fot. TT/Monika Przeworska

[TYLKO U NAS] M. Przeworska: Rolnicy w tym roku muszą dołożyć do hodowli żywca wołowego przez drastyczny spadek cen w skupach

Zamiar wprowadzenia zakazu uboju rytualnego sprawił, że ceny w skupach żywca wołowego drastycznie spadły. Rolnicy hodowali zwierzęta od 22 do 24 miesięcy. Teraz okazuje się, że przez dwa lata prowadzili oni inwestycję, do której muszą się ostatecznie dołożyć – powiedziała w programie „Wieś to też Polska” w TV Trwam Monika Przeworska z Instytutu Gospodarki Rolnej.

Procedowanie tzw. Piątki dla zwierząt wystarczyło, aby rolnicy zaczęli tracić fundusze. Jak wskazała Monika Przeworska, „zarówno rynki zbytu, jak i wszyscy kontrahenci, nie czekają na konkretne decyzje administracyjne, tylko wykorzystują zamieszanie, przez co ceny na rynku zaczęły spadać”.

– Rekompensaty są niemożliwe do wprowadzenia. Politycy zaczęli wypowiadać się nt. zamiaru wprowadzenia zakazu uboju rytualnego, przez co ceny w skupach żywca wołowego drastycznie spadły. Mówimy o potężnych zniżkach cenowych. Musimy mieć świadomość, że żywiec wołowy jest utrzymywany w naszych gospodarstwach od 22 do 24 miesięcy, czyli nie jest tak, że rolnik co miesiąc jest w stanie odzyskać chociaż część z zainwestowanych pieniędzy. Jesteśmy w przededniu sprzedaży swojej partii żywca wołowego i nagle okazuje się, że będzie zakaz, przez co ceny żywca spadają i okazuje się, że wielu rolników dołożyło do tego interesu. Przez 24 miesiące prowadzili oni inwestycję, do której ostatecznie musieli dołożyć – zaznaczyła dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

Ministerstwo Rolnictwa deklarowało, że będą rekompensaty mające zwrócić ewentualne skutki wprowadzenia ustawy o ochronie zwierząt.

– To mydlenie oczu i oszustwo. Nie ma mechanizmów prawnych, które pozwoliłyby na wprowadzenie takich rozwiązań, jeżeli chodzi o wykorzystanie środków z Unii Europejskiej – zauważyła Monika Przeworska.

Ludzie popierający ustawę argumentowali, że poprawi ona los zwierząt. Dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej wskazała jednak, że „jest to totalna abstrakcja”.

– Nie jest tak, że światowy rynek na skóry zwierząt futerkowych zostanie zlikwidowany i ludzie nie będą chcieli kupować tego towaru, tylko hodowle przeniosą się zagranicę. W Polsce mamy sprawnie działającą, choć niedoinwestowaną, Inspekcję Weterynaryjną, mamy przepisy zgodne z prawodawstwem unijnym. Okazuje się jednak, że środowiska ekoterrorystyczne chcą zakazać hodowli zwierząt na futra w Polsce, bezrefleksyjnie podchodząc do tego, że cała hodowla przeniesie się zagranicę, gdzie nie będzie służb kontrolujących stan utrzymywania zwierząt. Przypadek uboju rytualnego jest podobny. Nie będzie tak, że jeżeli w Polsce zakażemy uboju rytualnego i eksportu tego typu mięsa, to populacja muzułmanów i Żydów nam się zmniejszy. Nie zmniejszy się zainteresowanie tym mięsem. Zwierzęta, które są w Polsce utrzymywane, będą wywożone zagranicę. Ciężko doszukać się logiki poprzez wprowadzenie takich przepisów – powiedziała.

Monika Przeworska podkreśliła, że „polski rolnik będzie utrzymywał zwierzęta, ciężko pracował przez 24 miesiące, po czym te zwierzęta będą ładowane i wywożone”.

– Ktoś inny na tym zarobi […]. Nie ma to też nic wspólnego z poprawą dobrostanu zwierząt. Kwestia uboju jest kwestią bardzo trudną, w związku z czym powinniśmy oddać tę kwestię ludziom, którzy się na tym znają – zootechnikom, weterynarzom, ubojowcom. Oni mają wiedzę i narzędzia m.in. do określania, czy zwierzęta zostały ubite w sposób właściwy. Jeżeli ubój byłby przeprowadzony w złych warunkach, zwierzę byłoby zestresowane, to mięso nie byłoby właściwej jakości, w związku z czym byłoby poza zainteresowaniem zakładów ubojowych – wskazała dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

radiomaryja.pl

drukuj