fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Dr J. Hajdasz: Nie usuwa się profili o lewicowym czy liberalnym charakterze. Problemy mają tylko ci, którzy prezentują poglądy konserwatywne i prawicowe

Jest to mechanizm zbliżony do tego, jaki mieliśmy w ustroju totalitarnym, tylko tam było wiadomo, kto jest po drugiej stronie. Wiadomo było, kto trzyma w rękach nożyczki, które wycinają treści z przestrzeni medialnej. A dzisiaj? Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, w czyich rękach są te nożyczki – zaznaczyła dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Odniosła się w ten sposób do zablokowania homilii ks. abp. Marka Jędraszewskiego na profilu Radia Maryja przez YouTube.

Profil Radio Maryja na popularnym serwisie YouTube otrzymał ostrzeżenie za zamieszczenie homilii ks. abp. Marka Jędraszewskiego. Zostało to uznane przez serwis za „szerzenie nienawiści”. [czytaj więcej]

Usunięcie homilii metropolity krakowskiego z oburzeniem przyjęło Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Zaapelowało jednocześnie o cofnięcie tej decyzji oraz zaniechanie takiego działania w przyszłości.

– Okoliczności, które doprowadziły do tego ostrzeżenia są skandaliczne, dlatego Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich natychmiast wystosowało stanowczy protest przeciwko cenzurze, jaką jest usuwanie homilii abp. Jędraszewskiego z profilu Radia Maryja na YouTube, czyli głównego źródła darmowych treści filmowych dostępnych w internecie – wskazała dr Jolanta Hajdasz.

Gość Radia Maryja zaznaczyła, że sama treść komunikatu nie jest zaskoczeniem. To standardowa procedura YouTube, która jest dość powszechna – dodała.

– W ostatnich dniach jest to już trzeci protest, który wystosowało centrum monitoringu, bo zawieszane są profile prawicowe, konserwatywne (…). Zawieszono telewizję internetową (wRealu24), audycję jednego z najbardziej znanych prawicowych dziennikarzy (redaktora naczelnego tygodnika „Do Rzeczy”), czy profile organizacji prolife pani Godek. Na cenzurę w internecie nie możemy się zgadzać. Wczorajszy przykład jest bulwersujący. Jak można wyrzucać treść wygłoszonej publicznie homilii przez osobę do tego upoważnioną – jaką jest oczywiście każdy ksiądz, ale już w szczególności metropolita – która w ważnych publicznych sprawach ma wręcz obowiązek zabierania głosu. Usuwanie, z powodu którego tak naprawdę nie znamy, bo nie wiemy, które słowa spowodowały, że system, jakim jest profil internetowy YouTube, wyrzucił homilię, czyli zastosował wobec abp. Jędraszewskiego cenzurę – mówiła.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy zwróciła uwagę, iż nie ma możliwości odwołania się od takich decyzji serwisu YouTube.

– Nie wiemy, kto (człowiek? maszyna?) usuwa takie treści z internetu (…). Nie usuwa się profili o lewackim, lewicowym, liberalnym charakterze. Problemy mają tylko ci, którzy mają poglądy konserwatywne i prawicowe. Raz po raz komuś zawieszane jest konto, potem odwieszane, niektórym jest przywracane, niektórym wyłączona jest monetyzacja, czyli możliwość zarabiania na portalu (…). Często są to przypadki lokalne pojedynczych osób, które nie mają głośnych nazwisk i nie przebijają się do przestrzeni publicznej. Natomiast bardzo istotne jest, byśmy już teraz zwracali na to uwagę. Jeżeli zgodzimy się na cenzurę w internecie (nie wiadomo, kto komu co zabrania), to skończymy z przestrzenią wolności, jaką jest sieć, a wtedy nie będziemy nawet wiedzieli, kto nam te głowy mebluje – podkreśliła dr Jolanta Hajdasz.

Taki mechanizm jest bardzo niebezpieczny. Znajduje się poza jakąkolwiek kontrolą instytucji państwowych i uderza w wolność słowa, wolność przekazywania treści – zaznaczyła gość „Aktualności dnia”.

– Takie działania, jak zawieszanie konkretnych profili czy treści na YouTube na kilka dni – jest bardzo niebezpieczne. Może powiemy: „Cóż się takiego stało? Przez jeden dzień, kilka godzin nie były dostępne jakieś treści”. Opinia publiczna danym tematem zainteresowana jest w danym momencie. Taki jest mechanizm współczesnego przekazywania informacji na szeroką skalę, więc w momencie, kiedy wszyscy szukają informacji na dany temat, tych jednych nie znajdą i tego już się nie nadrobi. Przywrócona informacja trzy dni później jest jak przeterminowany kotlet. Nikt już się tym nie zajmuje, życie gna do przodu, przynosi nowe rzeczy, nowe sprawy, nowe historyjki, które absorbują uwagę odbiorców (…). Jest to mechanizm zbliżony do tego, jaki mieliśmy w ustroju totalitarnym, tylko tam było wiadomo, kto jest po drugiej stronie. Wiadomo było, kto trzyma w rękach nożyczki, które wycinają jakieś treści z przestrzeni medialnej. A dzisiaj? Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, w czyich rękach są te nożyczki – akcentowała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy.

Cała rozmowa z dr Jolantą Hajdasz dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj