fot. Szczepan Wójcik - archiwum prywatne

Sz. Wójcik: Zabezpieczenie bezpieczeństwa żywnościowego mieszkańcom Europy jest dla europejskich rolników najważniejsze. Zielony Ład to uderzenie w to bezpieczeństwo. To pięknie ubrany „popsuty cukierek”

Rolnicy potrafią się zjednoczyć – niezależnie od tego, z jakiego kraju pochodzą i czy w danym segmencie ze sobą konkurują. Zabezpieczenie bezpieczeństwa żywnościowego mieszkańcom Europy jest dzisiaj dla europejskich rolników absolutnie najważniejsze. Zielony Ład – przecież to dobrze brzmi. Ale to wszystko zmierza do jednego – do ograniczania rolnictwa w Europie. Tak naprawdę jest to uderzenie w bezpieczeństwo żywnościowe Europejczyków. To jest pięknie ubrany „popsuty cukierek”. Bezpieczny jest tylko ten, kto sam jest w stanie wyżywić własne społeczeństwo – akcentował Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam.

Holenderscy rolnicy postanowili przestrzec Europejczyków przed skutkami wprowadzenia Zielonego Ładu, który przekłada się na coraz wyższe ceny żywności. Organizacja Farmers Defense Force przygotowała materiał, w którym przypomniała, jak przychylne unijnym pomysłom decyzje doprowadziły do kryzysu w kraju.

Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej oraz gość „Rozmów niedokończonych”, na antenie Telewizji Trwam podkreśliła, że europejska wizja gospodarki jest boleśnie odczuwana w rolnictwie.

– Gdy popatrzymy, jak do tej pory wyglądała polityka prowadzona przez Holandię, Francję czy Niemcy przez ostatnie lata, to jest to – delikatnie rzecz ujmując – nawet nie lewicowa polityka, ale lewacka. Tam szaleństwo klimatyczne zostało już posunięte do tak wysokiego poziomu, (…) że jakość życia zaczęła drastycznie spadać. Pakuje się to w bardzo ładne opakowanie, w bardzo dobry PR. Mówi się, że ludziom wszystko wolno, a każdy ma do wszystkiego prawo. (…) W pewnym momencie tamte władze tak daleko się zagalopowały, że chyba przestały myśleć, skąd biorą się pieniądze i zaczęły wygaszać to, z czego cała Europa się utrzymywała. (…) To jest większy plan na to, by w Europie wygasić produkcję rolną, by nie do końca się ona tutaj opłacała, bo po co nam europejskie rolnictwo i silny europejski rolnik, jeżeli możemy ściągnąć żywność z zagranicy – wskazywała Monika Przeworska.

Również zdaniem Szczepana Wójcika, prezesa Instytutu Gospodarki Rolnej, Zielony Ład niesie za sobą wielowymiarowe zagrożenie.

– Zielony Ład – przecież to dobrze brzmi. Kto nie chce zielonego ładu, czegoś zielonego, co się dobrze kojarzy. Ale to wszystko zmierza do jednego – do ograniczania rolnictwa w Europie. To dąży do tego, by ograniczyć hodowlę zwierzęcą, uprawy. Tak naprawdę jest to uderzenie w bezpieczeństwo żywnościowe Europejczyków. To jest pięknie ubrany „popsuty cukierek”. (…) Bezpieczny jest tylko ten, kto sam jest w stanie wyżywić własne społeczeństwo – akcentował Szczepan Wójcik.

– Rolnictwo powinno się rozwijać, powinniśmy mieć bezpieczeństwo żywnościowe, a dzieje się w odwrotną stronę. Rolnictwo nurtuje się różnymi przepisami, absurdami, wycofuje się środki ochrony roślin – dodał Stanisław Barna, przewodniczący Rady Powiatowej NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” w Choszcznie.

Monika Przeworska zwróciła jednak uwagę, że rolnicy to silna grupa społeczna, która może mieć wpływ na – jej zdaniem już rozpoczęty – proces „budzenia się Europy do konserwatywnego życia”.

– Rolnicy to bardzo twardo stąpająca po ziemi grupa społeczna, która chce pracować, jest bardzo przywiązana do ziemi. (…) Te rzeczy, które dzieją się w Europie, są obudzeniem ku normalności, ku konserwatywnym wartościom i to jest bardzo budujące. (…) W Holandii był modelowy przykład tego, jak niszczyć rolnictwo i konserwatyzm. Rolnicy zaczęli przeszkadzać w tym kraju. Zaczęto ich niemalże wypychać z własnego kraju, wywłaszczać z ziemi i dlatego powiedzieli „nie”. (…) Teraz rządzi tam najbardziej konserwatywna frakcja, o czym jeszcze kilka lat temu nie było mowy. Holandia już zobaczyła, do czego prowadzi bardzo lewicowe, lewackie spojrzenie na gospodarkę, a także na cały kraj. Europa powoli zaczyna się budzić – stwierdziła dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

Tak dzieje się w innych europejskich krajach. Od tygodnia niemieccy rolnicy protestują przeciwko unijnej polityce klimatycznej, która szkodzi gospodarce i niszczy wieś. Kulminacja manifestacji planowana jest na poniedziałek.

Protesty niemieckich rolników wsparli także gospodarze z Polski, Holandii i Francji, by – jak zaznaczył Szczepan Wójcik – pokazać jedność europejskich rolników, którzy potrafią współpracować ze sobą ponad konkurencją.

– W tych protestach chodziło o to, by pokazać jedność europejskich rolników. (…) Jako Polacy stanęliśmy na wysokości zadania i udało nam się zjednoczyć bardzo wielu rolników z wielu krajów Unii Europejskiej, co jest trudne i wcale nieoczywiste. W ramach (…) programu EUnited Agri, który od początku jest naszą polską inicjatywą, udaje się każdego dnia być w kontakcie z dziesiątkami i setkami rolników w całej Unii Europejskiej. To właśnie dlatego rolnicy potrafią się zjednoczyć – niezależnie od tego, z jakiego kraju pochodzą i czy w danym segmencie ze sobą konkurują. (…) Zabezpieczenie bezpieczeństwa żywnościowego mieszkańcom Europy jest dzisiaj dla europejskich rolników absolutnie najważniejsze – podnosił gość programu.

Goście „Rozmów niedokończonych” wspomnieli o jeszcze jednym powodzie do protestów europejskich rolników, czyli napływie produktów rolno-spożywczych z Ukrainy, która blisko od dwóch lat zmaga się z rosyjską agresją.

– Głównym powodem protestów niemieckich rolników były decyzje ich federalnego rządu, bezpośrednio uderzające w nich. Rzadko mówi się o tym, że niemieccy rolnicy i europejska gospodarka ma coraz większy problem z napływem produktów rolno-spożywczych z Ukrainy. Ten protest był między innymi sprzeciwem w stosunku do beztroskiego podejścia do Ukrainy. Dzisiaj europejscy rolnicy, wytwarzając znakomitej jakości żywność, produkty rolno-spożywcze, muszą spełniać rygorystyczne normy. Natomiast Ukraina, nie spełniając żadnych najmniejszych norm, ma niezahamowaną możliwość wejścia na nasz europejski rynek. Nie jesteśmy w stanie jako rolnicy wytrzymać konkurencji z krajem, który nie musi spełniać norm – zauważył prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

– Na Ukrainie są inne standardy wyprodukowania żywności, a ta żywność trafia na nasze półki i nie jest należycie kontrolowana. Nasz rynek jest zasypywany różnymi artykułami rolnymi. Tak nie powinno być. To my jesteśmy w Unii, a nie Ukraina, która chyba teraz ma większe prawa niż my – podsumował Stanisław Barna.

radiomaryja.pl

drukuj
Tagi:

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl