fot. PAP/Radek Pietruszka

[TYLKO U NAS] Dr J. Hajdasz o nazwaniu P. Kukiza „szmatą” przez R. Sikorskiego na antenie TVN24: Jeżeli na antenie ogólnopolskiej telewizji można mówić, że czymś etycznym jest nazywanie kogoś brzydkimi słowami typu „szmata”, to to nie ma nic wspólnego z etyką zawodową

Jeżeli na antenie ogólnopolskiej telewizji można mówić, że czymś etycznym jest nazywanie kogoś brzydkimi słowami typu „szmata”, to to nie ma nic wspólnego z etyką zawodową. Etyka dziennikarska polega na szacunku, kulturze osobistej, dyskusji, która nie używa inwektyw. Można kogoś skrytykować nawet w ostrych słowach, ale nie można używać tego typu sformułowań, szczególnie jak się pełniło tak ważne funkcje polityczne, jaką jest funkcja szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych – wskazała dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Radosław Sikorski gościł w programie prowadzonym przez Monikę Olejnik, w którym nazwał Pawła Kukiza „sprzedajną szmatą lub durniem”. Sprawa trafiła do Rady Etyki Mediów, która orzekła, że prowadząca nie złamała zasad Karty Etyki Mediów. Sprawę skomentowała dr Jolanta Hajdasz.

– Jeżeli na antenie ogólnopolskiej telewizji można mówić, że czymś etycznym jest nazywanie kogoś brzydkimi słowami typu „szmata”, to to nie ma nic wspólnego z etyką zawodową. Etyka dziennikarska polega na szacunku, kulturze osobistej, dyskusji, która nie używa inwektyw. Można kogoś skrytykować nawet w ostrych słowach, ale nie można używać tego typu sformułowań, szczególnie jak się pełniło tak ważne funkcje polityczne, jaką jest funkcja szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Kiedy się nie reaguje na takie sformułowania, to jest to złamaniem etyki dziennikarskiej – mówiła gość Radia Maryja.

– Jeżeli Rada Etyki Mediów nie widzi w tym nic niestosownego, to samo to jest zachowaniem nieetycznym – podkreśliła.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy zwróciła uwagę na spadek jakości debaty publicznej po wydarzeniach z 10 kwietnia 2010 roku.

– Katastrofa smoleńska to widoczna dla wszystkich cezura pokazująca, że w niektórych sytuacjach dialog nie jest już możliwy. Kiedy ktoś drwi i wyśmiewa, wyszydza, w najgorszy sposób deprecjonuje ludzi, których spotkała osobista tragedia, no to nie będzie porozumienia, dopóki ta osoba nie uzna, że popełniła błąd i będzie chciała za niego przeprosić. Już wcześniej występowało zjawisko narastania wzajemnej agresji w środkach masowego przekazu. Przemysł pogardy nie narodził się po 2010 roku – powiedziała dr Jolanta Hajdasz.

– Kiedy media zaczęły wprost cytować wulgaryzmy najniższego sortu, wprowadzając do normalnych rozmów rynsztokowy język, to to był ten moment, w którym debata publiczna zeszła na tak zły poziom. Dzisiaj debata publiczna jest pełna wulgaryzmów i widać to chociażby po głównym haśle Strajku Kobiet. To jest wręcz zachęta do tego, aby takim językiem opisywać świat – zaakcentowała gość „Aktualności dnia”.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem dr Jolanty Hajdasz można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj