fot. PAP/Mateusz Marek

T. Grodzki: Nie ma żadnych przesłanek, które skłaniały by nas do głosowania na B. Wróblewskiego jako RPO

Nie ma dziś absolutnie żadnych przesłanek, które skłaniały by nas do pozytywnego głosowania na Bartłomieja Wróblewskiego jako Rzecznika Praw Obywatelskich – powiedział we wtorek marszałek Senatu, Tomasz Grodzki.

15 kwietnia Sejm wybrał posła PiS, prawnika Bartłomieja Wróblewskiego, na stanowisko RPO. W głosowaniu przepadły kandydatury prawnika Sławomira Patyry i działacza społecznego Piotra Ikonowicza. Aby Bartłomiej Wróblewski mógł objąć urząd Rzecznika, jego kandydaturę musi zaakceptować Senat.

O tym, jak może potoczyć się głosowanie w Senacie, mówił w TVN24 marszałek Senatu.

Tomasz Grodzki podkreślił, że „senatorowie to nie wojsko” i mają wolny mandat. Stwierdził jednak jego zdaniem, że Senat odrzuci kandydaturę Bartłomieja Wróblewskiego.

„Nie ma dziś absolutnie żadnych przesłanek, które skłaniały by nas do głosowania pozytywnego nad tą kandydaturą” – mówił.

Pytany o pojawiające się informacje o „podchodach polityków PiS” do poszczególnych senatorów z Koalicji Obywatelskiej czy innych partii lub niezależnych, aby poparli Bartłomieja Wróblewskiego, Tomasz Grodzki powiedział, że „nie sądzi, żeby się to udało”.

„Senatorowie – po pierwsze – mnie o tym informują, po drugie, informują o tym najczęściej media i po trzecie, takie próby są haniebne i niegodne poważnej polityki i nie powinny mieć miejsca” – ocenił.

„Dziwię się, że pan Wróblewski legitymizuje tego typu działania, bo nie wierzę, żeby odbywały się bez jego wiedzy” – dodał.

Marszałek Senatu pytany, kto do niego przychodził z informacją o próbie przekonywania do głosowania za Bartłomiejem Wróblewskim, wskazywał, że senator KO, Wojciech Ziemniak, „powiedział to publicznie”.

„Ci, którzy mnie informowali, bez uzewnętrzniania się w mediach, to były co najmniej trzy osoby, w tym jedna kobieta. Ale nazwiska zachowam dla siebie, bo nie zostałem upoważniony do ich ujawniania” – powiedział Tomasz Grodzki.

Według niego ci senatorowie „nie mieli cienia wątpliwości i pokazali, że są nieprzekupni”.

W opublikowanej we wtorek rozmowie z „Rzeczpospolitą” senator Wojciech Ziemniak (KO) powiedział, że politycy PiS kontaktowali się z nim „telefonicznie i bezpośrednio”. Nie krył – jak informuje dziennik – że namawiali go, by wstrzymał się w senackim głosowaniu w sprawie Bartłomieja Wróblewskiego. Zapewniał, że nie dał się przekonać. Również senator Alicja Chybicka (KO) w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przyznała, że była „namawiana, aby zagłosować za, wstrzymać się albo nie wziąć udziału”. Powiedziała, że zagłosuje przeciw.

PAP

drukuj