fot. TV Trwam News

[TYLKO U NAS] Ks. prof. P. Bortkiewicz: Życie polityczne wpływa na realizację wiary, a ideologia LGBT radykalnie zaprzecza Bogu Stwórcy. Czy człowiek wierzący może oddać głos na kogoś, kto jest jej promotorem?

Nasz wybór polityczny będzie rzutował na kształt wiary w naszym życiu publicznym i społecznym. Życie polityczne wpływa na możliwości realizacji naszej wiary. Ideologia LGBT radykalnie zaprzecza Bogu Stwórcy. Rodzi się pytanie, czy ja – człowiek wierzący – mogę oddać głos na kogoś, kto utożsamia się z tą ideologią, kto jest jej promotorem, tzn. na kogoś, kto zwalcza prawdę o Bogu Stwórcy, fundamentalną prawdę naszej wiary, cywilizacji judeochrześcijańskiej i naszej tradycji – mówił w poniedziałkowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie Radia Maryja i TV Trwam ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr, etyk.

Do wtorku mamy czas na dopisanie się do spisu wyborców, by zagłosować na prezydenta Polski. Z kolei do 10 lipca można pobrać zaświadczenie o prawie do głosowania w dowolnym miejscu. Aby dopisać się do rejestru wyborców poprzez profil zaufany, czyli elektronicznie, mamy czas dzisiaj – 5 lipca – do północy. [czytaj więcej]

Gość TV Trwam i Radia Maryja zwrócił uwagę, że zbliżające się wybory prezydenckie, jak rzadko które, wskazują, że jest to wybór nie personalny, ale wybór cywilizacyjny, wybór wartości.

– Żyjemy w świecie realnym, a nie idealnym. I to jest problem dla nas wszystkich, że chcielibyśmy mieć idealnego kandydata – człowieka, który spełniałby wszystkie nasze oczekiwania, ale to jest po prostu iluzja. To jest nierealne. Myślę, że trzeba przekładać nasze plany, nasze nadzieje, nasze programy osobiste na pewne szanse i możliwości. Zakładam, że ci, którzy tak mówią, pragną dobra. Dobra realnie rozumianego. Dobra, które nie wiąże się ze sferą emocji, estetyki czy dobrego nastroju, ale które jest rzeczywiście trwałym i mocnym dobrem, fundamentem przyszłości. To są ludzie, którym zależy na przyszłości ich życia, życia ich rodzin, ich dzieci, na przyszłości polskiego narodu i suwerenności od strony politycznej, militarnej, energetycznej, monetarnej i każdej innej. (…) Jeżeli weźmiemy te wszystkie czynniki, to możemy bardzo prosto zastanowić się, który z kandydatów daje nam szansę spełnienia tych planów, nadziei, marzeń, a który takiej szansy absolutnie nie gwarantuje – powiedział etyk.

Duchowny podkreślił, że „nasz wybór polityczny będzie rzutował na kształt wiary w naszym życiu publicznym, społecznym”. Dodał, iż „życie polityczne wpływa na możliwości realizacji naszej wiary”.

– Ideologia LGBT radykalnie zaprzecza Bogu Stwórcy. Rodzi się pytanie, czy ja – człowiek wierzący – mogę oddać głos na kogoś, kto utożsamia się z tą ideologią, kto jest jej promotorem, tzn. na kogoś, kto zwalcza prawdę o Bogu Stwórcy, fundamentalną prawdę naszej wiary, cywilizacji judeochrześcijańskiej i naszej tradycji. Jeżeli oddam taki głos, jeżeli taki kandydat zostanie wybrany, to mogę się liczyć z tym, że promocja tej ideologii będzie wpływała na możliwości realizacji mojej wiary, że będzie ograniczała sposób wyrażania wiary w sposób bardzo praktyczny. Chociażby przez to, że będą lansowane prawne ustawowe konsekwencje ideologii LGBT, które będą niszczyły rodzinę, będą deprawowały dzieci, będą prowadziły do ideologizacji całego życia społecznego. To jest system wzajemnego przenikania się. Wiara nie jest rzeczywistością sprywatyzowaną wbrew temu, co próbowało nam się wmawiać i próbuje nam się wmawiać w ideologii marksistowskiej i liberalizmu oświeceniowego. Wiara jest rzeczywistością publiczną. Jako katolik mam prawo i obowiązek wyznawać wiarę w sposób publiczny – zaznaczył kapłan.

Gość programu „Rozmowy niedokończone” przypomniał, że w 1981 roku Jan Paweł II ukazał nam pespektywę zagospodarowania wolności w systemie demokracji.

– Mówił nam o Dekalogu ukazanym w sposób bardzo nowoczesny, bardzo praktyczny i przede wszystkim w wymiarze społeczno-politycznym. Mówił o Dekalogu, który zabezpiecza wolność przed anarchią. I to spotkało się z krytyką pewnych środowisk. (…) Sednem sprawy jest to, że Kościół nie jest koniunkturalny. Niezależnie od tego, czy mamy system komunistyczny, liberalny, czy mamy system demokracji parlamentarnej, państwa prawa, czy oligarchii, to w każdym z tych systemów Kościół głosi niezmiennie swoje zasady. Im bardziej one są krytykowane, im bardziej one są jako >>sól w oku<< to znaczy, że mają swoją moc, że one mają swoje znaczenie. Bałbym się sytuacji, w której wypowiedzi Kościoła byłyby traktowane jako nic nieznaczące, pomijane milczeniem, ignorowane. To znaczyłoby, że podporządkowaliśmy się pewnej koniunkturze politycznej. Przesłanie, które Kościół głosi, jest przesłaniem fundamentalnie ważnym w każdej epoce i w każdym czasie – wskazał duchowny.

Jak zauważył etyk, w czasie kampanii prezydenckiej zarówno obecnej, jak i przed I turą wyborów wszyscy kandydaci (z prawicy i z lewicy) mówią o godności człowieka i wolności, tylko są to wartości różnorako interpretowane i rozumiane.

– Jeżeli słyszymy z jednej strony, że wyrazem praw człowieka są tzw. prawa reprodukcyjne, czyli m.in. prawo do zabijania nienarodzonych i to prawo jest traktowane jako prawo kobiety świadczące o jej godności – jest to totalny absurd. To jest zaprzeczanie zarówno godności człowieka, prawom człowieka i nawet specyficznie rozumianym prawom kobiety. A z drugiej strony słyszymy hasła, które mówią o tym, że godność człowieka polega na przyznaniu mu szczególnej wartości, której wyrazem jest podstawowe prawo człowieka, jakim jest prawo do życia, że nie ma czegoś takiego jak prawa reprodukcyjne. Tylko jest prawo do życia, do rozwoju, do wolności. Mamy do czynienia z zupełnie innymi koncepcjami. Jedna koncepcja zakłada traktowanie człowieka w sposób instrumentalny. Prawo reprodukcyjne sprawia, że nienarodzony zostaje potraktowany jako abortowany przedmiot wrzucany do szpitalnego kubła na odpadki. A z drugiej  strony mamy narrację, która mówi, że człowiek na prawo do życia, do rozwoju w miłości rodzicielskiej. To jest zupełnie inaczej rozumiana kwestia zarówno pojęcia godności ludzkiej, jak i pojęcia praw człowieka – podsumował ks. prof. Paweł Bortkiewicz.      

radiomaryja.pl

drukuj