fot. PAP/Marcin Kmieciński

Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza zmaga się z sądowymi pozwami za chronienie dzieci przed demoralizacją

Przed sądem okręgowym w Warszawie przeciąga się proces cywilny, który Stowarzyszeniu Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza wytoczyła Małgorzata Fuszara. Minister do spraw równego traktowania w rządzie PO-PSL nie spodobały się działania rodziców, którzy ostrzegali szkoły przed tzw. edukacją antydyskryminacyjną.

W 2016 roku Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza rozesłało do 25 tysięcy szkół ostrzeżenia przed zagrożeniami, jakie niesie ze sobą edukacja antydyskryminacyjna. Autorzy listu nawiązali do działań Małgorzaty Fuszary. Była minister przekonuje, że naruszono jej dobra osobiste i skierowała sprawę do sądu. Domaga się przeprosin.

– Bardziej drastycznym żądaniem jest domaganie się, żebyśmy rozesłali, powiem potocznie, odszczekujący list do tych samych szkół, do których poszedł list papierowy – mówił Grzegorz Strzemecki, wiceprezes Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza.

To koszt co najmniej 100 tys. złotych, którego stowarzyszenie nie jest w stanie udźwignąć – mówi jego wiceprezes Grzegorz Strzemecki. List wysłany do szkół ostrzegał przed programami antydyskryminacyjnymi, które w rzeczywistości prowadziły do demoralizacji dzieci i młodzieży – zaznaczyła Magdalena Czarnik, wiceprezes Stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci.

– W Słupsku została nawet wgrana dzieciom na komórkę aplikacja „Mój osobisty edukator seksualny” zawierająca perwersyjne treści zachęcające do już nie tylko seksu homoseksualnego, ale do różnych innych. Mamy ten sam przykład z Gdańska. Teraz ten temat jest już bardzo nabrzmiały – wskazała Magdalena Czarnik.

Kolejne rozprawy sąd okręgowy w Warszawie zaplanował na 25 września oraz 9 października. Sprawa wytoczona przez byłą minister to nie jedyny problem Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza. Otrzymało ono kolejne pozwy od kilku aktywistów LGBT.

TV Trwam News

drukuj