Strażacy ochotnicy stają w obronie Funduszu Sprawiedliwości

Sprzęt dla Ochotniczych Straży Pożarnych sfinansowany ze środków Funduszu Sprawiedliwości ratuje życie, także ofiar przestępstw – przypominają Najwyższej Izbie Kontroli strażacy ochotnicy. Izba po kontroli wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości uznała, że nie powinien on finansować OSP.

Fundusz Sprawiedliwości wspomaga ofiary przestępstw, osoby, które opuszczają zakłady karne. Skupia się również na przeciwdziałaniu przestępstwom. Część środków trafia do Ochotniczych Straży Pożarnych. W latach 2017 – 2020 jednostki OSP otrzymały na nowych sprzęt 190 milionów złotych. To wsparcie skrytykowała NIK.

Wynikami kontroli dotyczącej Funduszu Sprawiedliwości na wniosek opozycji zajęły się sejmowe komisje.

– Czy rolą ministra sprawiedliwości odpowiadającego na realizację zadań ustawowych funduszu związanych z ochroną interesów osób pokrzywdzonych przestępstwem i świadków oraz likwidacją skutków pokrzywdzenia przestępstwem jest finansowanie innych obszarów funkcjonowania państwa? – przekonywał prezes NIK, Marian Banaś.

Opozycja krytykuje Ministerstwo Sprawiedliwości, które odpowiada za Fundusz Sprawiedliwości. Według niej środki nie powinny trafiać do Ochotniczych Straży Pożarnych.

– Fakt, że bardzo duża część tych pieniędzy nie idzie na środki zgodne z przeznaczeniem, jest po prostu nie w porządku. Wsparcie dla OSP jest potrzebne, ale nie kosztem ofiar przestępstw – podkreśliła poseł Lewicy Magdalena Biejat.

– Nie minister sprawiedliwości daje sprzęt strażakom, są inni ministrowie od tego – dodał poseł PO Jarosław Urbaniak.

Opozycja przekonuje, że rząd wykorzystuje Fundusz Sprawiedliwości do celów politycznych. To nonsens – odpowiadał wiceszef MSWiA Maciej Wąsik.

– Mieliście możliwość, lata całe mogliście wspierać te jednostki. 16 tys. jednostek. Kilka tysięcy ludzi. Dlaczego tego nie robiliście? Mogliście właśnie poprzez Fundusz Sprawiedliwości – wskazał Maciej Wąsik. 

Tymczasem przez lata wiele jednostek było niedofinansowanych. A to strażacy ochotnicy w większości przypadków jako pierwsi pojawiają się miejscu wypadków. Przez lata brakowało im sprzętu. Teraz to się zmienia. Dlatego ochotnicy przyjechali protestować przez siedzibą NIK.

– Jesteśmy wstrząśnięci. Środki które były i są przyznawane dla strażaków ochotników do ratowania ludzkiego życia są niezbędne i są one nam potrzebne. Chcemy zaprotestować, żeby nam tych środków nie zabierać – wyjaśnił Maciej Rąb, strażak OSP.

Nikt z Najwyższej Izby Kontroli nie chciał spotkać się ze strażakami. Przedstawiciele NIK nie znaleźli również czasu na rozmowę z TV Trwam. Strażacy protestowali również przed Sejmem.

– Lokalne samorządy nie są w stanie nas tak wyposażyć żebyśmy mogli czynnie ratować życie, mienie ludzkie. Np. głównym celem są defibrylatory, czy to są sprzęty hydrauliczne, które wykorzystujemy przy wypadkach komunikacyjnych, po prostu rozcinając samochody – podkreślił Zenon Pitera, strażak OSP.

Do OSP trafiło m.in. 140 samochodów ratowniczo-gaśniczych, specjalistyczne quady i kamery termowizyjne. Krytyka NIK zaskakuje tym bardziej, że wcześniej izba alarmowała, że tylko co trzecia jednostka OSP jest w pełni przygotowana do udziału w akcjach ratowniczych.

Środki z Funduszu Sprawiedliwości były przekazywane zgodnie z prawem – zapewnił wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski.

– Główny zarzut dotyczy tego że Fundusz Sprawiedliwości niecelowo przekazuje środki dla OSP. Absolutnie nie zgadzamy się z tym poglądem – środki są przeznaczane dla gmin które wnioskują o te środki, a więc dla jednostek finansów publicznych – tłumaczył Marcin Romanowski,

Jak dodał, zarzuty zawarte w raporcie to zasłona dymna.

– To próba odwrócenia uwagi od obecnego problemu, którym są zarzuty przestępstw, które są kierowane do prezesa NIK – stwierdził Marcin Romanowski. 

Ochotnicze Straże Pożarne otrzymują wsparcie nie tylko z Funduszu Sprawiedliwości. Otrzymują środki m.in. z funduszy MSWiA, a także Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

TV Trwam News

drukuj