Świętość, którą poświadcza napór zła

Na różne sposoby można opisywać pontyfikat Jana Pawła II. Tak dzieje się teraz, i tak będzie w przyszłości. Nie ma w tym nic dziwnego. Do natury bowiem dobra duchowego, a takie pozostawił po sobie Jan Paweł II, należy to, że każdy może z niego korzystać do woli, a co ważniejsze – dobra tego nie ubywa i nikomu nie zabraknie. Każdy może zaczerpnąć z niego tyle, ile zdoła „unieść” i spożytkować.

Dobra duchowe, w odróżnieniu od dóbr materialnych, nie antagonizują. Nic więc dziwnego, że po duchowe bogactwo Jana Pawła II sięga tak wielu ludzi. Czynią to zarówno ludzie wierzący, jak i niewierzący, mahometanie, hinduiści, buddyści czy inni. Każdy na miarę swoich potrzeb i chęci ubogaca się i doskonali. Jest tylko jeden warunek: dobra wola i dobra intencja.

Inwazja zła

Są jednak i tacy, dla których to właśnie dobro duchowe, które pozostawił po sobie Jan Paweł II, jest „wyzwaniem” do jego deprecjacji, ba, do działania na rzecz jego odwrotności, czyli dla zła. Widzimy to dziś w sposób bardzo wyraźny i czytelny w dominujących ateistyczno-laicyzujących nurtach kulturowych współczesnej Europy, a także i Polski. Spotykamy w programach niektórych partii politycznych, a także instytucji państwowych (jak choćby Parlament Europejski) zaprogramowane zamykanie się na dobro duchowe, co więcej – negację tego dobra, a nawet programową jego destrukcję. Od momentu głośnego wołania „Santo subito” na placu św. Piotra podczas uroczystości pogrzebowych w Europie, i nie tylko, zaczął być podnoszony jeszcze głośniejszy krzyk, a także podejmowane konkretne działania środowisk ateistyczno-laickich negujących to wszystko, co Jan Paweł II wniósł do kultury Europy i świata, by uczynić ją cywilizacją miłości, a nie śmierci. Widzimy i dotykamy, jakby w sposób namacalny, zmagania się zła z dobrem, cywilizacji śmierci z cywilizacją miłości, tego, co stanowi dobro człowieka, z tym, co mu zagraża, zmagania się życia i śmierci.

Co dziwniejsze, ostatnie miesiące i lata w kulturze europejskiej obfitują w uderzenia w te obszary świętości ludzkiego życia, które Jan Paweł II bezkompromisowo odsłaniał, których bronił i które ochraniał, choćby takie jak: życie ludzkie, rodzina, mężczyzna i kobieta, płciowość i cielesność oraz Kościół. Cały pontyfikat Jana Pawła II służył między innymi temu, aby ukazać tak poszczególnym społeczeństwom, jak i całemu światu uniwersalne obszary świętości, a więc takie punkty ludzkiego życia i działania, które dla wszystkich powinny przedstawiać najwyższą wartość. Dziś można by mówić o swoistej „inwazji zła” na te szczególnie ukazywane przez Jana Pawła II obszary świętości, które z okazji Jego kanonizacji są właśnie poddane atakowi i próbie destrukcji.

Atak na świętość życia ludzkiego

Pierwszą z takich świętości, na którą wskazywał Jan Paweł II, była świętość życia ludzkiego od momentu poczęcia do naturalnej śmierci.

Kto śledzi i śledził duszpasterski program Jana Pawła II, nie ma wątpliwości, że ochrona życia poczętego stanowiła dla niego jedną z najważniejszych świętości. Stąd z jego ust padały jednoznaczne i ostre oceny: „Po upadku ustrojów zbudowanych na ’ideologiach zła’ [niemiecki nazizm i rosyjski komunizm] wspomniane formy eksterminacji w tych krajach wprawdzie ustały, utrzymuje się jednak nadal legalna eksterminacja poczętych istnień ludzkich przed ich narodzeniem. Również i to jest eksterminacja zdecydowana przez demokratycznie wybranie parlamenty i postulowana w imię cywilizacyjnego postępu społeczeństw i całej ludzkości” („Pamięć i tożsamość”, s. 20). Czy słynne zdanie z jednego z kazań w czasie pielgrzymki do Polski: „Naród, który zabija swoje dzieci, jest narodem bez przyszłości”.

Jak wspomina Wanda Półtawska, Jan Paweł II jako biskup krakowski „był przerażony tym, jak żyje młodzież. W sposób szczególny przejął się tym, gdy komuniści narzucili ustawę o aborcji. Jako młody lekarz z przerażeniem oglądałam w klinice ginekologicznej kolejkę dziewczyn czekających na zabicie własnego dziecka. On był tym przejęty i cała jego działalność służyła jednemu: ukazywaniu i bronieniu świętości życia” (Ratować świętość, „Niedziela”, 23 III 2014, s. 12). W ukazywaniu świętości ludzkiego życia, jego nienaruszalności od momentu poczęcia do naturalnej śmierci, był bezkompromisowy. O świętości życia poczętego, także tego „niedołężnego”, dał świadectwo własnym życiem. Nie ukrywał swojej „niedołężności”, „niesprawności”, „starości” – by przekonać świat i społeczności ludzkie, a także każdego z osobna, że i ten okres ludzkiego życia jest święty.

Ten obszar świętości ludzkiego życia: od poczęcia do naturalnej śmierci – jest najbardziej atakowany przez współczesną kulturę i cywilizację, którą Jan Paweł II określił jako cywilizację śmierci. W naukach medycznych spotykamy „wyścig” w wynajdywaniu środków antykoncepcyjnych i wczesnoporonnych, by na wszelkie sposoby ułatwić zabijanie poczętego życia. Ponadto parlamenty państw zostały wprzęgnięte w nieustanne poszerzanie prawa do zabijania tak dzieci nienarodzonych, jak i nieuleczalnie chorych, a także ludzi starszych i niedołężnych (prawo do aborcji, prawo do eutanazji nawet dzieci, jak przegłosował parlament belgijski, i inne).

Atak na świętość rodziny

Drugi obszar świętości, na który wskazywał Jan Paweł II, to świętość rodziny. Rodzina, choć złożona z ludzi słabych i grzesznych, jest jednak miejscem świętym, umocnionym sakramentem małżeństwa. Ona bowiem jest początkiem wszystkiego. Początkiem życia. Początkiem człowieczeństwa. Początkiem dobra i świętości. Nic więc dziwnego, że tak wielką wagę przywiązywał do przygotowania do życia w rodzinie, do miłości małżeńskiej i rodzicielskiej, do miłości i odpowiedzialności. „Jan Paweł II bardzo cierpiał np. z powodu degradacji polskiej rodziny, nie tylko zresztą polskiej, ale i światowej. Proszę pamiętać – wspomina Wanda Półtawska – że za naszych czasów nie było tyle rozwodów, rodzina była chroniona przez państwo i przez Kościół. Na naszych oczach nastąpił rozpad rodziny, lawinowo wręcz zaczęła wzrastać liczba rozwodów, pojawiło się prawo do zabijania dzieci. Papież cały czas nad tym ubolewał, do końca życia jego problemem było, jak uratować rodzinę ludzką”.

I ten obszar świętości ludzkiego życia stał się przedmiotem najbardziej ostrego ataku w czasach współczesnych. „Myślę na przykład – ubolewał Jan Paweł II – o silnych naciskach Parlamentu Europejskiego, aby związki homoseksualne zostały uznane za inną postać rodziny, której przysługiwałoby również prawo adopcji. Można, a nawet trzeba się zapytać, czy tu nie działa również jakaś inna jeszcze ’ideologia zła’, w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie” („Pamięć i tożsamość”, s. 20). Propagowanie związków partnerskich zamiast małżeństw, związków homoseksualnych czy lesbijskich, pełzający dyktat dewiacji seksualnych połączony z ich promocją i najbardziej nagłaśniane przez środki przekazu tworzone pseudoprawa, manifestacje itp., to najboleśniejsze uderzanie w ten obszar świętości, który wskazywał i ochraniał Jan Paweł II.

Uderzenie w świętość mężczyzny i kobiety

Trzecim obszarem jest świętość ludzkiej płciowości. „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich” to tytuł katechez, które stanowiły podstawę do nauczania o roli płciowości w życiu człowieka. O integralnej roli ciała w życiu osobowym człowieka, jak i płci. O potrzebie wzajemnego poznawania się i o faktycznym bogactwie płynącym z tego zróżnicowania. Bogactwie, które uzupełnia, a nie dzieli, nie antagonizuje. „Najpierw rozwinął temat miłości i odpowiedzialności – wspomina Wanda Półtawska – a w następnej analizie filozoficznej próbował odpowiedzieć na pytanie, kim są osoby, które kochają i mają kochać. (…) Potem pojawiła się ’teologia ciała’, powstał maszynopis książki pt. ’Mężczyzną i niewiastą stworzył ich’”.

I ten obszar świętości doczekał się jednego z najostrzejszych ataków i deprecjacji. Ideologia gender, która w ostatnich latach i miesiącach wciska się drzwiami i oknami do społeczeństw europejskich, a także Polski, jest namacalnym przykładem naporu „ideologii zła”. Zła, które ma jeden cel: zniszczyć człowieka, niszcząc jego naturalne środowisko, tj. rodzinę, bogactwo zróżnicowania płciowego, w miejsce wzajemnego szacunku wprowadzając walkę płci, podważając fundament człowieczeństwa osoby ludzkiej, negując naturę człowieka. Ideologia uderza we wszystko, co najbardziej ludzkie w człowieku, w rodzinie, w społeczeństwie.

Atak na świętość ciała ludzkiego

Inny obszar świętości, który promował Jan Paweł II, to świętość ciała ludzkiego. Odwoływał się przy tym do słów św. Pawła, który w Liście do Koryntian wołał: „Bracia, czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście”. Takie określenie człowieka wraz z jego cielesnością nie ma sobie równego w dziejach refleksji nad człowiekiem. W tym określeniu człowiek wraz z całym swoim uposażeniem cielesno-duchowym został podniesiony do niebywałej godności. Godności bycia świątynią, miejscem, w którym przebywa Bóg. To ze względu na tę wielką godność Bóg wzywa nas do świętości i do wzajemnej miłości, bo Bóg jest święty i jest miłością, i zarazem ostrzega: „Jeśli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg”.

Także i ta sfera świętości życia ludzkiego została poddana zmasowanemu atakowi. Rozbudowany na niewyobrażalną skalę, zwłaszcza w internecie, przemysł pornograficzny czyni olbrzymie spustoszenia, zwłaszcza w umysłach i sercach ludzi młodych. Propagowanie i promowanie rewolucji seksualnej przez napór ideologii gender nie jest czymś przypadkowym, tak w Polsce, jak i w krajach Europy. Do tego dodajmy handel kobietami, który upowszechnia się w krajach Europy Zachodniej, wykorzystywanie przez bogate kraje kobiet i mężczyzn z krajów biednych – to głos wołający o pomstę do Nieba.

Atak na świętość Kościoła katolickiego

Kolejnym obszarem świętości, na który od początku swojego pontyfikatu wskazywał Jan Paweł II, był Kościół. Kościół bowiem jest widzialnym znakiem Chrystusa. Nie ma Chrystusa bez Kościoła i nie ma Kościoła bez Chrystusa. Kościół jest Kościołem Chrystusa. Tam bowiem człowiek znajduje źródło miłosierdzia w sakramencie pokuty, tam odnajduje środki zbawienia złożone w sakramentach. „Rozmawiałam ostatnio z człowiekiem – wspomina Wanda Półtawska – który mówił, że jest wierzący, ale do Kościoła nie chodzi, bo Kościoła nie potrzebuje. Pan Bóg nie potrzebuje Kościoła, bo Kościół to ’tacy a tacy księża’. Człowieku, w jakiego ty Boga wierzysz? Co znaczy, że Kościół jest ci niepotrzebny? Jesteś święty? Jak umrzesz, to bez księdza nie dostaniesz rozgrzeszenia, nie pójdziesz do Nieba. Kościół jest ci potrzebny do rozgrzeszenia grzechów, nie do czego innego”.

I ten obszar świętości życia ludzkiego został w sposób szczególny zaatakowany tak w Polsce, jak i w świecie. Błędy i grzechy pojedynczych ludzi Kościoła, wyolbrzymione do monstrualnych wymiarów, systematycznie powtarzane i nagłaśniane przez prasę, radio i telewizję, nie mogą przekreślać świętości Kościoła. Bowiem poza Kościołem, który jest znakiem widzialnym Chrystusa, nie ma zbawienia. To znaczy nikt inny, żadna inna instytucja widzialna nie dysponuje takimi środkami, które w Kościele złożył Chrystus. I czy się to komu podoba, czy nie, taka jest prawda o Kościele. Tymczasem środowiska laicko-ateistyczne, wykorzystując słabości ludzi Kościoła, chcą zwalczać i negować prawo Kościoła do istnienia, do prowadzenia ewangelizacji, rozwijania w człowieku tego, co w nim najbardziej szlachetne i ludzkie, odkrywania i wyzwalania w nim dziecięctwa Bożego. To tak, jakby wykorzystując słabości ludzi władzy, polityków, chciałoby się negować prawo funkcjonowania państwa i jego potrzeby, a wykorzystując słabości rodziców, kwestionować prawo funkcjonowania rodziny, i wykorzystując słabość lekarzy, kwestionować potrzebę i dobro służby zdrowia.

Odważnie czynić dobro

Kanonizacja Jana Pawła II to dobra okazja, by właśnie o tych obszarach świętości życia ludzkiego przypomnieć i objąć je szczególną troską i ochroną, a co ważniejsze – podjąć zorganizowane działania, by te obszary poszerzać i powiększać. Tam bowiem, gdzie organizuje się zło, tam również powinno organizować się dobro. Zło bowiem należy dobrem zwyciężać. Braki dobra, które wypełnia zło, należy zapełniać dobrem, a przy tym nie zniechęcać się, widząc i doświadczając naporu tego zła. Jak pisał Jan Paweł II w książce „Pamięć i tożsamość”, „jest to poniekąd zgodne z naturą zła, tak jak je definiuje, zgodnie z ujęciem św. Augustyna, św. Tomasz z Akwinu. Zło jest zawsze brakiem jakiegoś dobra, które w danym bycie powinno się znajdować, jest niedostatkiem. Nigdy nie jest jednak całkowitą nieobecnością dobra. W jaki sposób wyrasta i rozwija się na zdrowym podłożu, stanowi poniekąd tajemnicę. Tajemnicą jest również owo dobro, którego zło nie potrafiło zniszczyć, które się krzewi niejako wbrew złu, i to na tej samej glebie. Przypomina to ewangeliczna przypowieść o pszenicy i kąkolu (…). Można powiedzieć, że ta przypowieść jest kluczem do rozumienia całych dziejów człowieka. W różnych epokach i w różnym znaczeniu ’pszenica’ rośnie razem z kąkolem, a ’kąkol’ razem z ’pszenicą’. Dzieje ludzkości są widownią koegzystencji dobra i zła. Znaczy to, że zło istnieje obok dobra; ale znaczy także, że dobro trwa obok zła, rośnie niejako w tym samym podłożu ludzkiej natury. Natura bowiem nie została zniszczona, nie stała się całkowicie zła, pomimo grzechu pierworodnego. Zachowała zdolność do dobra i to potwierdza się w różnych epokach dziejów”. Wszelkie więc zło, którego doświadczamy, wzywa nas do czynienia dobra. Zagnieździło się ono bowiem tam, gdzie wystąpił brak w dobru, gdzie nastąpiło uszczuplenie tego dobra. Zatem świętość Jana Pawła II jest wezwaniem do odważnego budowania obszarów świętości ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci, świętości rodzin, świętości ludzkiej płciowości i cielesności, odbudowywania świętości ludzi Kościoła i wspólnot kościelnych. Każde zaś, nawet najmniejsze uczynione dobro, każdy zapełniony dobrem brak, tak w życiu osobistym, jak i społecznym, jest pomniejszeniem obszaru zła, a powiększeniem obszaru dobra, czyli świętości.

Ks. prof. Andrzej Maryniarczyk SDB

drukuj