fot. pixabay.com

[TYLKO U NAS] J. Hoga (Ad Arma): W I Rzeczypospolitej broń mogła mieć szlachta, mieszczanie i chłopi. W Rzymie – nawet niewolnik. My dzisiaj nie mamy takiego prawa

Już od starożytnej Grecji obywatel to jest ten, kto płaci podatki, ma obowiązek obrony ojczyzny i ma prawo posiadać broń. W starożytnym Rzymie niewolnicy mieli prawo do noszenia broni. W Polsce broń mogła mieć szlachta, mogli mieć ją mieszczanie, broń mogli mieć chłopi. My dzisiaj, jako obywatele, nie mamy tego prawa – mówił Jacek Hoga, prezes Fundacji Ad Arma w środowym programie „Rykoszetem” w TV Trwam.

Prezes Fundacji Ad Arma podkreślał, że na świecie jest wielu złych ludzi. Powszechny dostęp do broni pozwalałby na skuteczną ochronę w przypadku, gdybyśmy na nich trafili. W związku z tym broń byłaby przydatna także w razie wybuchu wojny i okupacji.

– Nie chodzi o to, żeby ludzie mieli broń, żeby walczyć z okupantem, tylko żeby można było się bronić przed grasantami, przed bandytami, którzy będą wypuszczeni z więzień, jak w roku 1939. Dla ludności cywilnej problemem byli wówczas bandyci wypuszczeni z więzień, np. ze Świętego Krzyża, wielokrotni mordercy, gwałciciele, którzy – wypuszczeni na wolność – stanowili wielkie zagrożenie dla zwykłych ludzi – tłumaczył.

Broń w rękach obywateli może służyć jednak nie tylko do obrony przed pospolitymi przestępcami.

– Zawsze jest możliwość, że przyjdzie do czasów tyrańskich, despotycznych. Broń to ostateczny argument w rękach obywateli, a nie niewolników – podkreślił.

Prawo do posiadania broni jest zakorzenione w fundamentach naszej cywilizacji.

– Już od starożytnej Grecji obywatel to jest ten, kto płaci podatki, ma obowiązek obrony ojczyzny i ma prawo posiadać broń. Co więcej, w starożytnym Rzymie niewolnicy, nazywani „mówiącymi narzędziami”, mieli prawo do noszenia broni. Zobaczmy na skali, gdzie jest polski obywatel, jeżeli niewolnik rzymski do 132 roku przed Chrystusem, do upadku drugiego powstania niewolników na Sycylii, miał prawo nosić broń. My dzisiaj, jako obywatele – rzekomo suweren rzekomo niepodległej ojczyzny – nie mamy tego prawa – zwrócił uwagę Jacek Hoga.

Posiadanie broni było oczywiste także w czasach Rzeczypospolitej. W Konstytucji 3 Maja nie ma wzmianki o prawie do posiadania broni, ponieważ było ono czymś oczywistym dla Polaków.

– W Polsce broń mogła mieć szlachta (co nikogo nie dziwi), mogli mieć ją mieszczanie, o czym często ludzie nie wiedzą; chłopi mogli mieć broń. Co więcej, są ustawy czy prawa z XVII wieku, gdzie np. starosta grodowy przypomina wszystkim chłopom pańszczyźnianym, że każdy ma obowiązek posiadać rusznicę i szablę w domu. To tak, jakbyśmy dzisiaj mieli obowiązek posiadać pistolet i karabinek automatyczny piechoty – tłumaczył prezes Fundacji Ad Arma.

Zaznaczył, że podczas burzliwej historii Polski, prawo do posiadania broni nie zostało odebrane naszym obywatelom.

– Czy to Polak, czy mieszkaniec Polski, bo to dotyczyło też Tatarów, Olędrów, Niemców, Żydów – ci wszyscy ludzie mieli prawo posiadać broń – podkreślał Jacek Hoga.

Taki stan rzeczy obowiązywał do zaborów. Zaznaczył, że choć po Powstaniu Styczniowym Rosjanie zakazali Polakom posiadania broni, to kara za to przewinienie była niewielka.

– Za złamanie tego zakazu groziło kilkanaście dni aresztu. Dzisiaj za to samo grozi 8 lat. W wolnej Polsce – zwrócił uwagę.

Dodał, że broń w kulturze polskiej zawsze była czymś normalnym, elementem codzienności. Tak powinno być także teraz.

– Broń powinna być takim samym narzędziem, jak piła łańcuchowa, jak samochód, jak każde inne współczesne narzędzie – mówił.

Jak podkreślił prezes Fundacji Ad Arma, przypisywanie Polakom jakiejś rzekomej krwiożerczości, która przemawiałaby za rozbrojeniem społeczeństwa, wymaga ogromu złej woli.

– Jeśli tak by było, to by używali samochodów, noży, siekier, pił łańcuchowych do tego, aby skrzywdzić bliźniego. Jak widać, nie ma takiego problemu –  przekonywał.

Co prawda w Polsce zakaz posiadania broni palnej nie jest całkowity. Od 2004 r. można posiadać legalnie – bez zezwolenia – broń czarnoprochową. Choć jest ona przeznaczona w dużej mierze do rekreacji, kupowana jest także jako środek ochrony osobistej.

– Ludzie kupują broń czarnoprochową bez pozwoleń. Jest ona dużo trudniejsza w użyciu, w związku z czym, jeżeli Polacy przez te kilkanaście lat wykazali się bezpiecznym, nie przestępczym użytkowaniem tej broni, to jakich jeszcze dowodów potrzebują politycy czy urzędnicy, żeby zobaczyć, że Polacy dojrzeli do prawa do posiadania broni? – pytał Jacek Hoga.

radiomaryja.pl

drukuj