[TYLKO U NAS] Dr J. Hajdasz: Oby udało się wypracować mechanizmy chroniące wolność słowa w internecie, zanim będzie za późno, zanim o tym, które poglądy są słuszne, a które nie będą decydowały algorytmy czy właściciele medialnych gigantów

Zablokowanie kont w mediach społecznościowych urzędującego jeszcze przez kilkanaście dni prezydenta najpotężniejszego państwa na świecie pokazuje nam wszystkim, że żyjemy w świecie jakby rządzonym przez kogoś zupełnie innego niż politycy znani z pierwszych stron gazet. (…) Oby udało się wypracować mechanizmy chroniące wolność słowa w internecie, zanim będzie za późno, zanim o tym, które poglądy są słuszne, a które nie będą decydowały algorytmy czy właściciele medialnych gigantów – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w środowym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” w Radiu Maryja.

Konto prezydenta USA Donalda Trumpa na Twitterze zostało na stałe zablokowane – poinformowały w piątek władze tego serwisu społecznościowego. Jako powód podano „ryzyko podżegania do przemocy”. [czytaj więcej]

Felietonistka Radia Maryja zwróciła uwagę, że Facebook zawiesił konto prezydenta Donalda Trumpa do końca jego kadencji, a Twitter postanowił zawiesić konto prezydenta Stanów Zjednoczonych bezterminowo.

– Giganci mediów społecznościowych swoją bezprecedensową decyzję zablokowania na stałe gospodarzowi Białego Domu dostępu do platform argumentują „ryzykiem podżegania do przemocy”. (…) Jeszcze nie tak dawno mówiliśmy, że media są czwartą władzą, po władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Ostatnie dni przekonują nas, że stały się już pierwszą, a nawet jedyną władzą. Zablokowanie kont w mediach społecznościowych urzędującego jeszcze przez kilkanaście dni prezydenta najpotężniejszego państwa na świecie pokazuje nam wszystkim, że żyjemy w świecie jakby rządzonym przez kogoś zupełnie innego niż politycy znani z pierwszych stron gazet – powiedziała dr Jolanta Hajdasz.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zauważyła, że należy pamiętać, iż nawet Angela Merkel wyraziła swoją dezaprobatę dla blokady kont Donalda Trumpa. Kanclerz Niemiec argumentowała to tym, że jest to problematyczne – dodała.

– Platformy społecznościowe powstały i były rozwijane jako jedno z kolejnych nowoczesnych narzędzi komunikowania masowego. Mieliśmy mieć do czynienia z genialnym wynalazkiem, który pozwala tworzyć przekazy na skalę masową praktycznie każdemu użytkownikowi, każdemu internaucie, a nie tylko profesjonalnemu dziennikarzowi, pracownikowi jakiejś konkretnej redakcji. Facebook i inne media społecznościowe stały się wręcz symbolem wolności słowa w internecie, bo każdy mógł pisać i publikować to, co chce i co uważa za ważne i stosowne, nikt nie miał go ograniczać ani cenzurować. Z biegiem lat coraz bardziej było jednak widać, jaka to utopia, z chwilą, gdy wszystkim użytkownikom podsuwano coraz bardziej wymyślne regulaminy do podpisania, jeśli chciało się korzystać z danego serwisu. Stworzono słowa klucze typu „naruszenie regulaminu społeczności” czy posługiwanie się mową nienawiści, co tak naprawdę w praktyce oznaczało jedynie arbitralne decyzje właścicieli Facebooka, Twittera, czy Googla, co wolno nam publikować, a czego nie – podkreśliła.

Jak wskazała dr Jolanta Hajdaszboleśnie i namacalnie  przekonaliśmy się o nadzwyczajnie uprzywilejowanej pozycji mediów społecznościowych np. w 2018 roku, kiedy Facebook jednoznacznie i bardzo intensywnie zaangażował się w referendum aborcyjne w Irlandii”.

– Irlandia miała przepisy chroniące życie, obowiązujące od lat 80. i miały obowiązywać nawet po wejściu Irlandii do Unii Europejskiej, było to zagwarantowane w traktacie. Pod wpływem lewicowej propagandy i  intensywnej promocji swobodnego stylu życia doprowadzono do referendum na temat liberalizacji przepisów tak, by ułatwić zabijanie poczętych dzieci. Zwolennicy obrony życia od poczęcia przegrali referendum, ale już rok później w 2019 r. dowiedzieliśmy się, jak nierówną toczyli walkę – właściciel Facebooka (medialnego społecznościowego światowego giganta) przyznał, że jego firma zadecydowała o tym, że nie będzie publikować żadnych materiałów przeciwników aborcji, ich reklam, ani innych materiałów promocyjnych pro-life. Wtedy, gdy trwała referendalna kampania, nikt o tym nie wiedział, zwolennicy obrony życia zauważali jedynie, że ich reklamy nie ukazują się na Facebooku, że nie mogą sobie przesłać żadnych informacji, że ich filmiki czy posty są blokowane, ale nie mogli nic z tym zrobić, bo Facebook oficjalnie zaprzeczał, że cokolwiek cenzuruje. Rok po referendum jego właściciel przyznał się do swojej arbitralnej decyzji, ale miał przecież do niej prawo. W końcu Facebook to jego prywatna firma i może z nią robić, co chce – przypomniała felietonistka.   

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich podkreśliła, że w Polsce w ostatnich latach bezradni wobec samowoli społecznościowych gigantów byliśmy nie raz i boleśnie przekonywali się o tym przede wszystkim prawicowi i konserwatywni użytkownicy.

– Przed 11 listopada znienacka blokowano konta organizatorów [Marszu Niepodległości] , innym razem blokady mieli przeciwnicy aborcji eugenicznej, czy nawet arcybiskup, który ośmielił się skrytykować tęczową ideologię LGBT. Jedną z najbardziej kuriozalnych spraw tego typu, jaką przyszło mi się zajmować w Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, jest aktualnie blokada konta harcerzy z Warszawy, którym kiedyś zablokowano emisję ich amatorskiego filmiku upamiętniającego rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, a ostatnio do 18 lat podniesiono kategorię wieku tych, którzy mogą sobie wyświetlać ich filmowe relacje przedstawiające życie na obozach harcerskich. Można oczywiście przytoczyć jeszcze kilka anegdotycznych spraw, ale chyba już nikomu nie jest do śmiechu. Donald Trump miał blisko 90 milionów użytkowników na swoim koncie, jednym przyciskiem w komputerze wyłączono mu możliwość dotarcia z jakimkolwiek przekazem do nich. Kto więc jest w tej rozgrywce silniejszy – przywódca najbogatszego państwa na świecie czy ten, kto go cenzuruje? – zastanawiała się dr Jolanta Hajdasz.  

– Przez lata w naszym kraju byliśmy bezradni wobec tego, co działo się na Facebooku, Twitterze czy YouTubie, patrzyliśmy na to, jak rozwijały się takie platformy jak Google czy Instagram i mogliśmy się jedynie do nich dostosować i starać się, by z nich w ogóle móc korzystać. Byliśmy za biedni, za mali, by w ogóle liczyć się w tej rozgrywce. Dziś jednak cały świat budzi się i dostrzega tę samowolę społecznościowych gigantów. Oby udało się wypracować mechanizmy chroniące wolność słowa w internecie, zanim będzie za późno, zanim o tym, które poglądy są słuszne, a które nie będą decydowały algorytmy czy właściciele medialnych gigantów – dodała.

 

radiomaryja.pl

drukuj