fot. PAP/Paweł Supernak

Trudne chwile Donalda Tuska – najpierw afera w Szpitalu Południowym, potem afera powodziowa, a teraz afera w sprawie raportu „Polaków portret własny”

Profesor Barbara Mróz-Gorgoń już nie jest pełnomocnikiem rządu ds. promowania marki Polski, bowiem podała się do dymisji. Przygotowany przez profesor raport „Polaków portret własny” to jedna wielka kompromitacja.

To miała być marka sama w sobie. Pod koniec lipca superspecjalistce od marketingu prof. Barbarze Mróz-Gorgoń premier powierzył promowanie marki Polski.

– Proszę się nie zarumienić, najwybitniejsza w Polsce specjalistka od kształtowania marki – przekonywał Donald Tusk pod koniec lipca.

Po trzech tygodniach wokół superspecjalistki od promocji wybuchł głośny skandal. Przygotowany pod jej kierunkiem raport, o tym jak Polacy postrzegają siebie, był napisany przez sztuczną inteligencję. Roi się w nim od kompromitujących błędów – Katowice leżą w północnym centrum Polski, bogactwem Polski jest Morze Bałtyckie, ale i „Polski płaskiz” – cokolwiek by to miało znaczyć.

W raporcie firmowanym przez panią profesor wspomniano o polskiej kuchni –  chleb żytni  to tradycyjna „chlebowatość”. Takich dziwacznych słów jest tam więcej. Barbara Mróz-Gorgoń tłumaczyła się z raportu.

– Na pewno był wspomagany sztuczną inteligencją i był efektem czegoś, co w nauce nazywa się work in progress. To jest dokument, który rzeczywiście nie powinien się znaleźć nigdy w przestrzeni publicznej – podkreślała prof. Barbara Mróz-Gorgoń.

Pod wpływem powszechnej krytyki prof. Mróz-Gorgoń podała się w piątek wieczorem do dymisji z funkcji pełnomocnik rządu ds. promocji marki Polski, o czym poinformowała na portalu X.

 „Szanowni Państwo, składam dymisję z funkcji Pełnomocniczki Rządu do spraw promocji marki Polski. Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli. Mam nadzieję, że ważny dla Polski projekt będzie kontynuowany bez względu na trudności” – napisała profesor na X.

Problem w tym, że profesor nie spotkała się z niewyobrażalną falą hejtu, tylko zasłużoną krytyką. To był rzeczowa ocena raportu – zwrócił uwagę dr Tomasz Lisowski, politolog.

– To była próba zwrócenia uwagi na nieprofesjonalność, niefachowość tego raportu, a nie hejt – zaakcentował dr Tomasz Lisowski.

Na badania, na podstawie których sporządzono raport, Ministerstwo Sportu i Turystyki wydało 200 tysięcy złotych. Samym raportem zajmie się Prokuratura Regionalna w Warszawie.

„Prokuratura Regionalna w Warszawie zwróciła się do Ministerstwa Sportu i Turystyki, o nadesłanie kopii wskazanego raportu i umowy dotyczącej jego opracowania i dofinansowania. Po otrzymaniu powyższych dokumentów, zostaną podjęte dalsze decyzje procesowe” – oświadczyła Prokuratura Regionalna w Warszawie.

Raport „Polaków portret własny” jest porażką rządu. Posłowie koalicji rządzącej ignorują ten problem, a część z nich uważa że prof. Mróz-Gorgoń powinna kontynuować swoje zadania jako pełnomocnik rządu ds. promocji marki Polski.

– Nie uważam tego jako porażki rządu i nie uważam, że tutaj pani minister powinna podawać się do dymisji. Trzeba to po prostu wszystko zweryfikować, sprawdzić. Dzisiaj żyjemy w takich czasach, że bardzo często, jak widzimy, pojawiają się różnego rodzaju informacje, które nie są do końca zweryfikowane i sprawdzone – oznajmił Mirosław Orliński, poseł PSL.

Powołanie profesor Mróz-Gorgoń na pełnomocnika rządu, a teraz jej dymisja, są osobistą porażką premiera Tuska –  stwierdził poseł Przemysław Drabek z PiS.

– Wszystko, co w tej chwili się dzieje, uderza w Donalda Tuska, bo sam on osobiście promował te panią na to stanowisko. Jak się okazuje, ona jest tak samo kompetentna jak większość tych ludzi w rządzie – opiera się na sztucznej inteligencji, wszystko jest tam plastikowe, sztuczne – mówił pos. Przemysław Drabek.

Tegoroczne wakacje dla premiera Tuska były niezwykle gorące i to nie przez upały, które pojawiały się w Polsce. Powodem była fala afer, które rozgrzewały polityczną debatę. W lipcu wybuchła afera w Szpitalu Południowym, w którym młody lekarz – dzięki powiązaniom z politykami KO – robił karierę i w ciągu roku zarobił ponad półtora miliona złotych. Niedługo potem wybuchła afera powodziowa.

– A nie jest pani troszeczkę wstyd, że te pieniądze dostali pani sąsiedzi, pani mąż, a nie powodzianie? – pytał dziennikarz wPolsce24.

 A z czego wynika, że pan uważa, że powinno być mi wstyd? – odpowiedziała Anna Konieczyńska, działaczka KO i wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

– Czyli nie ma żadnego powodu, żeby się wstydzić? – dopytywał dziennikarz.

 – Nie – spuentowała Anna Konieczyńska.

 Anna Konieczyńska to działaczka KO, która jako wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego przyznała  swego mężowi, swoim sąsiadom i lokalnej telewizji łącznie 4,5 mln złotych na usuwanie skutków powodzi.  Problem w tym, że dom pani prezes nie został zalany, bo jest usytuowany na górce. Premier zapowiadał wyjaśnienie afery.

– Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian – stwierdził Donald Tusk.

Tymczasem w piątek ujawniono, jak osoby związane z KO, właściciele jednego z najwyżej położonych schronisk, też dostali pieniądze dla powodzian – schronisko otrzymało 90 tys. złotych, mimo że nie było zalane wodą.

Afera goni aferę i dlatego Donald Tusk na różne sposoby chce je przykryć. Wykorzystuje między innymi prośbę Marcina Romanowskiego, który zwrócił się do sądu o wydanie listu żelaznego. Były wiceminister sprawiedliwości chce przyjechać do Polski i z wolnej stopy wyjaśnić sprawę Funduszu Sprawiedliwości. Sprawa listu stanęła nawet na rządzie.

– Powiedzieć, że służby innych państw z regionu, z którymi współpracujemy, potwierdziły nam tę informację, że pan Romanowski znajduje się na 99 procent – tak na wszelki wypadek to mówię – w Naddniestrzu, w Tyraspolu. Chyba nie trzeba – powiedział Donald Tusk.

 Tych informacji nie potwierdza prokuratura. Sąd też ma wątpliwości co do miejsca pobytu Marcina Romanowskiego.

Premier, nagłaśniając ukrywanie się posła PiS w Naddniestrzu, próbuje odwrócić uwagę od afer – skomentował dr Jakub Koper, socjolog.

 – To jest ciągle gonienie króliczka, można powiedzieć. Tu nic nie zostało rozliczone. Romanowski jest takim dyżurnym tematem – podsumował dr Jakub Koper.

Od afer Koalicji Obywatelskiej uwagę opinii publicznej odwraca zgłoszenie Macieja Berka, prawej ręki Donalda Tuska, na kandydata na sędziego Trybunału konstytucyjnego. Berek był do niedawna ministrem w kancelarii premiera.

TV Trwam News

drukuj