fot, pixabay.com

[TYLKO U NAS] A.M. Siarkowska: Przy grypie czy innych chorobach wirusowych świat nie stał na głowie, tylko lekarze leczyli ludzi, a szpitale były otwarte

Przy grypie czy innych chorobach wirusowych świat nie stał na głowie, tylko lekarze leczyli ludzi, a szpitale były otwarte. To co dzisiaj się dzieje, czyli zamykanie szpitali czy odwoływanie zabiegów planowych nie jest działaniem, które jest słuszne. W ten sposób możemy doprowadzić do nadmiarowych zgonów i to nie z powodu koronawirusa SARS-CoV-2, tylko z powodu działań podejmowanych na szczeblu ogólnopolskim przez Ministerstwo Zdrowia – powiedziała poseł Anna Maria Siarkowska w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Poseł Anna Maria Siarkowska odniosła się do skutków pandemicznej rzeczywistości, które są zauważalne już dzisiaj.

– Są one związane nie tylko z sytuacją gospodarczą i upadkiem branży gastronomicznej, hotelowej, ale też z upadkiem szeregu innych inicjatyw gospodarczych. Na obecną chwilę rząd stara się niwelować skutki pandemii poprzez stosowanie kolejnych tarcz, ale to jest związane z rosnącym ogólnym zadłużeniem Polski. Może być ono zwiększone w najbliższym czasie, biorąc pod uwagę sięgnięcie przez Polskę po środki europejskie z unijnego Funduszu Odbudowy, w ramach którego Polska otrzyma ponad 34 mld euro pożyczki i 23 mld euro dotacji. Środki te będą musiały być przeznaczone nie tylko na dofinansowanie tych sektorów gospodarki, które w Polsce najbardziej ucierpiały wskutek pandemii koronawirusa, ale ponad połowa z nich będzie musiała być przeznaczona na obszary wskazane przez UE, tj. na transformację cyfrową i energetyczną. Ponadto będziemy solidarnie odpowiadać za kredyt, który Unia Europejska bierze na rzecz wszystkich krajów członkowskich – oznajmiła polityk.

Poseł podkreśliła, że cały czas jesteśmy brani pod pręgierz przez urzędników unijnych, którzy nas straszą, że środki europejskie mogą być zablokowane na podstawie tzw. mechanizmu ws. praworządności.

Jak zaznaczyła, musimy pamiętać także o tym, że w pakiecie z unijnymi funduszami idą nowe podatki na rzecz Unii Europejskiej. Co ważne, nie będą one trafiały do polskiego budżetu, ale będą odprowadzane bezpośrednio do budżetu UE.

– Po raz pierwszy będziemy mieli do czynienia z wprowadzeniem podatków bezpośrednich na rzecz Unii Europejskiej, co jest kolejnym ograniczeniem naszej suwerenności. Do tej pory Unia Europejska była uzależniona od składek członkowskich. Teraz, wprowadzając podatki bezpośrednie, idziemy w kierunku uniezależnienia się Wspólnoty od składek płaconych przez państwa członkowskie. Skutkiem tego będzie drastyczne osłabienie pozycji państw narodowych względem UE, pozwalające jej na finalizowanie projektu budowy Unii Europejskiej jako superpaństwa – powiedziała rozmówczyni portalu Radia Maryja.

Analizując inne skutki lockdownu, poseł Anna Maria Siarkowska podkreśliła, że dzieci i młodzież są grupą społeczną, która bardzo cierpi z powodu odizolowania ich od otoczenia oraz rówieśników.

– Skutki społeczne są widoczne przede wszystkim w grupie dzieci i młodzieży. Oni bardzo cierpią na skutek lockdownu, nie mogąc chodzić normalnie do szkoły i utrzymywać kontaktów rówieśniczych, spędzając za to większość dnia przed komputerem. Wszyscy zaś żyjemy w przedłużającym się stresie, który będzie miał bardzo negatywne konsekwencje zdrowotne, zarówno psychiczne jak i fizyczne. Skutki kolejno wprowadzanych lockdownów oraz utrzymywania obostrzeń są bardzo szerokie, właściwie widoczne w każdej dziedzinie życia – stwierdziła Anna Maria Siarkowska.

Coraz więcej specjalistów zwraca uwagę, że ilość dziennych zakażeń podawanych przez instytucje rządowe nie przedstawia realnej ilości zakażonych osób.

– Specjaliści szacują, że ilość zakażeń, która jest identyfikowana, stanowi około 10 proc. ogółu zakażeń. Potwierdzenie tego typu obserwacji możemy odnaleźć w statystykach, z których wynika, że im więcej testów przeprowadzamy, tym ilość stwierdzanych zakażeń ogółem się zwiększa. Podnoszą się głosy, by nie uzależniać wdrażania obostrzeń bądź ich znoszenia od liczby stwierdzonych zakażeń na podstawie testów PCR. Ma to sens, jeśli weźmiemy pod uwagę, że pozytywny wynik testu PCR nie przesądza o stanie zdrowia pacjenta. Po pierwsze, jak podkreślają specjaliści, test PCR wykrywa obecność wszelkich koronawirusów, a nie tylko wirusa SARS-COV2, a po drugie test PCR jest ultraczuły i polega na wielokrotnym powieleniu materiału biologicznego. Dzięki temu jest w stanie potwierdzić nawet śladową obecność patogenu w materiale biologicznym pobranym od pacjenta, podczas gdy sam pacjent może nie wykazywać żadnych klinicznych objawów zakażenia. Wobec powyższego, sama ilość zakażeń potwierdzona testami PCR, nie powinna być uznawana za miarodajny wskaźnik – podkreśliła poseł Anna Maria Siarkowska.

Jak zaznaczyła, kierowanie się tym wskaźnikiem jako decydującym przy wdrażaniu kolejnych obostrzeń, jest bardzo dyskusyjne.

Pozostaje pytanie, jak powinniśmy funkcjonować?

– Powinniśmy powrócić do normalnego życia, a chorych leczyć od samego początku wystąpienia objawów chorobowych. Nie powinniśmy czekać do momentu, w którym wirus rozwinie się, a hospitalizacja i podawanie ciężkich leków stanie się konieczne. Myślę, iż bardzo mały nacisk został położony na profilaktykę i wzmacnianie naszej własnej odporności. Dobre odżywianie, witaminy i ruch na świeżym powietrzu to są rzeczy, których dzisiaj ludziom zwyczajnie brakuje. Wiele osób jest przerażonych, przebywa zamkniętych w swoich domach, izolując się od innych ludzi. Gdy taka sytuacja się przedłuża, nie wpływa to dobrze na nasz stan zdrowia. Dzisiaj powinniśmy pozwolić lekarzom, żeby korzystając ze swojej najlepszej wiedzy medycznej leczyli chorych w sposób, który uznają za słuszny. Blokowanie i reglamentowanie leków, które mogą być pomocne w zwalczaniu objawów typowych dla zakażenia SARS-CoV-2 w pierwszym etapie, nie powinno w ogóle mieć miejsca. O tym, jakie leczenie zastosować w konkretnym przypadku, powinien decydować konkretny lekarz – akcentowała poseł.

W Polsce blokowanym lekiem była amantadyna. W USA blokowano z kolei leczenie hydrochlorochiną.

– Faktycznie, wielu lekarzy podnosiło, że hydrochlorochina miała pozytywne efekty w leczeniu pierwszych objawów zakażenia koronawirusem. Osobiście nie mam wątpliwości, że sposób leczenia konkretnego pacjenta powinien zostać pozostawiony do oceny i decyzji lekarza prowadzącego. Jednoczenie uważam, że cała służba zdrowia powinna być zaangażowana do tego, żeby leczyć wszystkich chorych, tak jak wcześniej. Przy grypie czy innych chorobach wirusowych świat nie stał na głowie, lecz lekarze leczyli ludzi, a szpitale były otwarte. To, co dzisiaj się dzieje, czyli zamykanie szpitali czy odwoływanie zabiegów planowych, nie jest działaniem, które uznaję za słuszne. W ten sposób możemy bowiem doprowadzić do nadmiarowych zgonów i to nie z powodu koronawirusa SARS-CoV-2, tylko z powodu politycznych działań podejmowanych na szczeblu ogólnopolskim – powiedziała Anna Maria Siarkowska.

Coraz częściej pojawiają się głosy nawołujące do wprowadzania tzw. paszportów COVID-owych.

– Wdrażanie tego typu rozwiązań uważam za bardzo niebezpieczne. Segregacja sanitarna oznacza dyskryminację obywateli ze względu na stan zdrowia czy poglądy, wprowadzanie wśród obywateli podziału na takich, którzy mogą korzystać z większości praw i wolności obywatelskich oraz na takich, którzy są pozbawieni możliwości korzystania z wielu z nich. Takie podziały należy uznać za absolutnie niedopuszczalne i wprost sprzeczne z gwarantowanymi konstytucją i umowami międzynarodowymi prawami człowieka. Chciałabym ponadto bardzo wyraźnie podkreślić, że jakiekolwiek ograniczenia praw i wolności obywatelskich mogą być wprowadzane jedynie w drodze ustawy. Praw i wolności obywatelskich nie wolno ograniczać na drodze rozporządzenia, a to się niestety dzieje. Tymczasem konstytucja wymaga w tym aspekcie formy ustawowej i jest to warunek formalny sine qua non. W kontekście wprowadzenia paszportów immunologicznych na terenie UE, zastanawia mnie sytuacja, w której polski minister ds. europejskich w imieniu Rzeczypospolitej popiera wdrożenie paszportów sanitarnych na forum UE, nie zapytawszy wcześniej o to Sejmu. Sejm o wprowadzenie paszportów sanitarnych w ogóle nie był pytany. Tymczasem Sejm musi na to wydać zgodę w formie ustawowej, a jak dotąd debaty w tej materii w ogóle w parlamencie nie było. Tego typu rozwiązań nie wolno wprowadzać z pominięciem izby ustawodawczej, jedynej, która ma w tym względzie kompetencje – podsumowała Anna Maria Siarkowska.

Jakub Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj