” podkreśliła, że jest wiele podstaw do unieważnienia umów.

– Główną podstawą do unieważnienia umów kredytów walutowych jest to, że banki w całkowicie dowolny sposób ustalały kursy, które miały zastosowanie do umów kredytu. (…) Dodatkową podstawą jest to, że banki wystawiły kredytobiorców na nieograniczone ryzyko. Oznacza to, że ryzyko kredytobiorcy nie było niczym ograniczone i było zależne od kursu, na który miał wpływ bank. Banki zabezpieczyły się w pełni przed tym ryzykiem. (…) Od 2002 roku były dostępne instrumenty, które mogłyby zabezpieczyć kredytobiorców, ale banki o tym nie mówiły. (…) Jest bardzo dużo podstaw do nieważności umowy, a jeżeli sąd uzna, że klauzule przeliczeniowe są abuzywne, to może to także doprowadzić do unieważnienia umowy – wskazała prawnik.

radiomaryja.pl

drukuj