fot. PAP/Tomasz Gzell

[TYLKO U NAS] J. Kola: Zarys wyroku TK ws. wniosku dotyczącego aborcji eugenicznej jest przygotowany od ubiegłego roku, lecz sprawę blokuje prezes Julia Przyłębska

Z tego, co mi wiadomo, co wielokrotnie w mediach było przedstawiane, zarys wyroku jest już przygotowany (…) od bardzo dawna, od ubiegłego roku, tylko prezes Julia Przyłębska sprawę blokuje. Gdzieś na przełomie listopada i grudnia prezes Przyłębska zapowiedziała sędziom – to jest informacja poufna, źródeł tych informacji nie mogę z oczywistych względów podać – że Trybunał sprawą się zajmie. Z perspektywy czasu widać, że była to pacyfikacja jakiś oddolnych ruchów i protestów zgłaszanych przez sędziów, że sprawa nie jest rozpoznawana – mówił w rozmowie z portalem radiomaryja.pl Juliusz Kola, który od lipca 2018 roku wykonuje telefony do Trybunału Konstytucyjnego, upominając się o rozpatrzenie przez TK poselskiego wniosku dotyczącego tzw. aborcji eugenicznej, który został złożony w październiku 2017 roku.

Juliusz Kola wyjaśnił, że początkowo kontaktował się biurem służby prawnej, które jest odpowiedzialne za informowanie o postępie w pracach Trybunału Konstytucyjnego. W lipcu 2018 roku pytał o możliwość dyskontynuacji sprawy w związku z upływem kadencji i wówczas zapewniano, że jest to niemożliwe.

– Interesowałem się sprawą pro publico bono. Wiedziałem, że jest wywiad prezes Przyłębskiej z początku listopada 2017 roku, kilka dni po złożeniu wniosku przez posła Wróblewskiego, w którym prezes Przyłębska zapowiadała rozpatrzenie sprawy bez zbędnej zwłoki, w ciągu kilku miesięcy – takie słowa padały w tym wywiadzie. A ponieważ już był lipiec 2018 roku, czyli minęło dobrych kilka miesięcy i wiedziałem, że w 1996-1997 roku podobna sprawa była rozpatrywana w ciągu 6 miesięcy – wtedy chodziło o przesłankę społeczną aborcji – to ja, tak jak wiele innych osób w Polsce, zaczęliśmy się już trochę niepokoić, że to trochę długo trwa. Wiedziałem, że wpłynęła opinia marszałka Sejmu, wpłynęła opinia ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, że jest wyznaczony skład (były tam nawet drobne przesunięcia w zakresie tego, kto jest sędzią sprawozdawcą, a kto jest przewodniczącym składu) i wiedziałem, że właściwie tylko czekamy na to, żeby Trybunał Konstytucyjny zaczął prace  – zaznaczył.

W lipcu 2018 roku zaczęły napływać pierwsze zapytania w sprawie braku rozpatrzenia przez TK poselskiego wniosku dotyczącego tzw. aborcji eugenicznej. Z zapytaniem zwracały się również posłanki Anna Sobecka oraz Anna Maria Siarkowska. Wówczas Trybunał odpowiedział, że sprawa jest w trakcie rozpoznawania merytorycznego i że „prezes TK dokłada wszelkich starań, aby sprawa została rozpatrzona”.

Juliusz Kola wskazał, że wówczas zaczęto mu sugerować, aby składał zapytania do TK w formie mailowej oraz w trybie dostępu do informacji publicznej.

– Jeżeli chodzi o dostęp do informacji publicznej, Trybunał zachowywał się bardzo nieładnie, ponieważ ustawa przewiduje, że w ciągu dwóch tygodni powinny być mi udzielane odpowiedzi; w wyjątkowych sytuacjach TK, czyli organ zobowiązany, może zrobić to w okresie późniejszym. Natomiast TK generalnie udzielał mi odpowiedzi na moje pytania zawsze nie w tym terminie dwutygodniowym, tylko w tym dłuższym (bodajże trzy miesiące), ostatniego dnia dostawałem odpowiedź. Chcieli mnie w ten sposób zbywać i uniemożliwiać zadawanie pytań, bo mówili: „Niech pan czeka na odpowiedź, odpowiedź na pewno przyjdzie w terminie” i rzeczywiście przychodziła ostatniego dnia. Zawsze te odpowiedzi były w taki sposób sformułowane, żeby kompletnie nic z nich nie wynikało i zawsze opierały się wokół tych samych sformułowań, czyli że sprawa jest w toku rozpoznawania merytorycznego i kiedy zostanie rozpoznana, to wtedy sędziowie zbiorą się na zebraniu, wyznaczą termin i on będzie ogłoszony na stronie TK – podkreślił.

Rozmówca Radia Maryja zwrócił uwagę na wydarzenie z grudnia 2018 roku, kiedy to prezes Prawa i Sprawiedliwości spotkał się z posłani tej partii w Jachrance pod Warszawą.

– Prezes bardzo surowo i jednoznacznie powiedział, żeby ci posłowie, którzy złożyli to zapytanie do prezes Przyłębskiej, co tam się dzieje ze sprawą, żeby przestali się zajmować tą sprawą. Oczywiście od tego czasu posłowie bardzo niechętnie, bardzo oszczędnie wypowiadali się w tej sprawie. W ogóle już też nikt nie zadawał pytań do TK, co z tą sprawą. Wyjątkiem była poseł Anna Sobecka z Torunia, która bardzo odważnie, w wywiadzie m.in. dla „Naszego Dziennika” odniosła się, powiedziała, że nie ma woli politycznej ani w kwestii projektu „Zatrzymaj Aborcję” ani w sprawie wniosku posła Wróblewskiego. Poseł Sobecka powiedziała, że to jest „tragiczna sytuacja” że rządzący nie słuchają narodu – akcentował Juliusz Kola.

Za blokowaniem sprawy rozpatrzenia poselskiego wniosku dotyczącego tzw. aborcji eugenicznej ma stać prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska.

– Z tego, co mi wiadomo, co wielokrotnie w mediach było przedstawiane, zarys wyroku jest już przygotowany (to, nad czym sędziowie mieli ewentualnie dyskutować) od bardzo dawna, od ubiegłego roku, tylko prezes Przyłębska sprawę blokuje. Gdzieś na przełomie listopada i grudnia prezes Przyłębska zapowiedziała sędziom – to jest informacja poufna, źródeł tych informacji nie mogę z oczywistych względów podać – że Trybunał sprawą się zajmie. Z perspektywy czasu widać, że była to pacyfikacja jakiś oddolnych ruchów i protestów zgłaszanych przez sędziów, że sprawa nie jest rozpoznawana – ocenił rozmówca Radia Maryja.

Kwestią bierności Trybunału w sprawie rozpatrzenia poselskiego wniosku dotyczącego tzw. aborcji eugenicznej zainteresowało się wiele innych osób oraz podmiotów.

– W sprawie zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, zwrócili się przedstawiciele ruchów religijnych typu Światło-Życie, wspólnota neokatechumenalna itd. z prośbą o podjęcie prac. Później był apel naukowców polskich z różnych ośrodków akademickich w całej Polsce, – również z prośbą o zajęcie się i rozpoczęcie procedowania. To wszystko pozostawało albo bez odpowiedzi albo te odpowiedzi za każdym razem były takie same. Wreszcie 20 tysięcy podpisów w sprawie rozpoczęcia natychmiastowej pracy przez Trybunał złożyła Fundacja Życie i Rodzina, zebrała wśród obywateli polskich taki apel do TK. On pozostał z taką lakoniczną odpowiedzią – tu już odpowiedź była bardzo lakoniczna – że Trybunał sprawą się zajmuje – zaznaczył Juliusz Kola.

Pod koniec października w czasopiśmie „Polityka” opublikowano artykuł red. Ewy Siedleckiej, z którego wynika to, o czym mówi wielu przedstawicieli środowisk pro-life – że TK działa na zlecenie rządu. Z pytaniem dotyczącym potwierdzenia treści zawartych w tym artykule nasz rozmówca również zwrócił się do Trybunału.

– Pod koniec ubiegłego miesiąca w czasopiśmie „Polityka” ukazał się artykuł Ewy Siedleckiej, w którym wprost zostało powiedziane, że zostały przedstawione różne projekty, różne wnioski poselskie do TK, które przepadną wraz z rozpoczęciem prac nowego parlamentu, ulegną dyskontynuacji. Jednym z nich jest sprawa aborcji eugenicznej, ale także są inne. Tutaj pani red. Ewa Siedlecka wprost powiedziała, że wiadomo, iż ewentualne wyroki w tych sprawach nie poszłyby wcale na konto TK, bo każdy wie, że Trybunał Julii Przyłębskiej działa na zlecenie rządu. Tak wprost napisała to red. Siedlecka, co wiele osób z grona pro-life, które znam, jak i innych osób, powtarza od dawna – że prezes Przyłębska nie robi tego, czego sobie nie życzy właściwie nie tyle szef rządu, co powszechnie mówi się, że Jarosław Kaczyński, z którym jest w bardzo dobrych relacjach zarówno pani prezes Przyłębska, jak i jej mąż, ambasador Polski w Berlinie – wskazał Juliusz Kola.

Z prośbą o wyjaśnienie tej kwestii udało mi się dodzwonić do sekretariatu prezes Julii Przyłębskiej – dodał.

– Być może była tam jakaś nowa pracownica, która nie znała tematu, odebrała, ja się przedstawiłem i zadałem pytanie, czy to prawda, co redaktor Siedlecka napisała, czy to prawda, że Trybunał robi nie to, co życzy sobie prezes Przyłębska, tylko to, co życzy sobie prezes PiS-u pan Jarosław Kaczyński. Ta pani odpowiedziała, że przekaże te pytania prezes Przyłębskiej. Kiedy zadzwoniłem następnego dnia, jak w każdej rozmowie, i zapytałem się, z kim rozmawiam (żebym mógł pod nazwiskiem podać, jaki urzędnik publiczny – w tym wypadku pracownik sekretariatu TK – udziela mi konkretnych informacji, żebym nie powoływał się na jakieś anonimowe źródła), żeby nie było potem wątpliwości, kto ewentualnie mi odpowiada. Na to pytanie pani odmówiła udzielenia mi odpowiedzi i powiedziała, że się musi rozłączyć i rozłączyła się – poinformował rozmówca Radia Maryja.

Poselski wniosek dotyczący tzw. aborcji eugenicznej w październiku 2017 roku w imieniu 107 parlamentarzystów wystosował poseł PiS Bartłomiej Wróblewski. Czasu na rozpatrzenie wniosku przez Trybunał Konstytucyjny pozostaje coraz mniej. Ostateczny termin ma minąć 11 listopada br.

radiomaryja.pl  

drukuj