fot. PAP/Radek Pietruszka

[TYLKO U NAS] Dr. J. Szarek: Można ubolewać, że współczesna lewica za swoich bohaterów nie wzięła chociażby K. Pużaka i innych działaczy zamordowanych w komunistycznych więzieniach

Można tylko ubolewać, że współczesna lewica za swoich bohaterów nie wzięła takich ludzi, jak chociażby Kazimierz Pużak i wielu innych działaczy polskiej lewicy, którzy zostali zamordowani w komunistycznych więzieniach, bo chcieli wolnej i niepodległej Polski – mówił w piątkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek.

Instytut Pamięci Narodowej w piątek otworzył na Pradze Izbę Pamięci poświęconą ofiarom zbrodni komunistycznych. W budynku przy ul. Strzeleckiej 8 w okresie stalinowskim więziono, brutalnie przesłuchiwano i mordowano żołnierzy podziemia antykomunistycznego [więcej].

Podobnych  miejsc pamięci w całej Polsce jest ponad 550. IPN podjął działania, aby te miejsca odnaleźć i o nie się zatroszczyć.

– Jeszcze za prezesury śp. Janusza Kurtyki rozpoczął się projekt „śladami zbrodni, żeby te miejsca inwentaryzować, opisać. Ukazało się wiele publikacji na ten temat, taki ogólnopolski album przedstawiający te miejsca. On został wydany w 2012 roku i od tego czasu część z tych miejsc przestała istnieć; zostały zburzone, niektóre się spaliły. W Warszawie, szczęśliwie, Strzelecka ocalała, mamy Rakowiecką, czyli więzienie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Mamy Willę Jasny Dom przy ul. Świerszcza 2 w dzielnicy Włochy – wskazał dr Jarosław Szarek.

Po wizytach w miejscach prześladowań Żołnierzy Niezłomnych dyskusja o tym, czy Armia Czerwona wyzwoliła Polskę, jest bezcelowa – podkreślił prezes IPN.

– Po wizycie w takim miejscu już nie ma wątpliwości. Po wizycie na Rakowieckiej, w Willi Jasny Dom, ale również po wizycie w wielu innych miejscach, chociażby na zamku w Lublinie czy w Rzeszowie. Tych miejsc jest wiele. Ale to nawet nie miejsca przecież – to dokumenty, to relacje, to są tysiące, jeżeli nie miliony, stron książek, prac naukowych – akcentował gość „Polskiego punktu widzenia”.

Tezę o tym, że Armia Czerwona wyzwoliła Polskę, a Żołnierze Wyklęci byli bandytami, często słychać z ust części dziennikarzy, polityków, celebrytów.  

– Żyjemy w świecie, gdzie fakty wydają się nie mieć znaczenia. Myślę, że można na to szerzej spojrzeć. Jeżeli żyjemy w świecie, gdzie poddaje się dyskusji kim jest kobieta, kim jest mężczyzna, czym jest rodzina, czym jest płeć – można setki takich przykładów podawać w świecie, tego chaosu pojęciowego, relatywizmu – to czymże jest taka operacja na historii, na faktach historycznych. Dlatego trzeba przypominać fakty – zwrócił uwagę dr Jarosław Szarek.

Poseł Lewicy Maciej Gdula stwierdził, że wśród Żołnierzy Wyklętych byli mordercy, tacy jak np. „Bury” czy „Ogień”, którzy są odpowiedzialni za zbrodnie na Słowakach.

– Nie będę w ogóle z takimi tezami dyskutował, bo myślę, że to nie ma sensu. My pokazujemy takie fakty, a można tylko ubolewać, że współczesna lewica za swoich bohaterów nie wzięła takich ludzi, jak chociażby Kazimierz Pużak i wielu innych działaczy polskiej lewicy, którzy zostali zamordowani w komunistycznych więzieniach, bo chcieli wolnej i niepodległej Polski – zaznaczył prezes IPN.

Gość TV Trwam przypomniał, że ok. 6 tys. szkół zaangażuje się w przedsięwzięcia związane z tegorocznymi obchodami Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

– To są działania wspierane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, ale myślę, że trzeba iść dalej. Trzeba, żeby lekturami szkolnymi były takie teksty, jak „Grypsy Łukasza Cieplińskiego”. My wkrótce wydamy te grypsy. Te grypsy są testamentem, relikwią tamtego pokolenia. Otworzyliśmy nowy portal internetowy podziemiezbrojne.ipn.gov.pl, który powstał z połączenia kilku inicjatyw – poinformował.  

Szczególna uroczystość w ramach obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” będzie miała miejsce w Ciechanowcu, gdzie odbędzie się pogrzeb Lucjana i Zygmunta Marchelów.

– Zostali zamordowani w pokazowym procesie doraźnym w swej wiosce. Na ten proces spędzono ok. 500 osób. Proces trwał półtorej godziny. Sędzia słynny, z przydomkiem „sędzia śmierć”, sędzia Ostapowicz wydał natychmiastowy wyrok – rozstrzelanie. W ostatniej chwili objęli się i tak zostali zastrzeleni, tak zostali odnalezieni przez prof. Szwagrzyka. Przywracamy po tylu latach pamięć o nich – podkreślił dr Jarosław Szarek.

radiomaryja.pl

drukuj