W wielu francuskich miastach trwają protesty licealistów
Ulice francuskich miast ponownie w ogniu. Tym razem za sprawą licealistów i wspierających ich studentów oraz lewicowych związkowców.
Wtorek jest kulminacją protestów licealistów we Francji. Manifestacje mają w wielu miejscach burzliwy przebieg. Młodzi ludzie podpalają samochody, sklepy, kosze na śmieci. Dochodzi do strać z policją.
Licealiści domagają się poprawy warunków nauki – zwiększenia ilości nauczycieli, zmiany zasad rekrutacji na studia.
– Jestem tu dzisiaj, ponieważ wraz ze szkołą zorganizowaliśmy ten ruch, aby pokazać solidarność, jaką mamy z każdym liceum w Paryżu, we Francji, a zwłaszcza z tymi, które potrzebują znacznie lepszych warunków do pracy i mają więcej funduszy na lepszą naukę – wyjaśniła uczestniczka protestów.
W manifestacjach biorą udział w znacznej mierze uczniowie pochodzący z rodzin imigranckich. Jest jeszcze polityczne podłoże tych protestów.
– Mamy całkowicie okropne warunki, brak nauczycieli. Okazujemy solidarność z nauczycielami, a także walczymy z rosnącą popularnością skrajnej prawicy, zbliżając się do wyborów prezydenckich w 2027 roku – zaznaczyła uczestniczka manifestacji.
O organizację protestów oskarżana jest lewica, ale jej przywódcy nie przyznają się do tego, chociaż lider skrajnie lewicowej partii „Francja Nieujarzmiona” Jean-Luc Mélenchon z entuzjazmem odnosi się do tych burzliwych manifestacji. Uznał je za „najpotężniejszy ruch młodzieży licealnej i studenckiej od maja 1968 roku”. Mélenchon wykorzystuje trudną sytuację w edukacji do agitowania młodzieży.
– Ogromny niepokój, bo ci młodzi ludzie wiedzą, że brak jest nauczycieli, są żałosne warunki edukacji, które wpływają na ogólne oceny – przekonywał Jean-Luc Mélenchon.
Jean-Luc Mélenchon był wśród protestujących licealistów i studentów. Jeden lewicowych aktywistów studenckich zwrócił uwagę na niedofinansowanie oświaty.
– Do tego dochodzą cięcia budżetowe w edukacji, które tylko utrwalają fakt, że nie mamy środków na ogrzewanie, nie mamy też środków na izolację dachów, która przynajmniej pozwoliłaby nam się ochłodzić latem – wskazywał mężczyzna.
Protesty licealistów wspierają lewicowe związki zawodowe. W trwających od ponad tygodnia manifestacjach są ranni, w tym czternastoletni chłopak z Paryża, który został postrzelony w głowę z granatnika na gaz łzawiący. Jego stan jest poważny, o czym mówiła drżącym głosem jego mama.
– Eden przeszedł dość poważną operację i nie może mówić. Szczęka jest zaciśnięta. Jest tylko miejsce na słomkę, a obecnie pije tylko płyny. Tak właśnie dziś radzi sobie mój syn, a jak zwykle poszedł do szkoły – relacjonowała kobieta.
Premier Francji podkreślił, że nie można pozostawić przestrzeni na tolerowanie przemocy. W trwających od kilku dni manifestacjach zatrzymano ponad 5 tysięcy osób. Tylko we wtorek w protestach wzięło udział, według francuskiego MSW, 86 tysięcy osób, a według central związkowych 260 tysięcy. Największa demonstracja przeszła ulicami Paryża – uczestniczyło w niej ok. 56 tys. uczestników. W jednej czwartej francuskich liceów przerwano zajęcia.
TV Trwam News



