fot. flickr.com

[TYLKO U NAS] M. Gmiter: Puszcza Białowieska była perłą w koronie polskich lasów. Aktualnie jest w destrukcji

Podaż drewna w Polsce jest większa od popytu w Unii Europejskiej. Po co więc Polska ma sprzedawać drewno, skoro mogą to robić Niemcy? Niemcy, gdzie nie ma problemu, bo w Puszczy Bawarskiej przerabiali kornika drukarza, została cała zniszczona i już do tego więcej nie dopuszczą. Puszcza Białowieska to była perła w koronie polskich lasów. Aktualnie jest w destrukcji, jest zniszczona – zaznaczył Mieczysław Gmiter, radny miasta Hajnówka ze Społecznego Ruchu Obrony Puszczy Białowieskiej, podczas „Rozmów niedokończonych” w TV Trwam.

Puszcza Białowieska zajmuje 62 tys. hektarów i składa się z trzech nadleśnictw: Białowieża, Hajnówka i Browsk. Poprzez wstrzymanie wycinki drzew zainfekowanych przez kornika drukarza – nastąpiło jej zniszczenie.

– To była perła w koronie polskich lasów. Aktualnie jest to całkowita destrukcja lasu i Puszczy Białowieskiej. Swego czasu nie pozwolono na wycięcie 22 drzew kornikowych w 2012 roku, w związku z tym nastąpiła gradacja kornika drukarza w Puszczy Białowieskiej. W chwili obecnej ta puszcza jest w destrukcji i jest zniszczona. Bardzo prędko tzw. organizacje ekologiczne, czyli moim zdaniem ekoterroryści nie mający nic wspólnego z ekologią, podchwyciły ten temat i puściły w świat nieprawdziwą informację, która nie miała nic wspólnego z rzeczywistością na temat puszczy pierwotnej – wskazał Mieczysław Gmiter, radny miasta Hajnówka.

Nadleśniczy Nadleśnictwa Hajnówka Mariusz Agiejczyk powiedział, że leśnicy zastanawiają się teraz, jak zachować puszczę dla przyszłych pokoleń.

– Przede wszystkim musimy sobie zdawać sprawę, że Polska jako członek Unii Europejskiej podpisała dyrektywy siedliskowe, które zobowiązują nas do chronienia i gatunków i siedlisk, które mamy w Puszczy Białowieskiej. Jesteśmy zobowiązani (…), aby zachować to dla przyszłych pokoleń (…). W tym momencie mamy 7 mln metrów sześciennych martwego drewna, w tym 2,5 mln metrów sześciennych drewna świerkowego. Potencjalnie jest to bardzo niekorzystne i dla siedlisk i dla gatunków. Zamieranie, które przeżyły te drzewostany, odbyło się w dosyć krótkim czasie, na przestrzeni lat 2012-2018. Ze śp. prof. Janem Szyszko próbowaliśmy ratować te drzewostany w sposób dla nas najbardziej zrozumiały – jedynym sposobem walki z kornikiem jest wycięcie i wywiezienie zarażonego drzewa poza Puszczę Białowieską. Spotkaliśmy się z falą krytyki, falą sprzeciwu społecznego, nie wszyscy to akceptują. Jakie są tego powody? Trudno rozdzielać teraz włos na troje. Jedni mają jakiś światopogląd związany z człowiekiem, inni bardziej są nastawieni prozwierzęco czy proroślinno. Takie rzeczy są teraz akceptowalne na świecie – zwrócił uwagę Mariusz Agiejczyk.

Mieczysław Gmiter podkreślił, że proces naprawczy Puszczy Białowieskiej rozpoczął prof. Jan Szyszko.

– Śp. prof. Jan Szyszko – wybitny naukowiec, jeśli chodzi o leśnictwo, uznany w całym świecie – rozpoczął proces naprawczy w Puszczy Białowieskiej. Proces naprawczy polegający na dwóch działaniach, które powinny być dokonane. Po pierwsze usunięcie drewna świerkowego, które zostało przez kornika drukarza pozbawione życia, a po drugie, rozpoczęcie odnowy Puszczy Białowieskiej. Prof. Jan Szyszko – któremu bardzo wiele zawdzięcza nie tylko Puszcza Białowieska, ale cała Rzeczypospolita, jeśli chodzi o ochronę środowiska i lasów – rozpoczął ten proces odnowy. Zostało to wszystko wstrzymane (…). Dochodziło do paradoksów, gdzie w Białowieży, w miejscowości, która jest położona w środku Puszczy Białowieskiej, mieszkańcy musieli palić w swoich piecach węglem kamiennym, nie mogli kupić metra sześciennego drewna, a jednocześnie ponad 7 mln metrów sześciennych zalega w Puszczy Białowieskiej. Żeby Państwo mieli wyobrażenie, ile tego jest: gdybyśmy ułożyli ścieżkę metr wysokości i metr długości, to pewnie tą ścieżką minęlibyśmy Paryż i pewnie byśmy byli w Brukseli i w Madrycie – zaznaczył radny miasta Hajnówka.

Niewycinanie chorych drzew skutkuje niszczeniem pozostałych terenów Puszczy Białowieskiej. Komu więc zależy na rujnowaniu polskiego dobra narodowego?

– Podaż drewna w Polsce jest większa od popytu w Unii Europejskiej. Po co więc Polska ma sprzedawać drewno, skoro mogą to robić Niemcy? Niemcy, gdzie nie ma problemu, bo w Puszczy Bawarskiej przerabiali kornika drukarza, została cała zniszczona i już do tego więcej nie dopuszczą. Oni wycinają, nie boją się nikogo. Norwegowie również wycinają. My wycinamy około 60 proc. przyrostu rocznego w Lasach Państwowych, natomiast w Norwegii jest to prawie 90 proc. – poinformował Mieczysław Gmiter.

Mariusz Agiejczyk dodał przy tym, iż Lasy Państwowe nie są nastawione na eksploatację.

– To ma być trwała, zrównoważona gospodarka. To ma służyć dla przyszłych pokoleń, my jesteśmy na tej ziemi tylko na chwilę – akcentował Nadleśniczy Nadleśnictwa Hajnówka.

radiomaryja.pl

drukuj