fot. PAP/Grzegorz Momot

„Światełko na Jurze” dla uczczenia tych, którzy tam zginęli

Ratownicy jurajskiej grupy GOPR zapalili w sobotę znicze w kilkunastu miejscach Jury Krakowsko-Częstochowskiej, gdzie w przeszłości zginęli ludzie. Celem akcji „Światełko na Jurze” jest uczczenie ich pamięci i przypomnienie turystom, że dochodzi tam do wypadków.

„Chcemy w ten sposób upamiętnić tych, którzy stracili życie, ale też uświadomić pozostałym, że Jury nie wolno lekceważyć, a to się niestety zdarza. Giną tu ludzie bez żadnego doświadczenia, którzy przyjechali na weekend, wypadki przydarzają się też osobom, które trenują tu przed wyprawami w wyższe góry, to dla nich pierwszy punkt wypadowy” – powiedział PAP naczelnik jurajskiej grupy GOPR Adam van der Coghen.

Jura Krakowsko-Częstochowska, obok obszarów typowo górskich, należy do najpopularniejszych miejsc aktywnego wypoczynku w południowej Polsce. Na obszarze 2,5 tys. km kw. znajdują się tu tysiące białych skał wapiennych zwanych ostańcami, setki jaskiń tworzących często kruche ciągi poziomych, ciasnych korytarzy i pionowych kominów, dziesiątki ruin średniowiecznych warownych strażnic i zamków, a także rozległe lasy, jary, piaski, bagna i dzikie zbiorniki wodne.

Turyści i wspinacze giną na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej niemal co roku; w najgorszych latach nawet po kilka osób. Część wypadków śmiertelnych ma miejsce podczas wspinaczki skałkowej i wchodzenia do jaskiń. Zdarzają się wypadki na rowerach górskich i quadach.

PAP/RIRM

drukuj