fot. arch/Nasz Dziennik

[TYLKO U NAS] Dr. K. Krajewski: My pisząc o Żołnierzach Wyklętych nie piszemy o świętych, ale o normalnych ludziach

Zajmując się nimi od strony naukowej, my nie piszemy żywotów świętych. My z nich nie robimy świętych, to nie jest jakaś heliografia. Piszemy o nich jak o normalnych ludziach, którzy mieli też wady i popełniali błędy tyle tylko, że walczyli po słusznej stronie – mówił dr Kazimierz Krajewski z Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie, w niedzielnych „Rozmowach niedokończonych” w TV Trwam.

Cały program z udziałem dr. Tomasz Łabuszewskiego i dr. Kazimierza Krajewskiego można obejrzeć poniżej:

Jak tylko zaczynało się ten temat, to mówiło się „Nie, nie dajcie spokój. To jest zbyt kontrowersyjne. To są postacie niejednoznaczne. Nie mówmy o tych ludziach. Oni tutaj nie pasują” – zauważył dr Kazimierz Krajewski z Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie.

– My zajmując się nimi od strony naukowej, my nie piszemy żywotów świętych. My z nich nie robimy świętych, to nie jest jakaś heliografia. Piszemy o nich jak o normalnych ludziach, którzy mieli też wady i popełniali błędy tyle tylko, że walczyli po słusznej stronie, walczyli o niepodległość. Ci, którzy ich niszczyli walczyli przeciwko tej niepodległości – mówił dr Kazimierz Krajewski.

Jest w tym coś znamiennego i charakterystycznego, że młodzi ludzie poszukując takich postaw altruistycznych no właśnie wybierają sobie za bohaterów owych żołnierzy, których postawy mają charakter jednoznaczny – dodał dr Tomasz Łabuszewski z IPN w Warszawie.

– To byli ludzie, którzy byli gotowi poświęcić swoje życie w obronie niepodległości Polski i w obronie swoich współtowarzyszy broni, swoich rodzin. Byli w tym niezwykle autentyczni. W świecie, w którym dezawuuje się podstawowe pojęcia, w którym na przykład zbiorowość działaczy „Solidarności” zaczyna się rysować jako zbiorowość uwikłana w różnego rodzaju układy ze stroną komunistyczną, to ta zbiorowość jest niezwykle czytelna. To byli ludzie, dla których tak znaczyło tak, a nie znaczyło nie – powiedział dr Tomasz Łabuszewski.

Wzrost popularności zjawiska jest związany z przeniesieniem konspiracji z miast na wieś.

– Mówimy o konspiracji, o prawdziwej chłopskiej Wandei. To jest konspiracja polskiej prowincji tak naprawdę. Ona tym różni się od konspiracji niepodległościowej dla II wojny światowej, że wypadają z niej duże ośrodki miejskie. Lata II wojny światowej to przede wszystkim konspiracja dużych ośrodków miejskich, przede wszystkim Warszawy, ale również Lwowa, Wilna, Krakowa. To były najsilniejsze centra funkcjonowania owej konspiracji. Pamiętajmy, że w 1945 roku z tych 4 najważniejszych miast Polski zostało 1 tak naprawdę i w sposób naturalny siła owej konspiracji przeniosła się na wieś – zauważył dr Tomasz Łabuszewski.

RIRM

 

 

drukuj