fot. flickr.com

Straż Graniczna będzie inwigilować obywateli?

Rząd premier Ewy Kopacz chce umożliwić Straży Granicznej gromadzenie informacji o obywatelach. Funkcjonariusze tej służby mieliby otrzymać uprawnienia do stawiania przy drogach kamer, które odczytywałyby tablice rejestracyjne aut.  Dane te trafiałyby do specjalnej bazy.

Taki zapis znalazł się w projekcie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych nowelizującym ustawę o Straży Granicznej. O sprawie informuje dziennik „Rzeczpospolita”. Przedstawiciele resortu spraw wewnętrznych próbują uspokajać, że ma to ułatwić zwalczanie przemytu czy nielegalnej migracji. Projekt ustawy przewiduje również instalowanie na granicach wież obserwacyjnych.

Poseł Jarosław Zieliński, były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, podkreśla, że w Polsce jest wręcz za dużo służb, które mają uprawnienia do inwigilowania obywateli. Polityk dodaje, że należy pomyśleć o wprowadzeniu przepisów, które w razie konfliktu zbrojnego przekształciłyby Straż Graniczną w formację wojskową.

– Nie ma potrzeby, żeby wyposażana była w tego typu uprawnienia. To rzeczywiście może być niezwykle wątpliwy element. Na pewno zostanie to zakwestionowane z punktu widzenia konstytucyjnego, ale także funkcjonalnego, czyli zapotrzebowania i funkcji, jakie straż graniczna pełni. Naprawdę nie ma to najmniejszego sensu. Straż Graniczną trzeba przebudować w taką formację, która uzyska nowe zadania i będzie się do nich przygotowywać z zakresu współpracy z armią, na wypadek zagrożenia – zasugerował Jarosław Zieliński.

Rządowy projekt daje także funkcjonariuszom Straży Granicznej możliwość postawienia kamery rejestrującej w strefie nadgranicznej. Jest to 15 kilometrowy pas od granicy lądowej czy morskiej. W praktyce oznacza to, że funkcjonariusze mogliby kontrolować ruch w Gdańsku czy Szczecinie.

rp.pl/RIRM

drukuj