Fot. PAP/Radek Pietruszka

Polityczny atak na prezesa NBP

Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej zakończyła zbieranie dowodów, które mają prowadzić do postawienia prezesa Narodowego Banku Polskiego przed Trybunałem Stanu. Opozycja mówi o bezpodstawnych, politycznych działaniach, których celem jest przejęcie Banku Centralnego.

Przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku Donald Tusk obiecywał odwołanie prezesa Narodowego Banku Polskiego, prof. Adam Glapińskiego.

– Adam Glapiński jest nie tylko niekompetentny, nie tylko nieprzyzwoity w tym, co robi. Adam Glapiński jest też nielegalny – mówił wówczas Donald Tusk.

W 2024 roku rządzący złożyli w Sejmie wstępny wniosek o postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Od tego czasu sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej przesłuchała ponad 50 świadków. Prezesowi Banku zarzuca się łamanie prawa, m.in. pośrednie finansowanie deficytu budżetowego w czasie pandemii poprzez skup aktywów – wskazuje senator Koalicji Obywatelskiej, Krzysztof Kwiatkowski.

– NBP ma zakaz finansowania czy zasilania budżetu państwa w innym trybie niż ten przewidziany w ustawie. To jest tryb związany z odprowadzeniem zysku z NBP – mówi Krzysztof Kwiatkowski.

Komisja zebrała się na niejawnym posiedzeniu. Prace dobiegają końca.

– Zostało parlamentarzystom przedstawione sprawozdanie. Mają trzy dni na złożenie swoich propozycji i poprawę, uwagi i w piątek o godzinie 9.00 będziemy to przyjmować. Jeżeli to przyjmiemy, przekazujemy to do Marszałka Sejmu – tłumaczy członek Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, poseł Lewicy, Tomasz Trela.

Wtedy to Sejm zapozna się z ustaleniami komisji. Rządzący przekonują, że przy rozpatrywaniu wniosku nie było potrzeby przesłuchania Adama Glapińskiego. Sprawa ma charakter polityczny, a praca sejmowej komisji to farsa – mówi członek komisji, poseł PiS Michał Jach.

– To polityczny bełkot i za wszelką cenę chce się udowodnić prezesowi Glapińskiemu, że popełniał przestępstwa. Nie było żadnego dowodu przez ten czas, jak ja w tej komisji pracuję, który byłby przekonywujący – dodaje.

Wniosek komisji musi zyskać poparcie Sejmu, ale rządzący nie mają aż takiej przewagi – zauważa poseł Rozwoju Plus, Krzysztof Szczucki.

– Obowiązuje orzeczenie TK K23/23, zgodnie z którym nie można bezwzględną większością głosów prezesa NBP postawić w przypadku stanu oskarżenia przed Trybunałem Stanu, a więc zawiesić go w funkcji. Ta większość musi być kwalifikowana – zauważa.

Na dziś koalicja liczy 239 posłów w 460-osobowej izbie niższej. Rzecz w tym, że koalicja rządowa podchodzi do wyroków Trybunału wedle własnego uznania.

– Tam, gdzie był dubler, nie mamy orzeczenia sądu konstytucyjnego, więc nie możemy respektować takich rozstrzygnięć. Nie wiem, jak było w tym przypadku – mówi Waldemar Żurek.

Rządząca koalicja nie może liczyć na głosy Konfederacji.

– Tutaj nie stoi za tymi wszystkimi działaniami chęć dojścia do prawdy ani osiągnięcia sprawiedliwości, tylko po prostu brutalna polityczna chęć przejęcia NBP jeszcze w tej kadencji przez rząd Donalda Tuska – zaznacza Michał Wawer.

To nie jedyne takie zagrożenie. Rządzący przy pomocy służb mogą niedługo siłowo wejść do TK. Sami nie ukrywają, że chcą wpłynąć na funkcjonowanie Trybunału. Przejęcie jest możliwe – podkreśla prawnik Piotr Gaglik.

– Czy to byłoby działanie zgodne z prawem? Oczywiście, że nie. Czy byłby to delikt konstytucyjny? Tak, bo jest to zamach na organ państwowy – dodaje.

W grudniu 2023 roku po objęciu władzy siłowo przejęto Telewizję Publiczną. Na początku 2024 roku doszło do bezprawnego przejęcia prokuratury.

TV Trwam News

drukuj