fot. M.Marek

Speckomisja w specsłużbach

MSW chce powołania pozaparlamentarnej Komisji Kontroli Służb Specjalnych z szerokim wachlarzem uprawnień.

Projekt ustawy przedstawiony do konsultacji przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zakłada powołanie niezależnej, sześcioosobowej Komisji Kontroli Służb Specjalnych. Resort zakłada, że miałaby ona wgląd w materiały tajnych służb, a celem jej poczynań byłaby kontrola zgodności z prawem działań Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego, w szczególności dotyczących praw i wolności obywatelskich. Komisja kontroli miałaby prześwietlać m.in. czynności operacyjno-rozpoznawcze służb, sposób przetwarzania przez nie danych osobowych obywateli czy uzyskiwania billingów.

Komisja podlegałaby Sejmowi, kadencja członków trwałaby 6 lat. Kontrolerem mogłaby zostać osoba wyróżniająca się wiedzą i przynajmniej dziesięcioletnim doświadczeniem w zakresie wymiaru sprawiedliwości, kontroli państwowej lub ochrony praw człowieka. Pracy w komisji nie można byłoby łączyć z inną funkcją publiczną. Jej członkowie otrzymaliby immunitet. Kandydatów do komisji zgłaszaliby: prezydent, premier, marszałkowie Sejmu i Senatu, I prezes Sądu Najwyższego, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, Krajowej Rady Prokuratury, prokurator generalny, prezes NIK, sejmowa speckomisja, Rzecznik Praw Obywatelskich i Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Na czele komisji stanąć miałby sędzia, który przez 4 lata wstecz nie prowadził działalności politycznej, nie był agentem lub funkcjonariuszem służb PRL czy UOP i WSI. Komisja pracowałaby niejawnie, przedstawiając co roku Sejmowi jawną informację o wynikach swych działań, a speckomisji, prezydentowi i premierowi – informację niejawną.

Komisja mogłaby wszczynać kontrole na wniosek Sejmu, marszałka Sejmu, sejmowej speckomisji, prezydenta, premiera, RPO, prezesa Sądu Najwyższego, prokuratora generalnego, GIODO lub szefa MON (w zakresie SKW i SWW), szefa MSW (dot. ABW) lub na bazie informacji przedstawionych w skardze obywatela. Kontrola służb nie podlegałaby ograniczeniom „podmiotowym ani przedmiotowym”. Członkowie komisji mieliby m.in. prawo swobodnego wstępu do obiektów służb, wglądu do dokumentów i materiałów służb, w tym na nośnikach i do baz danych, wzywania i przesłuchiwania świadków czy żądania od funkcjonariuszy wyjaśnień. W razie uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa komisja zawiadamiałaby prokuraturę oraz szefa danej służby. Funkcjonariusz służb, który utrudniałby kontrolę lub skłamał co do wykonania wniosku pokontrolnego, narażałby się na karę do 3 lat pozbawienia wolności.

W ocenie posła Marka Opioły (PiS), członka sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, powołanie tego rodzaju gremium przede wszystkim będzie skutkowało paraliżem działania służb specjalnych. Do tego razi zakres kompetencji, jakie planuje się nadać komisji, która będzie ciałem zewnętrznym. – Nawet szef danej służby nie może poznać wszystkich danych operacyjnych, które wykonuje jego służba, a tym bardziej nie może tego zrobić żaden minister – twierdzi poseł.

W jego ocenie, powołanie takiej komisji sprawi też, że sejmowa speckomisja straci swoją funkcję. – Jako sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych sprawujemy nadzór i kontrolę nad służbami specjalnymi. Tymczasem jakieś ciało zewnętrzne ma otrzymać ogromne uprawnienia do kontroli służb. Po co wówczas speckomisja? – mówi Opioła. Według niego, od weryfikacji tego, czy służby nie pogwałciły praw obywatelskich, są obecnie sądy, a pewne działania w tym zakresie może także podejmować prokuratura.

Zdaniem parlamentarzysty, będzie też problem z doborem członków komisji, bo postawione obostrzenia zawężają kierunek poszukiwań kandydatów, ale i paradoksalnie mogą sprawić, że wybrane zostaną osoby niemające doświadczenia ze specyfiką działania służb. A to utrudni im pracę.

Opioła sugeruje, że proponowany projekt może też mieć swoje drugie dno; można oczekiwać, że dojdzie do zmiany władzy, a wprowadzona na szybko komisja będzie mogła nie tylko paraliżować pracę służb specjalnych, ale też jej członkowie przez sześć lat od wyboru będą mieli możliwość szerokiego wglądu w ich działanie.

Marcin Austyn

drukuj